Zadaj pytanie
 PYTANIE: 2002/148 poprzednie pytanie nastepne pytanie

>>> Praktykuję zazen od roku. Czasami zdarza mi się mieć po medytacji koszmary w nocy i to tego rodzaju, że budzę się spocony i z rozedrganym serduchem, a w ciągu dnia jestem jakiś poddenerwowany i mam uczucie jakbym oglądał świat zza szyby. Co to może być i dlaczego?!

We wstępie do działu ZADAJ PYTANIE wspomniałem, że nie podejmuję się wkraczać w kompetencje wykwalifikowanych nauczycieli i odpowiadać na pytania dotyczące postępów w osobistej praktyce. Jeżeli masz nauczyciela, proponuję zwrócić się właśnie do niego. Jeżeli praktykujesz zazen samodzielnie, może jest to właśnie sygnał, by znaleźć odpowiedniego przewodnika duchowego. Poważne praktykowanie zen wręcz wymaga bezpośredniego kontaktu z mistrzem. Na twoim miejscu powstrzymałbym się z dalszym praktykowaniem zazen aż do rozmowy z nauczycielem.

Ze swojej strony mogę tylko wspomnieć, że koszmarne wizje są tworem twojego umysłu i poza nim nie posiadają żadnej egzystencji. Również sposób, w jakim postrzegasz świat, jest odbiciem stanu twojego umysłu. To, że postrzegasz go w taki sposób, może świadczyć o jakichś psychicznych napięciach, które poprzez praktykę wypływają z podświadomości i które podtrzymywane są wyłącznie energią twojej uwagi i zainteresowania, jakim darzysz te zjawiska. W tym miejscu przychodzą mi na myśl słowa słynnych tybetańskich joginek Jeszie Tsogjal i Maczig Labdron:

"Wszystkie zjawiska są iluzjami pojawiającymi się w umyśle. Jak można bać się własnych wyobrażeń? To nic innego jak przejawienie się spontanicznej gry jasnego światła. Nie ma więc powodu do niepokoju. Każda z aktywności umysłu jest podobna do wizerunku na płótnie, dlatego będę spoczywać w medytacyjnej równowadze." (Jeszie Tsogjal)

"Jeśli ego jest czymś rzeczywistym, wtedy demony również istnieją. Jeśli takie ego nie istnieje, wówczas demony również nie istnieją. A wtedy dla nieistniejącego ego nie będzie żadnych przeszkód. Strach nie istnieje, dygotanie od stóp do głów nie istnieje (...) Bez względu na to, jakie powstają doświadczenia, pozytywne czy negatywne, nie próbuj na siłę wyrzucać ich ze swojej świadomości, ani angażować się w nie, tworząc na ich temat wyobrażenia, by potem wpaść we własne koncepcje (...) Cała aktywność umysłu jest po prostu lśniącą jasnością wielkiego obszaru umysłu. Ten umysł jest jak wielki ocean, który nigdy się nie zmienia, chociaż fale marszczą jego powierzchnię. A zatem, bez względu na to, jakie przyjemne czy nieprzyjemne rzeczy się pojawią, nie próbuj ich pobudzać poprzez ciągłe rozmyślanie nad nimi. Jeśli po prostu pozostawisz je w spokoju, nieuchwytne demony znikną same z siebie." (Maczig Labdron)

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

(jw)




>>>>>>Zadaj pytanie: