|
Buddyzm wobec ?wiata warto?ci
Micha? Katafiasz
Autor jest pracownikiem naukowym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
|
Potoczna moralno??, etyka jako zespó? norm, którym nale?y si? podporz?dkowa? ze wzgl?du na nie same obca jest umys?owi buddysty. Wszystkie regulacje prawne (cho?by np.: przepisy ruchu drogowego) maj? s?u?y? cz?owiekowi. Podobnie instrumentalnie, pragmatycznie odnosi si? buddysta do zasad, których przestrzega na drodze do doskona?o?ci. Cz?sto s?yszy si?, ?e buddyzm jest "poza dobrem i z?em" - sugeruj?c anarchi?, oboj?tno?? b?d? nihilizm. ?eby rozja?ni? te nieporozumienia zmuszony b?d? w tym fragmencie przez moment zaj?c si? ?wiatopogl?dem buddyjskim - wybranym aspektem Dharmy. Wewn?trzny Budda, którego pragnie rozpozna? w sobie buddysta jest ?ród?em ca?ego bogactwa przejawianego ?wiata zewn?trznego i wewn?trznego; wszystkich do?wiadcze?, wra?e?, d?wi?ków, my?li, uczu? i zjawisk. Jako ?ród?o jest jak Matka lub Ojciec, a wszystko co jest, to jego dzieci, ale On nimi nie jest. Rozpoznan? natur? umys?u - natur? Buddy - przyrównuje si? do natury lustra. Czy jest mo?liwe aby istnia?a tafla lustra bez pojawiaj?cych si? w niej odbi?? Wed?ug tej metafory samo lustro jest buddyjsk? ?unjat? - pustk?, a pojawiaj?ce i zmieniaj?ce si? nieustannie w niej "odbicia" - form?. Zmieniaj?ce si? nieustannie odbicia wy?aniaj? si? i zanikaj? w oparciu o prawo przyczyny i skutku, same pozbawione b?d?c jakiej? w?asnej indywidualnej istoty, zasad. Wszystkie odbicia (formy) rozgrywaj? si? w pustce (tafli lustra), która jest tako?ci? i jedynym absolutnym sposobem ich istnienia. Buddyjska pustka jest zatem dynamiczn? potencjalno?ci?, pe?n? niewyczerpanych mo?liwo?ci przejawiania si?, gdzie nie ma miejsca na sko?czony bezruch i bierno??. Tak, jak natury lustra nie plami? pojawiaj?ce si? w niej odbicia, nie "szkodz?" jego czysto?ci, bez wzgl?du na to czy w lustrze przegl?da si? Stalin czy Kopernik, podobnie wszystko co z?e i dobre tak naprawd? jest jedynie bogactwem pustki, nie plami?cym naszej ?wie?ej zawsze m?odej czysto?ci.
Wed?ug buddyjskiej nauki zrozumienie i urzeczywistnienie tej prawdy o naszej naturze Buddy niesie ze sob? spontanicznie nieoceniaj?ce wspó?czucie. Rozpoznanie iluzji formy i sposobu jej funkcjonowania przypomina nagle odkrycie w?asnej g?owy, któr? zawsze mieli?my. Nagle widzimy jasno, ?e wszystkie istoty wokó? nas bior? to co "prawe", za to co "lewe", czy te? prosz? o wod? (szukaj? szcz??cia, prawdy) nad brzegiem rzeki (sami b?d?c prawd? i ?ród?em szcz??cia). Mistrz buddyjski widzi cierpienie istot jako wynik ich w?asnej ignorancji i niewiedzy. Paradoksalno?? sytuacji, któr? postrzega o?wiecony, w sposób naturalny uwalnia go od wszelkich negatywnych uczu? typu: duma, zazdro??, nienawi?? itd. I wyzwala "morze rozumiej?cego wspó?czucia". Mi?dzy innymi w tym sensie buddyzm nie jest nihilizmem.
Je?li zatem wszelkie zasady post?powania, moralno?? s? równie? "tylko" gr? odbi? w czystej naturze, to mo?e si? nasuwa? pytanie, jaki by?by sens ich przestrzegania nawet przez tych, którzy zrozumieli i urzeczywistnili natur? Buddy. Otó? by to rozja?ni?, warto podzieli? przejawiaj?ce si? formy (odbicia) na dobre i z?e. "Dobre" z buddyjskiej perspektywy b?d? te, które sugeruj? praktykuj?cemu, uprzytomniaj? mu, ?e s? tylko odbiciami, wskazuj? na sposób funkcjonowania umys?u. "Z?ymi" z kolei by?yby te przejawienia, które umacniaj? buddyst? w niewiedzy; podtrzymuj? realno??, nieprzemijalno?? i przypadkowo?? zachodz?cych zjawisk. Unikanie przejawie? (zachowa? cia?a, mowy i umys?u), które podtrzymywa?yby nas w iluzji naszej izolacji i uto?samianiu si? z przemijaln? rzeczywisto?ci? (odbiciami) ma sens zatem, dla praktykuj?cego Dharm?, czysto realistyczny - praktyczny. Wszelkie klasyczne normy etyczne typu: ?y? zgodnie z prawd?, nie kra??, nie zabija? itd. B?d? tylko praktyczn? konieczno?ci?, która musi wype?ni? praktyk? buddyjsk?, je?li ma ona przynie?? sukces. W g??bszym sensie s? one jednak bogactwem form, odbi? w naszej niezniszczalnej naturze. I cho? s? tylko odbiciami nie ma mowy o anarchizmie Buddysta nie powinien jednak sta? si? niewolnikiem przyj?tych zasad, lecz to one powinny mu s?u?y?.
Oczywi?cie mo?na by to zagadnienie o wiele bardziej pog??bi?, lecz aby nie wychodzi? poza ramy tematu chcia?bym ju? przej?? bezpo?rednio do "buddyjskiego dekalogu". Zawiera on zasadniczo sze?? "przykaza?" nazywanych "paramitami". Ten sanskrycki termin mo?na by przet?umaczy? jako cnota, lub z praktycznego punktu widzenia - jako warunek, w którym musi si? odnale?? praktykuj?cy Dharm?. S? to kolejno: szczodrobliwo??, moralno??, cierpliwo?? (sta?o??), gorliwo?? (pilno??), medytacja i m?dro??.
Szczodrobliwo?? polega na nieegoistycznym pomaganiu innym czuj?cym istotom w unikaniu cierpienia. Z buddyjskiej perspektywy patrzenia na ?wiat (przesi?kni?tej przekonaniem o powszechnym odradzaniu si? - reinkarnacji) - mo?na mówi? o ró?nej sile oddzia?ywania naszej aktywno?ci dla dobra innych. I tak, je?li rzucenie pieni??ka ?ebrakowi pomo?e mu tylko na chwil?, a opieka nad chorym mo?e pomóc na par? miesi?cy, wychowanie dziecka za?, nauka chodzenia i mowy na ca?e ?ycie, to wprowadzenie w ?wi?te nauki zaowocuje nawet w przysz?ych ?yciach. Ta perspektywa nie sugeruje jednak, ?e buddy?ci nie zachowuj? si? odpowiednio do wymogów sytuacji i widz?c na przyk?ad g?odnego b?d? woleli powiedzie? okre?lon? mantr?, ni? pomoc materialnie. Szczodrobliwo?? jak i pozosta?e paramity maj? praktycznie przyczyni? si? do usuwania cierpienia oraz nam samym u?atwi? rozpoznanie swojej prawdziwej natury.
Moralno?? w buddyzmie sprowadza si? do zasady "nie czy? bli?niemu tego, co tobie niemi?e". Ma ukaza? nasz? wspóln? natur?, wspólny los i wyrobi? nawyk "nie wchodzenia w "odbicia oddalaj?ce nas od absolutnej prawdy i szcz??cia".
Cierpliwo?? (sta?o??) przypomina, ?eby wszystkie sze?? paramit nie praktykowa? przez pi?tna?cie minut raz na tydzie?, lecz ?eby konsekwentnie i permanentnie zmienia? si?, a? ku pe?nemu sukcesowi.
Gorliwo?? (pilno??) przypomina, ?e Dharma jest trudna i trzeba w jej praktykowanie wk?ada? nieustanny wysi?ek, dlatego rozwijaniu paramity pilno?ci sprzyja i towarzyszy kontemplowanie tak zwanych czterech rozmy?la?: o wyj?tkowo?ci odrodzenia si? cz?owiekiem; o tym, ?eby tej wyj?tkowej szansy nie zmarnowa? na ?wiatowe aktywno?ci, gdy? wszystko przemija i wkrótce my sami równie? umrzemy; po trzecie o prawie karmy czyli prawie przyczyny i skutku, którego zrozumienie motywuje nas do praktyki i daje pewno?? na odniesienie sukcesu; o powszechnym cierpieniu i bankructwie dotychczasowych "schronie?", które nie dawa?y nam oczekiwanego szcz??cia i satysfakcji.
Pi?t? wyzwalaj?c? paramit? jest medytacja. Umo?liwia ona nam utrzymywanie czterech poprzednich aktywno?ci. Medytacja jest równie? podstawowym ?rodkiem do osi?gni?cia spokoju umys?u i rozwini?cia m?dro?ci, która powstaje dzi?ki medytowaniu.
M?dro?? jest ostatni? cnot?, której rozwijanie jest sam? esencj? "buddyjskiego dekalogu". Bez niej pozosta?e cnoty trafia?yby w pró?ni?, nie mia?yby sensu. M?dro?? dotyczy rozpoznania celu na p?aszczy?nie pogl?du (Dharmy) i jest to tzw. m?dro?? rozró?niaj?ca. Wyja?nia ona jak funkcjonuje rzeczywisto??, w jaki sposób przejawia si? nasz umys?. Odnosi si? zatem do przemijaj?cego ?ycia na praktycznej p?aszczy?nie relatywnych uwarunkowa?. Paramita m?dro?ci posiada równie? drugi aspekt: absolutny. Dotyczy on pe?nego usuni?cia niewiedzy i splamie? nie?wiadomo?ci, b?d?cych ?ród?em cierpienia. Jest ona rozpoznaniem i urzeczywistnieniem prawdziwej natury rzeczywisto?ci, tak? jak? ona jest w swej pustej, iluzorycznej istocie.
B?d?c przy zagadnieniu warto?ci warto wyja?ni? tak wa?k? kwesti?, jak? jest stosunek praktykuj?cych do Absolutu - boga. Otó? "Stworzycielem Nieba i Ziemi", ?ród?em wszystkiego dla buddysty jest jego w?asna natura Buddy. To z niej wszystko powstaje, gra ze sob? w oparciu o prawo karmy i do niej wraca. Z pewno?ci? ?unjata (pustka) nie jest osobowa, oraz nale?y kategorycznie stwierdzi?, ?e wymyka si? ona wszelkim charakterystykom. Natur? Buddy maj? nie tylko o?ywione istoty, ale przenika ona równie? ca?y nieo?ywiony ?wiat. Mimo to nie mo?na o niej powiedzie?, ?e jest "Jedna". Bior?c za kryterium bosko?ci urzeczywistnienie, rozpoznanie tej absolutnej prawdy, "ostatnim Bogiem" tej historycznej epoki b?dzie dla buddysty Gautama Siakjamuni. Nie mniej potencjalnie, ka?dy z nas jest ca?kowicie doskona?y, a dla praktykuj?cych Dharm? równie? w tej chwili na Ziemi ?yje pewna ilo?? istot ludzkich, b?d?cych w pe?ni obudzonymi Buddami.
Mam pe?n? ?wiadomo??, ?e temat okre?lony przez tytu? tej rozprawy nie zosta? wyczerpany. Z pewno?ci? interesuj?ce by?yby relacje przebiegaj?ce bezpo?rednio mi?dzy buddystami ze wszystkich istniej?cych odmian buddyzmu, czy te? w lokalnych Sanghach. Mo?na by tak?e pisa? o specyfice buddyzmu praktykowanego na gruncie polskim, czy te? o relacji ucze? - Guru. Równie? stosunek do Gautamy Siakjamuniego, oraz do Dharmy w ogóle, czy w?asnej praktyki powinien znale?? tutaj wi?cej miejsca. Wymaga?oby to jednak zbyt g??bokiego wchodzenia w kwestie ?wiatopogl?dowe, doktrynalne, a to mog?oby zmieni? ca?kowicie charakter tego artyku?u.
|
Tekst pochodzi z opracowania "Wspólnota buddyjska a spo?ecze?stwo". |




