Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień plików cookies w przeglądarce internetowej.
Niedokonanie zmian ustawień na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.


buddyzm medytacja Budda reinkarnacja Dharma nirwana
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl
Buddyzm - Cyber Sangha - Buddyjski Serwis Internetowy - Buddyzm w Polsce - www.buddyzm.edu.pl BUDDYZM - Cyber Sangha
Wydawnictwo ROGATY BUDDA - Ksiegarnia Buddyjska - buddyzm Buddyzm-Media - Buddyjski Serwis Informacyjny Buddyzm CyberSangha - YouTube Buddyzm CyberSangha - FACEBOOK
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm BUDDYZM - Cyber Sangha buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm     mapa strony | nasz patronat | o serwisie  buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm S T R O N A   G L O W N A M A G A Z Y N D O W N L O A D W Y D A R Z E N I A C Z Y T E L N I A ZALOGUJ SIE ZAREJESTRUJ SIE S Z U K A J buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm Wprowadzenie do buddyzmu Czym jest medytacja? Nowosci wydawnicze Zadaj pytanie Ikonografia Katalog WWW buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm buddyzm :: Cyber Sangha :: buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm warszawa beru khjentse dziamgon kongtrul
Polska Sangha Beru Khjentse Rinpocze i Dziamgona Kongtrula Rinpocze w tradycji karma kagju


buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm buddyzm Cyber Sangha - magazyn nr 21 - buddyzm
luty 2006
buddyzm
Żadna religia nie jest ważniejsza
niż ludzkie szczęście.
- Budda -
buddyzm
buddyzm


Lama Ole Nydahl Szcz??cie
Lama Ole Nydahl


Lama Ole Nydahl i jego ?ona Hannah s? pierwszymi zachodnimi uczniami XVI Karmapy - jednego z najwi?kszych mistrzów medytacji naszych czasów. Na jego pro?b? wprowadzili nauki buddyzmu Diamentowej Drogi do zachodniego kr?gu kulturowego, zak?adaj?c ponad 400 o?rodków na ca?ym ?wiecie.
Wi?cej na stronie Lama Ole Nydahl

Poni?szy wyk?ad zosta? wyg?oszony na seminarium psychologicznym w Bazylei i opublikowany w ksi??ce Forma i Pustka. Od buddyzmu do nauki i z powrotem.


buddyzm - Cyber Sangha - medytacja

Co o szcz??ciu mówi? nauki buddyjskie? Odpowiem na to pytanie w oparciu o rozleg?y pogl?d kogo?, kogo w buddyzmie tybeta?skim nazywa si? joginem.

Zasadniczo w buddyzmie rozró?nia si? szcz??cie uwarunkowane i nieuwarunkowane, jego rodzaj relatywny i absolutny. Szcz??cie relatywne wi??e si? z do?wiadczeniami, absolutne za? z samym do?wiadczaj?cym. Kiedy spogl?damy na ?wiat zewn?trzny - fabryki, ulice, domy i samochody - oczywiste staje si? to, ?e powodem ich powstania by? fakt, i? istoty pragn??y przyjemnych do?wiadcze?. Szpitale i wi?zienia za? wybudowano po to, by pewnego rodzaju cierpie? unikn??. W?a?ciwie stale próbujemy zmienia? warunki zewn?trzne w nadziei na przyjemne sprz??enie zwrotne. Bez wzgl?du na to, jak wspania?e s? domy, samochody, krajobrazy, to nie one przecie? mog? odczuwa? szcz??cie. Naprawd? szcz??liwy mo?e by? jedynie umys?. Ten, kto patrzy przez nasze oczy i s?ucha przez nasze uszy, jest w?a?nie sfer?, w której wszystko to si? wydarza. Dlatego te? powszechne próby oparcia szcz??cia na czynnikach zewn?trznych s? z natury nie tylko dora?ne, ale i chybione. Przypominaj? porywanie si? z motyk? na s?o?ce. ?adna próba osi?gni?cia trwa?ego szcz??cia w oparciu o czynniki uwarunkowane po prostu si? nie powiedzie.

Zw?aszcza w chwili ?mierci oczywiste staje si?, ?e - jak powiadaj? Du?czycy - "ostatnia koszula nie ma kieszeni". Nie mo?emy niczego ze sob? zabra? i dlatego licz? si? wtedy tylko trwa?e warto?ci. M?drze jest wi?c po?wi?ci? nasz czas na odnalezienie podstaw rzeczywi?cie trwa?ego szcz??cia. Skoro wszystko, co uwarunkowane, wytworzone lub zrodzone, jest z samej swej natury nietrwa?e i relatywne, to nie mo?e istnie? wiecznie i musi równie? ponownie si? rozpa??. W?a?nie dlatego istoty, które nie wiedz? nic o swym bezczasowym umy?le, napotkaj? trzy rodzaje cierpienia.

Pierwszym jest stan katastrofy, kiedy wszystko si? wali. Na przyk?ad jeste?cie ci??ko chorzy, po?owa waszej rodziny i przyjació? umiera, wszystko si? rozpada i ?ycie staje si? dramatem pe?nym bólu i tragizmu. Drugi rodzaj cierpienia cz?sto bierze si? mylnie za szcz??cie - jest to do?wiadczenie nowo?ci zwi?zane z tym, i? rzeczy wci?? si? zmieniaj?. Niektórzy my?l?: "Wci?? nowe obrazki - jakie to ekscytuj?ce!", póki nie nadejdzie moment, kiedy usi?uj? je zatrzyma?, co oczywi?cie nie mo?e si? uda? i w ko?cu wszystko przecieka nam przez palce, pozostawiaj?c uczucie straty. Wreszcie istnieje trzeci poziom cierpienia, wyra?aj?cy si? jako poczucie niespe?nienia lub frustracji. Wi?kszo?? ludzi, zbyt poch?oni?ta dwoma poprzednimi rodzajami cierpienia, nawet go nie zauwa?a. Polega on na tym, ?e umys? jest prawie zawsze zaciemniony. Ledwie pami?tamy dzie? wczorajszy, a zesz?y tydzie? zd??y? ju? wywietrze? z pami?ci. Nie pami?tamy swych narodzin, ani poprzednich ?ywotów, nie wiemy tak?e, co si? wydarzy w przysz?o?ci. Zawsze mamy do czynienia przynajmniej z jednym z tych trzech rodzajów cierpienia, póki ich sobie nie u?wiadomimy i nie zaczniemy zamienia? warto?ci przemijaj?cych na te rzeczywi?cie godne zaufania.

Na czym wi?c mo?emy naprawd? si? oprze? w tym ?wiecie? Nie wchodzi tu w rachub? ani materializm, ani nihilizm. Zewn?trzne i wewn?trzne zjawiska nie cechuj? si? ani istnieniem, ani nieistnieniem. Na tej samej zasadzie jak przychodz? i odchodz? my?li oraz uczucia, mo?na te? sprawi?, ?e sk?adowe atomu zaczn? znika?, a jednocze?nie cz?stki elementarne znów si? b?d? mog?y wy?ania? z najwyra?niej pustej przestrzeni. Oznacza to, ?e oba te skrajne pogl?dy filozoficzne straci?y dzi? swe naukowe podstawy. Zarówno bytu jak i nie-bytu nie mo?na wykaza? i potwierdzi? - trzeba je postrzega? jako dwie strony tej samej ca?o?ci. Kiedy poszukujemy prawdziwej esencji, przedmioty znów znikaj?, gdy za? próbujemy utrzyma? pusto?? przestrzeni, wype?nia si? ona sama z siebie. Je?li tak w?a?nie si? dzieje, to na czym mo?emy si? oprze?? Có? posiada moc utrzymywania rzeczy? Jednemu tylko mo?na ca?kowicie zaufa? - potencja?owi przestrzeni. Przestrze? to o wiele wi?cej ni? jaka? czarna dziura czy nico??. Cz?sto wiemy, kto do nas dzwoni, zanim us?yszymy g?os w s?uchawce, albo otrzymujemy listy od osób, o których intensywnie ostatnio my?leli?my. Nie wi??e si? to z doskonalszym widzeniem lub s?yszeniem, lecz z tym, ?e na chwil? zapomnieli?my o oddzieleniu od ca?o?ci. Kiedy po prostu w niej pozostajemy, nadzy, otwarci oraz spoczywamy w tym, co si? wydarza, zaczynaj? dzia? si? takie rzeczy. W takich chwilach do?wiadczamy nie tylko poprzez nasze zmys?y, ale poprzez wibracj? ka?dego atomu w naszym ciele. Poniewa? przestrze? i energia wewn?trz i na zewn?trz s? wyrazem tej samej ca?o?ci i nie mog? by? rozdzielone, zawsze pozostajemy w kontakcie ze wszystkim. W buddyzmie nazywane jest to stanem prawdy, dharmakaj? w sanskrycie i czöku po tybeta?sku. Oznacza to, ?e wszystko jest cz??ci? tej samej ca?o?ci. Na innym poziomie oznacza to, ?e przestrze? jest jak pojemnik, w którym si? znajdujemy. Owo odczuwanie ca?o?ci nie zwalnia nas z potrzeby oceny odleg?o?ci mi?dzy rzeczami. Tego wymaga przetrwanie. Na przestrzeni dziejów ten, kto potrafi? oceni?, jak blisko znajduje si? tygrys, a dzi? nadje?d?aj?ca ci??arówka, zwykle mia? szans? przetrwa? i przekaza? dalej swoje geny. Dlatego dzi? wielu ludzi opiera si? pocz?tkowo takiemu rozumieniu ca?o?ci. Jednak?e o wiele wi?cej przestrzeni - co oczywiste - jest poza rzeczami, ni? pomi?dzy nimi. Je?li ma si? ?wiadomo?? odleg?o?ci mi?dzy gwiazdami w kosmosie, to wtedy nawet Australia jest blisko. Doradzam prób? postrzegania rzeczy z takiej perspektywy. Bardzo wa?ne jest, aby widzie? przestrze? jako co?, co ??czy istoty oraz jest ?ywe, a na dodatek przypomina pojemnik, który umo?liwia przekaz informacji mi?dzy nimi.

Przestrze? odgrywa tu jednak znacznie wi?ksz? rol? od ?wiadomo?ci i w?a?nie dlatego jest ona tak interesuj?ca; w swej naturze jest radosna. Promienno?? samego umys?u jest o wiele bogatsza od uwarunkowanych do?wiadcze? rado?ci, do których tak wszyscy d??ymy. Najlepsze chwile ?ycia s? faktycznie podarunkami i pojawiaj? si? wtedy, gdy istoty zapominaj? o sobie samych. S? to takie sytuacje, jak spoczywanie w ramionach ukochanej osoby, gdy znika uczucie oddzielenia - ów bezczasowy moment bycia jedno?ci?. Tu w?a?nie mo?e si? zamanifestowa? nieod??czna umys?owi, odwieczna rado??, która ju? nas nie opu?ci, gdy pozostaniemy poza nadziej? i strachem, w bogactwie bezpo?redniego do?wiadczania. Stan ten jest nieoddzielny od przestrzeni, wyra?a swoje nieograniczone w?a?ciwo?ci i jest w najwy?szym stopniu przekonuj?cy. Najwy?sza rado?? jest zatem nieod??czna od spontanicznego wgl?du umys?u i stanowi przekaz m?dro?ci. Przestrze? jest rado?ci? umys?u, stanowi podstaw? wszystkiego, co zewn?trzne i wewn?trzne i mo?e nawet w tym rozpozna? sam? siebie.

Wreszcie, poniewa? przestrze? jest nieograniczona, wyra?a si? jako mi?o??. Nie oznacza ona tego rodzaju dobroci, kiedy to jako ludzie Zachodu, z inteligentnych, wysoko rozwini?tych spo?ecze?stw, uwa?amy, ?e powinni?my pomaga? istotom w biednych cz??ciach ?wiata. Jest to oczywi?cie bardzo dobre, szczególnie je?li daje si? im mo?liwo?? posiadania mniejszej liczby dzieci. To jednak tylko cie? owego nieograniczonego do?wiadczenia, w którym mi?o?? wy?ania si? z poczucia bycia jedno?ci?. Kiedy podmiot, przedmiot i do?wiadczenie s? ca?o?ci?, a w?asnych ?ycze? szcz??cia nie mo?na oddzieli? od ?ycze? innych, znajdujecie si? w owym stanie absolutnym. Na ?wiat patrzy si? wtedy z poczuciem niezwyk?ej naturalno?ci. Nie ma ?adnej w?tpliwo?ci, ?e wszystkie istoty chc? by? szcz??liwe i unikn?? cierpienia. Przygotowaniem do tego pe?nego rozwoju umys?u jest buddyzm Wielkiej Drogi, czyli Mahajana, natomiast osi?ga si? go szybko dzi?ki niezliczonym zr?cznym metodom Diamentowej Drogi. Trzy stare szko?y buddyzmu tybeta?skiego, oparte na medytacji i przekazie, szczególnie szybko wiod? nas do tego stanu. Nazwy takie jak Wielka Piecz?? lub Wielka Doskona?o?? oznaczaj?, ?e podstawa, droga i cel staj? si? wyzwalaj?ce. Szczególnie w linii Kagyu, któr? reprezentuj?, lustro i jego promienno?? nigdy nie s? rozdzielone. Przestrze? i rado?? pojmowane s? jako jedno??. To, co patrzy przez nasze oczy i s?yszy przez nasze uszy, to przejrzyste ?wiat?o. Nie jest ono niczym zewn?trznym. Nie przypomina ono jednak b?yszcz?cego ?wiat?a projektora. Jest to natomiast ci?g?y stan ?wie?o?ci, ekscytuj?ce tu i teraz, przy którym w bezpo?rednim powi?zaniu z samym do?wiadczeniem pojawiaj? si? chwilowe wgl?dy. Kiedy poczucie "aha" trwale ??czy si? z ka?dym do?wiadczeniem, osi?gamy prawdziw? rado?? i cel.

Taki trwa?y stan osi?ga si? w pe?ni tylko poprzez badanie, kim naprawd? jeste?my. Tego rodzaju analiza da nam przekonanie, ?e nie mo?emy by? cia?em. Cia?o ci?gle si? zmienia. Zosta?o urodzone, pó?niej umrze, a teraz podlega ci?g?ym zmianom. To, co nie ma trwa?ej natury, nie mo?e istnie? naprawd?. Do?wiadczenie, ?e nie jest si? cia?em, najpierw zdumiewa ludzi, potem za? daje naprawd? spor? ulg?. Któ? chcia?by by? czym?, co si? starzeje, choruje i w ko?cu umiera? Bez w?tpienia ?adne przemijaj?ce cia?o nie mo?e stanowi? podstawy prawdziwego szcz??cia.

Niektórzy, sfrustrowani faktem, ?e cia?o nie daje oparcia, identyfikuj? si? nast?pnie ze swoimi my?lami i uczuciami. To jednak jest jeszcze mniej przekonuj?ce. Stany umys?owe istot zmieniaj? si? jeszcze wyra?niej ni? ich zewn?trzne opakowanie. W dialogu diab?a (Mefistofelesa) z Faustem u Goethego pierwszy stwierdza, ?e nic nie zmienia si? szybciej ni? ludzkie emocje. Ten, kto identyfikuje si? z uwarunkowanymi stanami umys?u, b?dzie naprawd? pomieszany. Jedyne prawdziwe uczucia, niezmienne i ponadczasowe, jak ocean pod falami, to nieustraszono??, rado?? i prawdziwe wspó?czucie. S? takie dlatego, ?e wywodz? si? z jednej przyczyny, która pozostaje niezmienna - jest ni? promienna i nieograniczona przestrze? umys?u. Tylko przestrze? nie zosta?a stworzona i istnieje sama z siebie. Jak ju? wspomnia?em, jest w swej naturze bogata i radosna, a jako pojemnik jest nieograniczona. Bez wysi?ku wyra?a wspó?czucie i wszystko jednoczy.

To w?a?nie jest cel nauk Buddy. Chce on, aby istoty do?wiadcza?y, ?e s? raczej oceanem ni? jego falami; ma na celu wyzwolenie wszystkich poprzez pokazanie im lustra za odbiciami. Je?li kto? potrafi do?wiadcza? siebie samego jako promienno?ci, która wie, to nie b?dzie go rozprasza? strumie? wszystkich poznawanych rzeczy. Tego w?a?nie chce Budda nauczy? istoty. Nieograniczon? rado??, któr? wskazuje, osi?ga si? poprzez poznanie samego umys?u. Kiedy rozumiemy, ?e nie zosta? on ani narodzony, ani stworzony, wszystko w ?yciu staje si? podarunkiem.


Kiedy ludzie potrafi? ju? zaufa? swojej wewn?trznej naturze buddy, medytacje Diamentowej Drogi umo?liwiaj? im prac? nad umys?em poprzez form? lub abstrakcj?. Forma wi??e si? z faz? budowania i faz? stapiania lub rozpuszczania. Tu Buddowie pojawiaj? si? przed lub nad nami jako formy ze ?wiat?a i energii. Sprz??enie zwrotne powoduje ruch w kana?ach energetycznych cia?a. Jest to nadzwyczaj radosne i zasiewa nasiona ponadosobistych zdolno?ci i w?a?ciwo?ci. Kiedy ów aspekt Buddy jest ju? skonkretyzowany, stwarzamy dodatkowy pomost wibracji - mantr? - pomi?dzy nami i form? ze ?wiat?a. W ko?cu rozpuszczamy form? w ?wiat?o i stapiamy si? z ni? tak naturalnie, jak woda ??czy si? z wod?, a ?wiat?o stapia si? ze ?wiat?em. Wtedy wszelka forma znika i pozostaje tylko ?wiadomo??. W swej nieograniczonej przestrzeni, poza do?wiadczaj?cym, do?wiadczeniem i czymkolwiek do?wiadczanym, ?wiadomo?? nie ma centrum i granic, nie istnieje w niej ani "tutaj", ani "tam". Umys? ów dzi?ki w?asnej mocy rozpoznaje swoje niezliczone w?a?ciwo?ci. Fazie tej obcy jest wszelki wysi?ek i napi?cie. Ró?ni si? to zupe?nie od chrze?cija?skich prób, aby mie? tylko dobre my?li i od hinduistycznych, by nie mie? ich wcale, co przyt?pia umys?. Kiedy spoczywamy w esencji tego, co ?wiadome, pozwalaj?c, aby my?li naturalnie pojawia?y si? i znika?y, bez oceniania ich, osi?gamy bezczasowy wgl?d. Zanim ?wiadomo?? ulegnie przy?mieniu, pozwalamy znów, by pojawi? si? ?wiat, ?wie?y, promieniuj?cy i nowy oraz dzielimy si? ze wszystkimi istotami dobrymi wra?eniami, które w?a?nie zebrali?my.

Jedna z medytacji Diamentowej Drogi jest bardzo g??boka i ?atwo dost?pna, je?li kto? bardzo tego pragnie. Zmienia ona ludzi dog??bnie i dwana?cie razy w roku ucz? jej na ca?ym ?wiecie. Znana jako po?a, jest praktyk? ?wiadomego umierania. Dziewi?? i pó? wieku temu tybeta?ski bohater Marpa sprowadzi? ten przekaz od swego nauczyciela Naropy, a dzi? tego typu metoda istnieje prawdopodobnie jedynie w trzech "starych" szko?ach buddyzmu tybeta?skiego. W metodzie tej uczymy si?, jak kontrolowa? proces umierania, aby pó?niej, w chwili ?mierci, wys?a? swój umys? do czystej krainy najwy?szej rado?ci. W praktyce tej pojawiaj? si? trzy rodzaje znaków. Znak zewn?trzny jest zwi?zany z cia?em i jest nim ma?y otwór na g?owie, w odleg?o?ci oko?o o?miu palców od pierwotnej linii w?osów. Jest to zwykle ma?a ranka, nic wielkiego, wra?liwa jednak na dotyk i widoczna dzi?ki kropelce krwi. Podczas praktyki wielu do?wiadcza swobodnego wychodzenia ze swego cia?a. Drugi lub wewn?trzny znak to niezapomniane stany rado?ci i wolno?ci. Poniewa? ta pot??na praktyka oczyszcza centralny kana? energetyczny cia?a, pojawia si? tak?e wiele pod?wiadomych wra?e?. Wtedy te? mog? si? pojawia? l?k i niepewno??. Kiedy jednak dojrza?o?? praktykuj?cych lub moc nauczyciela pomo?e przez to przej??, ludzie mówi? wówczas o prawdziwym spe?nieniu i ogromnej uldze. Trzeci, tajemny znak powodzenia praktyki, to pewno??, ?e strach w bardzo du?ym stopniu ju? nas opu?ci?. Jest to ?wiadomo??, ?e jeste?my w jaki? sposób niezniszczalni, ?e ró?ne rodzaje cierpienia w?a?nie odesz?y. Dzi?ki praktyce po?a coraz wi?cej ludzi spoczywa we w?asnym centrum oraz uto?samia si? bardziej z tym, kto do?wiadcza ?wiadomych stanów, ni? z licznymi przedmiotami tego do?wiadczania. Jest to do?wiadczenie totalne, a nie intelektualne. Ka?dy mo?e z ?atwo?ci? nauczy? si? w?a?ciwych s?ów. Nie mamy ?adnych w?tpliwo?ci, ?e cia?o i mowa s? naszym bogactwem, ?rodkami przynoszenia po?ytku innym istotom. W ten sposób wzrasta niewzruszona przytomno?? umys?u - najwa?niejsze z buddyjskich do?wiadcze?. Rozumiemy, ?e nie ma czego udowadnia?, ani z czego si? t?umaczy?. Jeste?my tym, kto w?a?nie teraz s?ucha i patrzy, tym, kto do?wiadcza i jest ?wiadomy. Nie ma sensu zgadza? si?, ?eby przemijaj?ce zdarzenia zewn?trznego lub wewn?trznego Disneylandu wyci?ga?y nas z naszego centrum. Pozostaj?c na bezpiecznym poziomie umys?u, u?ywamy swoich cia? i mowy, aby pomóc istotom ow?adni?tym przemijaj?cymi i pomieszanymi stanami. Naszym prawdziwym celem jest pomaganie istotom z poziomu nieustraszonej rado?ci i wspó?czucia.

Budda naucza? ró?nych metod osi?gni?cia tego celu. Ludziom mniej buntowniczym, którzy woleli unika? trudno?ci, doradza? drog? wyrzeczenia i mówi? im, by zostawali mnichami i mniszkami. Status ten daje bezpiecze?stwo w spo?ecze?stwie - nie trzeba wtedy stawa? do ?yciowych konfrontacji i daje to rzeczywist? ochron?. Innym z kolei, tym, którzy chcieli dokonywa? ?yciowych podbojów i pozostawi? po sobie g??boki ?lad w ?wiecie uwarunkowanym, Budda doradza? ?ycie ?wieckie. Nie koncentrowa? si? ju? na tym, czego nale?y unika?, lecz na tym, co jest mo?liwe i atrakcyjne, na sposobach wzbogacenia ?ycia i nadania mu wi?kszego znaczenia dla innych i siebie samych.

Nauk najwy?szego poziomu Budda udziela? tak zwanym "zdobywcom" i dotyczy?y one pogl?du. Wcze?niej nazywano ich joginami, ale dzi? to okre?lenie zbytnio si? kojarzy z Hindusem w turbanie. Dlatego wybra?em nowy termin, akcentuj?cy rezultat. Obejmuje on wszystkich, którzy nieustraszenie walcz? o o?wiecenie. Dla zdobywców królem jest pogl?d. Idzie tu o to, aby wszystkiego do?wiadcza? na poziomie najwy?szej czysto?ci. By osi?gn?? ten stan, nale?y zrozumie?, ?e nie trzeba koniecznie umrze?, aby znale?? si? w czystej krainie, ani te? nie trzeba si? dok?dkolwiek udawa?. Jest to g??boko wyzwalaj?cy wgl?d, ?e umys? wszystkich istot jest przejrzystym ?wiat?em, w??czaj?c w to nawet bardzo zaciemnion? ?wiadomo?? paj?czka, który jest w stanie poj?? tylko kilkana?cie centymetrów kwadratowych swojej sieci. Je?li na dodatek dobra karma pozwala rozpozna? wszystko jako ?wie?e i nowe, odczuwa?, ?e ka?dy atom wibruje rado?ci? i jest utrzymywany w ca?o?ci przez mi?o??, to umys? mo?e wtedy naprawd? da? wyraz swej radosnej mocy. Wówczas szcz??cie b?dzie trwa? i jest to ju? tylko kwestia zaufania. Ktokolwiek odwa?y si? zaufa? swej podstawowej dobroci i przeskoczy? od lustrzanych odbi? do samego lustra, dostaje wszystko. Kiedy ?wiadomo?? przechodzi od fal do samego oceanu i od do?wiadcze? zwraca si? do samego do?wiadczaj?cego, wtedy pozostaje ju? tylko samopowsta?a rado??.

U podstaw mojego dzisiejszego wyk?adu le?y proste stwierdzenie: "Zachowuj si? jak budda, dopóki si? nim wreszcie staniesz." Zgoda? Oznacza to podwy?szenie poziomu postrzegania i wystarczy tylko usun?? kurz z naszych oczu, by rozpozna? wszystko jako wyraz mi?o?ci i samopowsta?ej, doskona?ej m?dro?ci. Przekonamy si? wówczas, ?e nieograniczony potencja? umys?u igra tu i teraz, a tak?e wsz?dzie i zawsze. Tylko taki wgl?d gwarantuje prawdziwe, absolutne i trwa?e szcz??cie, a to w?a?nie do?wiadczenie jest bezpo?rednim celem buddyjskich medytacji. Dwa i pó? tysi?ca lat temu, zgodnie z duchem swej epoki, Budda opisa? swój stan jako "koniec cierpienia". Dzisiaj to jego stwierdzenie rozumiane zupe?nie opacznie, my za? wolimy raczej porówna? do?wiadczenie Buddy do sytuacji, w której wk?adamy palce do kontaktu, a elektryczno?? ca?ego miasta przep?ywa przez nasze ko?ci. Tego rodzaju intensywno??, nieoddzielna od najwy?szej przejrzysto?ci i rado?ci, jest stanem, o którym tu mówimy i w?a?nie dlatego buddowie na najwy?szym stopniu, zwanym annutara, zawsze ukazywani s? w m?sko-?e?skim zjednoczeniu. Tu w?a?nie ludziom najbli?ej jest do tego stanu rado?ci.

Prowadz? do niego trzy rodzaje medytacji. Pierwszy uspokaja i pow?ci?ga umys?. Porówna? to mo?na do fili?anki kawy, któr? przestajemy potrz?sa? - rzeczy naturalnie si? w niej odbijaj?. Drugi poziom dotyczy motywacji. Tutaj nasze wch?oni?cie karmi si? wspó?czuciem i m?dro?ci?, anga?ujemy si? w pe?niejszy sposób. Na trzecim i najwy?szym poziomie identyfikacji z tym stanem nie ma dla nas rzeczy niemo?liwych. Zrozumienie, si?a i g??boka pewno??, w po??czeniu z tym pogl?dem i metodami, sprawiaj?, ?e nieod??czne umys?owi w?a?ciwo?ci w pe?ni dojrzewaj?. Osi?gamy tu najpierw poziom jednoupunktowienia, umys? bowiem jest bogaty i nie potrzebuje niczego znik?d. Gdziekolwiek jest, pozostaje szcz??liwy. Nast?pnie przestajemy by? sztuczni, poniewa? promienno?? tego, co jest tu i teraz, wykracza poza wszelkie wyobra?enia. Po trzecie, umys? staje si? ?wiadomy samego siebie we wszystkim, co si? wydarza, a w ka?dym do?wiadczeniu odczuwany jest nieporuszony do?wiadczaj?cy. Lustro jest bardziej promienne ni? odbicia, a bycie ?wiadomym jest wa?niejsze ni? wszystkie przemijaj?ce przyjemno?ci lub przykro?ci. W ko?cu, na czwartym poziomie ?aden ?wiadomy wysi?ek nie jest ju? potrzebny. Bez w?tpliwo?ci i oddzielenia mi?dzy przedmiotem, podmiotem i dzia?aniem, automatycznie robimy to, co w d?u?szej perspektywie przynosi istotom rozwój.

W ko?cu doszli?my do punktu, który dla psychologów i terapeutów musi by? wyzwalaj?cy, a mianowicie do stwierdzenia, ?e prawda zbiorowa na poziomie relatywnym jest iluzoryczna. Wi?kszo?? s?dzi, ?e pomi?dzy ró?owymi wzlotami i szaro-czarnymi upadkami musi istnie? co? rzeczywistego, poziom prawdy, na którym mo?na si? oprze?. Na poziomie uwarunkowanym nigdy tego nie odkryto. Je?li jednak kto? szuka czego? naprawd? obecnego i niezniszczalnego, znajdzie tylko przestrze?. Tylko z przestrzeni wszystko si? wy?ania. To dzi?ki jej przejrzysto?ci poznawane s? wszystkie rzeczy, a wszystko, co zewn?trzne i wewn?trzne powraca do jej bezgranicznej esencji. W tej doskona?ej przestrzeni najwy?sza rado??, mi?o??, moc, odwaga, energia, m?dro?? i wgl?d wzajemnie si? doskonal?. Innymi s?owy, zdobywamy tu prawdziw? pewno??. Najwy?szy poziom funkcjonowania jest najwy?szym poziomem prawdy. Im lepiej si? czujemy, tym ?atwiej wszystko si? dzieje; im bardziej ekscytuj?ce strony umys?u si? ujawniaj?, tym bardziej zbli?amy si? do stanu buddy. Jest tylko jedna ró?nica pomi?dzy Budd? a innymi - on ju? rozwin?? wszystkie w?a?ciwo?ci cia?a, mowy i umys?u. Ka?dy mo?e uczyni? dok?adnie to samo. Jak ju? kilkakrotnie wspomnia?em, droga i cel s? równie wspania?e.

?ycz? wam du?o szcz??cia!


?ród?o: Forma i Pustka. Od buddyzmu do nauki i z powrotem, red. Artur Przybys?awski.




buddyzm

buddyzm - facebook - cybersangha
buddyzm
Polityka prywatno?ci portalu
buddyjskiego "CyberSangha"


buddyzm
Sprawd? najch?tniej czytane teksty »
buddyzm

buddyzm
Zarejestruj si?, by otrzymywa? newsletter »
buddyzm

buddyzm
"Cyber Sangha" obejmuje swoim patronatem medialnym ciekawe ksi??ki i imprezy zwi?zane z buddyzmem.
» szczegó?y
buddyzm

buddyzmZnajd? w "Cyber Sandze"

buddyzm

buddyzm
Darowizna
dla "Cyber Sanghi"

buddyzm

Budda

Oby wszystkie istoty osi gn y szcz cie i przyczyn szcz cia.

Oby by y wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie by y oddzielone od prawdziwego szcz cia - wolno ci od cierpienia.

Oby spoczywa y w wielkiej r wno ci, wolnej od przywi zania i niech ci.

Magazyn DIAMENTOWA DROGA

Portal Budda.pl

Fundacja Theravada Polska

Biblioteczka Buddyjska

Wydawnictwo A - buddyzm, filozofia, religioznawstwo

Ksi?garnia KARMAPA FOUNDATION

Serwis Buddyzm Wprost

Sasana.pl - Theravada

Medytacja w wi?zieniach






Fundacja Rogaty Budda

buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm :: www.buddyzm.edu.pl :: buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm przewin strone do gory

Strona g wna || Czytelnia || Magazyn || Wprowadzenie do buddyzmu || Czym jest medytacja?
Nowo ci wydawnicze || Zadaj pytanie || Biblioteczka || Download || Wydarzenia
Katalog WWW || Polityka prywatno ci || Cennik reklam || O serwisie || Zaloguj si || Szukaj
opcje zaawansowanego szukania napisz do nas wydrukuj strone buddyzm buddyzm
buddyzm
buddyzm
buddyzm buddyzm
buddyzm

Buddyzm w Polsce

www.buddyzm.edu.pl

om mani peme hung

Buddyjski Portal "Cyber Sangha"
w Internecie od 1997 roku.
buddyzm - CyberSangha - buddyzm