Zadaj pytanie
 PYTANIE: 2003/071 poprzednie pytanie nastepne pytanie

>>> A. L. Basham pisze, że "w obrzędach seksualnych tantrycznego buddyzmu anulowano wszelkie rodzaje tabu. Dozwolone było nawet kazirodztwo, gdyż to, co było grzechem dla człowieka pogrążonego w niewiedzy, stawało się cnotą dla wtajemniczonego. Podczas tantrycznych sabatów pito alkohol, spożywano mięso, zabijano zwierzęta, a czasem nawet istoty ludzkie - dozwolone były wszelkie występki, jakie tylko sobie można wyobrazić" (A. L. Balhsam: Indie. Warszawa 1964, s. 350)
Oto fragment artykułu pt. "Reinkarnacja - genialne kłamstwo szatana" autorstwa ks. M. Piotrowskiego, jaki otrzymałem anonimowo za pomocą poczty e-mail. Jestem sympatykiem buddyzmu, a powyższy fragment zaniepokoił mnie nieco. Prosiłbym o jakiś komentarz lub wyjaśnienie.


Artykuł dotyczy głównie pewnej wizji hinduizmu, jaką posiada zakonnica Zofia Michaela Pawlik, na której to relacjach opiera się ks. Piotrowski i można go znaleźć w Internecie tutaj. Wplatanie do tekstu fragmentu poświęconego buddyzmowi świadczy tylko o niezrozumieniu tematu przez autora - jak powszechnie wiadomo Budda sprzeciwiał się tradycyjnemu braministycznemu pojmowaniu prawa karmy i reinkarnacji, które zresztą ma też niewiele wspólnego z większością form hinduizmu, jakie możemy obecnie spotkać na Zachodzie. Siostrę Michaelę Pawlik trudno też nazwać specjalistką od buddyzmu, nie tylko ze względu na kłopoty, jakie miewa z odróżnieniem buddyzmu od hinduizmu, ale również z powodu niekorzystnego dla niej wyroku sądowego w sprawie pewnej książki jej autorstwa (patrz tutaj).

Odnośnie cytatu, to ciekawe, że jeszcze 50 lat temu można było głosić podobne poglądy i jednocześnie być profesorem wyższej uczelni. W dzisiejszych czasach buddyzm jest już religią bardzo dobrze poznaną przez zachodnich buddologów i żaden z nich (poza pewnymi wyjątkami "starej daty") nie określa tego systemu jako "azjatycką formę nihilizmu", jak to się zdarzało całkiem niedawno. Szkoda, że A.L. Basham nie podał w swojej książce źródeł informacji, które przedstawia ani chociażby nazwy tantrycznych praktyk, w których buddyści dopuszczają się wspominanych czynów. Być może rewelacje te pochodzą z bogatej wyobraźni prof. Bashama i dość skąpej jego wiedzy na temat tantrycznej symboliki buddyjskiej, a zostały poczęte podczas oglądania tybetańskich malowideł przedstawiających groźne formy buddów, albo formy będące w seksualnym zjednoczeniu. Groźne formy przedstawia się jako depczące ludzkie zwłoki albo pijące krew z czary sporządzonej z czaszki - jest to jednak przedstawienie, na symbolicznym planie, zwycięstwa nad niewiedzą oraz egoizmem. Z kolei formy zjednoczone w seksualnym akcie symbolizują ostateczne urzeczywistnienie stanu buddy jako jedność mądrości i aktywnego współczucia, radości i przestrzeni.

Być może do prof. Bashama dotarły informacje o takiej praktyce jak czie, którą wynkonuje się w budzących grozę miejscach, np. na cmentarzu. Podczas niej adept przywołuje różnego rodzaju demony i negatywne energie, po czym symbolicznie ofiarowywuje im swoje ciało, ćwicząc się w ten sposób w urzeczywistnieniu niesubstancjalności własnego "ja" oraz szczodrości. Prawdopodobnie na poglądy prof. Bashama mógł mieć również opis tzw. "podniebnego pogrzebu", często stosowanej w Tybecie formy pochówku, kiedy to ćwiartuje się zwłoki i ofiarowuje je sępom (patrz pytanie 2002-086).

Generalnie chodzi o to, że pewne zachodnie interpretacje mogą całkowicie rozmijać się ze znaczeniem, które jest czytelne dla ludzi wychowanych w kulturze buddyzmu tybetańskiego. I odwrotnie, zapewne wielu Azjatów może na podstawie zdawkowych informacji o chrześcijaństwie wysnuć tezę, że jest to religia namawiająca do kanibalizmu, pijaństwa i zabijania ludzi poprzez ich krzyżowanie.

Ze swojej strony poleciłbym, wydaną przez wydawnictwo A, ksiażkę Johna Reynoldsa "Czarownice i Dakinie" (www.awyd.com.pl).

Odpowiedzi na podobne pytania:
2003-009
2003-021
2003-038
2003-026
2003-029

(jw)




>>>>>>Zadaj pytanie: