|
W poszukiwaniu Wielkiego Zegarmistrza
Czy istnieje g?ówny organizator? fragment rozdzia?u III ksi??ki "Niesko?czono?? w jednej d?oni" Matthieu Ricard & Trinh Xuan Thuan
T?umaczenie: Dorota Bury |
| Ksi??ka obj?ta patronatem medialnym "Cyber Sanghi". |
Kusz?ce jest wyobra?enie sobie g?ównego stwórcy, który w perfekcyjny sposób zaplanowa? przebieg tworzenia i nast?puj?cej po nim ewolucji. Jego wszechmoc wyja?nia?aby wszystko i wydawa?oby si? nam bezu?yteczne zadawanie sobie pytania na temat pojawienia si? niewiarygodnej z?o?ono?ci Wszech?wiata, ?ycia i ich zaskakuj?cej harmonii. Pytanie o nasze pochodzenie i przeznaczenie znalaz?oby wówczas odpowied?. Fakt postulowania lub zaprzeczania egzystencji jakiego? Boga-Stwórcy stanowi podstawow? ró?nic? mi?dzy wielkimi tradycjami duchowymi ?wiata. Wed?ug buddyzmu postulat pierwotnej przyczyny jest pozbawiony sensu. Natomiast w nauce bardzo precyzyjna regulacja oko?o pi?tnastu sta?ych fizycznych oraz warunków pocz?tkowych Wszech?wiata jest interpretowana przez niektórych jako owoc czystego przypadku, a przez innych jako dzie?o g?ównego organizatora. Ale czy taki pogl?d jest w stanie oprze? si? analizie? Czy jest on konieczny i logiczny?
THUAN - Pewnego dnia nowoczesna nauka rzuci?a snop ?wiat?a na argumenty u?ywane w przesz?o?ci przez zachodnich filozofów i teologów, które przemawia?yby za istnieniem "klasycznego" Boga. Przede wszystkim na argument z?o?ono?ci, wed?ug którego jedynie jaki? stwórca mo?e by? odpowiedzialny za Wszech?wiat zbudowany w tak skomplikowany sposób: zegarek mo?e by? tylko dzie?em zegarmistrza, nie z?o?y si? sam. Ksi??ka nie mo?e by? napisana przez rzucenie na stó? ka?amarza, pióra i kartek. Ten argument zosta? jednak obalony przez wspó?czesn? nauk?, która pokazuje, ?e bardzo z?o?one systemy mog? wynika? z zupe?nie naturalnej ewolucji zgodnej ze znanymi prawami fizycznymi i biologicznymi i nie ma potrzeby przywo?ywania zegarmistrza - Boga.
Nast?pny jest argument "kosmologiczny" u?ywany przez Platona, Arystotelesa, ?w. Tomasza z Akwinu i Kanta: wszystko ma jak?? przyczyn?. Tak wi?c nie mo?e istnie? niesko?czony ?a?cuch przypadkowych przyczyn. Musi si? zatrzyma? na pierwotnej przyczynie, któr? jest Bóg.
MATTHIEU - To interesuj?cy argument. Z jakiego powodu ?a?cuch przyczyn nie mo?e by? niesko?czony w czasie i w swej z?o?ono?ci? Czy to sprzeciwia si? jakiemu? prawu natury? Na jakiej liczbie przyczyn musieliby?my si? zatrzyma?, ?eby powiedzie?: "Wystarczy, nie b?d? kontynuowa? ad infinitum tej podró?y w czasie, przejd?my ju? do stwórcy nie maj?cego przyczyny"?
THUAN - Argument kosmologiczny odpowiada linearnej koncepcji czasu. Inni filozofowie, ?eby usun?? problem pierwotnej przyczyny, przywo?ywali czas rozumiany w sposób cykliczny. W ten sposób w miejsce linearnego schematu, gdzie ma miejsce wydarzenie A, które powoduje powstanie B wywo?uj?cego C i tak dalej, mieliby?my schemat cykliczny popierany przez niektórych filozofów, gdzie A jest przyczyn? B, które wywo?uje C, które z kolei jest odpowiedzialne za A. W?? po?yka w?asny ogon, ko?o si? zamyka. Nie ma ju? potrzeby wprowadzania idei pierwotnej przyczyny.
MATTHIEU - Kolejna dziwaczna idea! Tak samo jak poj?cie pierwotnej przyczyny, poj?cie zamkni?tego ko?a jest tylko wybiegiem dla tych, którzy nie potrafi? zaakceptowa? idei niesko?czono?ci.
THUAN - Pojawienie si? mechaniki kwantowej poda?o w w?tpliwo?? twierdzenie, ?e "ka?da rzecz ma sw? przyczyn?". Werner Heisenberg ze swoj? s?ynn? "zasad? nieoznaczono?ci" udowodni? w 1927 roku, ?e niepewno?? i nieokre?lono?? s? w?a?ciwe subatomowemu ?wiatu. Ta nieokre?lono?? przeszkadza nam w równoczesnym poznaniu energii i d?ugo?ci ?ycia cz?stki. Dla cz?stki o bardzo krótkim okresie ?ycia (nazywane s? one "wirtualnymi") nieokre?lono?? zwi?zana z jej stanem energetycznym jest ogromna, co pozwala jej "po?ycza?" energi? w banku Natury i zmaterializowa? si? spontanicznie w nieprzewidziany sposób bez ?adnej przyczyny.
MATTHIEU - Twierdzenie, ?e cz?stka materializuje si? bez przyczyny jest ograniczeniem si? do uproszczonego schematu linearnej przyczynowo?ci: A daje B. Ca?kiem mo?liwe jednak, ?e dla skutku B jego w?asna przyczyna A nie jest w ?aden sposób uchwytna, poniewa? nie musi ogranicza? si? ona do prostego ci?gu pewnej liczby czynników, które ?atwo poddaj? si? analizie. ?adne zjawisko nie mo?e by? kompletnie oddzielone od wszystkich innych. Skoro wed?ug wspó?zale?nej gry zjawisk skutek B wynika z istnienia ca?ego Wszech?wiata, z niesko?czonego ci?gu przyczyn i zmieniaj?cych si? relacji, to nie mo?emy powiedzie?, ?e B pojawi?o si? ot tak, po prostu spontanicznie, tylko dlatego, ?e nie jeste?my w stanie uchwyci? dok?adnej bezpo?redniej przyczyny.
THUAN - W ka?dym razie nawet teraz, gdy mówi?, otaczaj?ca nas przestrze? powo?uje wirtualne cz?stki do fantomowego i krótkotrwa?ego istnienia. Podobnie jak cz?stka elementarna, Wszech?wiat mo?e teoretycznie wy?oni? si? z pustki w spontaniczny sposób, bez pierwotnej przyczyny, tylko dzi?ki ?askawo?ci fluktuacji kwantowych. Gdy chodzi o Wszech?wiat, nawet idea przyczynowo?ci - "od przyczyny do skutku" - traci swój zwyk?y sens. Zak?ada ona bowiem istnienie czasu: przyczyna poprzedza skutek. Ale czas razem z przestrzeni? pojawi? si? w tym samym momencie, co Wszech?wiat. Có? zatem znacz? s?owa: "I Bóg stworzy? Wszech?wiat", je?li czas jeszcze nie istnia?? Akt kreacji Wszech?wiata ma sens tylko w czasie. Czy Bóg jest w czasie, czy poza nim? Czas nie jest absolutny, jak to nam powiedzia? Einstein. Jest elastyczny. Bóg w czasie nie by?by wszechmocny, poniewa? by?by podporz?dkowany zmianom czasu spowodowanym ruchami przyspieszenia lub silnymi polami grawitacyjnymi, jak te, które istniej? przy wej?ciu do czarnych dziur. Bóg poza czasem by?by wszechmocny, ale nie móg?by si? nami bezpo?rednio opiekowa?, poniewa? nasze dzia?ania odbywa?yby si?
w czasie. Gdyby Bóg wykroczy? poza czas, zna?by ca?? przysz?o??. Po co mia?by interesowa? si? post?pem walki ludzi ze z?em, skoro z góry zna?by jej wynik?
MATTHIEU - Albo Bóg jest niezmienny, wi?c nie mo?e tworzy?, albo jest wewn?trz czasu i tym samym nie jest niezmienny. Oto jedna ze sprzeczno?ci, do których prowadzi poj?cie pierwotnej przyczyny.
THUAN - Pierwotna zasada twórcza Spinozy, o której mówi?, jest jednak do?? odmienna od "klasycznej" idei Boga. Mówi? o zasadzie twórczej, która kieruje Wszech?wiatem od jego pocz?tku, nie o osobowym Bogu.
MATTHIEU - Je?li mówimy o zasadzie twórczej, nie mo?emy jej pozostawi? w zupe?nej nieokre?lono?ci. Trzeba umie? co? o niej powiedzie?.
THUAN - Powtarzam, ?e jest to tylko moje metafizyczne za?o?enie. Sama nauka nie ma nic do powiedzenia na ten temat. Ona nie mo?e nam pomóc w wyborze mi?dzy przypadkiem a zamierzeniem.
MATTHIEU - Ale nie mo?na postulowa? istnienia czego?, nic
o tym nie mówi?c. Je?li zasada twórcza nie posiada ?adnej charakterystyki, wówczas pomi?dzy jej istnieniem i nieistnieniem nie ma ?adnej ró?nicy, wi?c równie dobrze mo?na j? pomin??, wyeliminowa? za pomoc? "brzytwy Ockhama". Czy ta zasada twórcza wzi??a si? sama z siebie? Czy wynika z innych przyczyn? Czy jest sta?a? Wszechmocna?
THUAN - W?a?nie wymieni?e? cechy Boga: wszechwiedza, wszechmoc itd. Wygl?da na to, ?e doszli?my do identyfikacji tej zasady organizuj?cej jako Boga-Stwórcy. W rzeczywisto?ci fizycy nie mówi? o Bogu, a raczej o prawach fizycznych. Prawa te posiadaj? jednak w?a?ciwo?ci dziwnie przypominaj?ce te, które przypisuje si? Bogu. S? uniwersalne i stosuj? si? wsz?dzie w czasie i przestrzeni, od naszej ma?ej Ziemi a? do odleg?ych galaktyk. S? absolutne, poniewa? nie zale?? od tego, kto je odkrywa. Wietnamczyk i Amerykanin odkryj? dok?adnie te same prawa. S? ponadczasowe: chocia? opisuj? ?wiat podporz?dkowany czasowi oraz stale zmieniaj?ce si? zjawiska, same nie zmieniaj? si? wraz z czasem. ?yjemy we Wszech?wiecie zanurzonym w czasie, ale opisanym przez ponadczasowe prawa. S? one wszechmocne, poniewa? stosuj? si? do wszystkiego i wsz?dzie. Wreszcie s? wszechwiedz?ce, poniewa? oddzia?uj? na obiekty materialne, cho? te nie "informuj?" ich o swych w?asnych stanach. "Wiedz?" wcze?niej. W konsekwencji charakterystyka praw fizycznych jest charakterystyk? Boga.
MATTHIEU - Nie rozumiem, w jaki sposób te prawa wymagaj? lub wskazuj? na istnienie jakiej? twórczej czy organizuj?cej zasady. Zreszt? nie ma ?adnego powodu, ?eby cechowa?a je jakakolwiek celowo??. Po prostu odzwierciedlaj? natur? wspó?zale?no?ci.
THUAN - Przyznaj?, ?e koncepcja wspó?zale?no?ci mo?e wyja?ni? w najwy?szym stopniu precyzyjne uregulowanie praw fizycznych i warunków pocz?tkowych, które pozwalaj? Wszech?wiatu da? schronienie ?yciu i ?wiadomo?ci. Ale nie wiem, jak odpowiada ona na pytanie: dlaczego istnieje co?, a nie nic?
MATTHIEU - Postulowanie istnienia zasady twórczej równie? niczego w tym problemie nie zmieni. Dlaczego mia?aby istnie? zasada twórcza, a nie nic? I co rozumiesz przez zasad? organizuj?c?? Czy chodzi o istot?, która pocz??a t? ca?o??, dla której funkcjonuje?
THUAN - Wa?ne jest, ?e ta zasada chcia?a stworzy? Wszech?wiat, który posiada jakiego? obserwatora.
MATTHIEU - Chcia?a? Zasada twórcza musia?aby wi?c zawiera? ca?? moc w sobie.
THUAN - Tak my?l?.
MATTHIEU - Nie jest wi?c podporz?dkowana ?adnej innej sile poza sam? sob??
THUAN - Gdyby by?a podporz?dkowana innej sile, nie by?aby ju? wszechmocna.
MATTHIEU - W tym przypadku decyduje si? tworzy? czy nie?
THUAN - Powiedzmy, ?e tak.
MATTHIEU - Je?li decyduje si? tworzy?, nie jest wszechmocna, poniewa? jest pod wp?ywem pragnienia tworzenia. Ponadto zmieni?a si? i straci?a w ten sposób sw? niezmienno??: wcze?niej nie mia?a pragnienia tworzenia, teraz je ma. Je?li natomiast tworzy bez decyzji tworzenia, to równie? nie jest wszechmocna, poniewa? nie korzysta z wolno?ci tworzenia lub nietworzenia. Jej wszechmoc zostaje w ten sposób obalona. Po drugie, czy taka zasada pojawia si? bez przyczyny, czy te? jest przyczyn? samej siebie?
THUAN - Wed?ug mnie jest przyczyn? samej siebie. Ale tu znowu odchodzimy od nauki.
MATTHIEU - Je?li sama dla siebie jest przyczyn?, to jest z pewno?ci? niezmienna. Istota istniej?ca sama z siebie nie dysponuje ?adn? mo?liwo?ci? zmienienia si?. Mo?e zmieni? tylko to, co zosta?o wytworzone przez inn? rzecz. Ale je?li jest niezmienna, nie mo?e tworzy?. Dlaczego? Poniewa? co? trwa?ego nie mo?e wytworzy? czego? efemerycznego. Co wi?cej, je?li tworzy, przestaje by? niezmienna, poniewa? tworzenie implikuje zmian?: jest to akt kreacji. Po stworzeniu nie jest ju? taka sama: wcze?niej nie by?a twórc?, potem staje si? nim. Traci wi?c sw? niezmienno??. Poj?cie trwa?o?ci czyni niemo?liwym ka?de nast?pstwo wydarze? i ró?nych warunków: niezmienny twórca nie mo?e znajdowa? si? w dwóch stanach. Wreszcie, je?li owa pierwotna zasada tworzy, to musi by? równie? zmodyfikowana przez swoje dzie?o, poniewa? ka?da akcja implikuje interakcj?. ?adna przyczyna nie pozostaje jednokierunkowa, przyczynowo?? dzia?a zawsze w obie strony. Poza tym twórca traci jednocze?nie sw? niezmienno?? i wieczno??. Nic nie mo?e zmodyfikowa? czego? niezmiennego, tak jak farba nie mo?e zabarwi? przestrzeni. Krótko mówi?c, to, co nie ma innej przyczyny poza sob?, nie mo?e wspó?dzia?a? z niczym.
THUAN - Potrzeba wi?c przyczyny dla ka?dego wydarzenia, ale w takim razie wracamy do niesko?czono?ci...
MATTHIEU - Ta niesko?czono?? z pewno?ci? sprzeciwia si? metafizycznym wierzeniom Zachodu, zarówno religijnym, jak i naukowym, które za wszelk? cen? chc? mie? ustanowiony jaki? "pocz?tek" rzeczy. To pragnienie znalezienia pocz?tku opiera si? na przekonaniu, ?e wszystkie rzeczy istniej? w sposób równie realny i solidny, jak to postrzega nasz zwyk?y umys?.
THUAN - Wyja?ni?em wcze?niej, ?e mechanika kwantowa pozwala omin?? poj?cie pierwotnej przyczyny Wszech?wiata. "Pocz?tek" rzeczy nie jest ju? absolutnie konieczny.
MATTHIEU - Je?li pocz?tek nie jest konieczny - i tu si? zgadzam - zasada organizuj?ca równie? nie jest. Jak mog?aby ona organizowa? zjawiska nie maj?ce pocz?tku? Mog?aby tylko modyfikowa? ich bieg w trakcie ich istnienia.
Trzeci argument: je?li zasada twórcza organizuje ca?o?? ?wiata zjawisk, musi zawiera? w sobie wszystkie przyczyny tego ?wiata. Je?li nie, istnia?oby co? poza dzie?em jej twórczego aktu.
THUAN - To jest logiczne.
MATTHIEU - Otó? podstaw? prawa przyczynowo?ci jest to, ?e je?li jakie? wydarzenie nie ma miejsca, to dlatego, ?e nie wyst?puj? pewne przyczyny lub warunki. Je?li ziarno nie kie?kuje, to dlatego, ?e jest niedobre lub brakuje mu wilgoci, ciep?a itd. Dopóki wszystkie przyczyny i warunki si? nie spotkaj?, niemo?liwe jest, ?eby nast?pi? skutek. I odwrotnie, kiedy wszystkie przyczyny i warunki s? obecne, skutek musi si? pojawi? bezwzgl?dnie1. Gdyby tak si? nie sta?o, to by znaczy?o, ?e jeszcze czego? brakuje. Wi?c gdyby zasada twórcza nosi?a w sobie wszystkie przyczyny i warunki Wszech?wiata, musia?aby bez przerwy tworzy? jego ca?o??. By?by to swego rodzaju permanentny Wielki Wybuch.
THUAN - Nie mog?aby si? zatrzyma? ani na chwil?.
MATTHIEU - Otó? to. Gdyby si? zatrzyma?a, znaczy?oby to, ?e nie zawiera ju? w swej esencji wszystkich przyczyn aktu kreacji. Potrzebowa?aby wi?c pomocy albo innej zasady z zewn?trz, która rozporz?dza?aby cz??ci? przyczyn i w ten sposób by?aby od niej zale?na. Ewentualnie zale?a?aby od innej reguluj?cej zasady, która hamowa?aby jej twórczy proces. W ka?dym z tych przypadków traci?aby sw? wszechmoc. S? wi?c tylko dwie mo?liwo?ci: albo nie zawiera wszystkich przyczyn i warunków, a zatem nie mo?e tworzy?, albo posiada wszystkie i ci?gle stwarza wszystko.
THUAN - I obie mo?liwo?ci s? równie absurdalne.
MATTHIEU - Ten argument mo?na podsumowa? nast?puj?co: "Gdy obecne s? wszystkie przyczyny i okoliczno?ci, to cho?by nawet stwórca nie chcia? tworzy?, nie móg?by tego nie robi?: niezdolny do niestwarzania, stwarza?by. Je?li nie dysponowa?by wszystkimi przyczynami i okoliczno?ciami, a chcia?by stwarza?, nie stworzy?by niczego2. (...) Je?li stwórca stwarza takie okoliczno?ci, jak na przyk?ad piekielne cierpienia, bez udzia?u w?asnej woli, to przestaje by? wolny i staje si? zale?ny. Je?li jednak chce tego, staje si? zale?ny od swoich pragnie?, wi?c jego niezale?no?? zostaje os?abiona. Gdyby wreszcie stworzy? wszelkie mo?liwe cierpienia, to czy by?by ?wi?ty, skoro pogr??anie innych w cierpieniu nie jest dzia?aniem ?wi?tego?" 3.
Niektórzy mówi?, ?e stwórca móg?by stworzy? ?wiat stopniowo. Implikowa?oby to, ?e przyczyny Wszech?wiata s? liczne i stwórca nie dysponowa? nimi wszystkimi na pocz?tku swojego procesu tworzenia. W takim razie sk?d bra?by te przyczyny pó?niej?
Inni jeszcze utrzymuj?, ?e akt kreacji jest ponadczasowy, ?e stwórca nieustannie tworzy ?wiat w "swoim ponadczasowym teraz". Dotychczas wyobra?ali?my sobie kreacj? w aspekcie nast?pstwa zdarze?, które z punktu widzenia stwórcy s? faktycznie równoczesne. Taki punkt widzenia sprowadza si? jednak do ju? odrzuconej zasady twórczej, która nosi w sobie wszystkie przyczyny Wszech?wiata, w konsekwencji czego musi nieustannie stwarza? Wszech?wiat
w ca?o?ci. Ponadto, gdyby wszystkie zdarzenia Wszech?wiata, przesz?e, obecne i przysz?e, by?y równoczesne z punktu widzenia stwórcy, poci?ga?oby to za sob? absolutny determinizm. Ten punkt widzenia czyni?by daremnymi wszelkie zamierzone starania cz?owieka zwi?zane z duchow? przemian?, która rozproszy?aby niewiedz? i doprowadzi?a do O?wiecenia.4
Natomiast idea pojawiania si? zjawisk dzi?ki nie maj?cej pocz?tku ani ko?ca grze wspó?zale?nych relacji unika absolutnego determinizmu - przyczyny i warunki uczestnicz?ce w tych zale?no?ciach s? niesko?czone i nie mog? by? sprowadzone do jedynej pierwotnej przyczyny.
THUAN - To prawda, chaotyczne czy te? przypadkowe zjawiska, jak nieokre?lono?? kwantowa, odrzucaj? ide? Wszech?wiata totalnie deterministycznego.
MATTHIEU - W ko?cu, gdyby nie tylko wszystkie przyczyny, ale wszystkie ich skutki by?y obecne w stwórcy, nie mogliby?my nawet mówi? o kreacji, poniewa? wszystko by ju? tu by?o. Ponadto wszystkie poprzednie argumenty odnosi?yby si? tutaj do procesu realizacji lub manifestacji tych skutków w naszym ?wiecie.
Niektórzy filozofowie hinduizmu mówili, ?e na ka?dym etapie procesu kreacji stwórca staje si? odpowiedni? przyczyn?, zachowuj?c ci?gle sw? niezmienn? to?samo??, niczym tancerz, który ?wiczy ró?ne choreografie, ubrany w ró?ne kostiumy, pozostaj?c jednak stale t? sam? osob?. To przeczy jednak idei, ?e stwórca jest jedyn? przyczyn? Wszech?wiata, poniewa? jedyna przyczyna nie mo?e da? ró?nych rezultatów. Z drugiej strony, jedno?? w zmiennych aspektach nie mo?e by? uwa?ana ani za jedyn?, ani za niezmienn? prawd?. Skoro efekt jest zmienny, jego przyczyna nie mo?e by? wieczna.
Podsumowuj?c: wed?ug buddyzmu z punktu widzenia ?wiata przejawie? ka?da chwila jest nieustannym ko?cem i pocz?tkiem z powodu nietrwa?o?ci zjawisk, która le?y u ich podstawy, a one same pojawiaj? si? w wyniku dzia?ania prawa przyczyny i skutku. Z punktu widzenia prawdy absolutnej wszystkie przesz?e, obecne i przysz?e zdarzenia s? identyczne pod tym wzgl?dem, ?e s? pozbawione w?asnej egzystencji. Naprawd? nie maj? wi?c pocz?tku i ko?ca. Je?li nic nie jest naprawd? "wytworzone", nie ma miejsca na zadawanie sobie pytania o prawdziwy koniec zjawisk. Nie jest wi?c konieczne wprowadzanie poj?cia zasady twórczej, która tworzy?aby wszystko, sama nie b?d?c stworzon? przez nic.
THUAN - Buddyzm neguje wi?c kategorycznie poj?cie Boga-Stwórcy, przez co sprzeciwia si? religiom monoteistycznym. Czy nie jest to niezgodne z tolerancyjnym wizerunkiem buddyzmu? Jak pogodzi? tak? postaw? z szacunkiem dla innych wierze??
MATTHIEU - Tolerancja, jakkolwiek by?aby wielka, nie implikuje zgody na takie metafizyczne punkty widzenia, których si? nie podziela, lecz szacunek dla dróg osobistej przemiany, które koresponduj? z natur? i dyspozycjami innych istot. Wszystko zale?y równie? od koncepcji, jak? si? posiada na temat Boga. Zacytujmy Dalajlam?: "Je?li rozpatrujemy Boga nie tyle w terminach bosko?ci osobowej, lecz jako podstaw? bytu, to cechy takie jak wspó?czucie równie? mog? by? jej przypisane. Je?eli rozumie si? Boga w takich kategoriach, to istnieje mo?liwo?? ustalenia zwi?zków z pewnymi elementami my?li i praktyki buddyjskiej"5. Ale nie chodzi te? o tworzenie synkretycznej mieszaniny z?o?onej z wszystkich religii, duchowych ?cie?ek, nauk, wszystkich humanizmów i agnostycyzmów istniej?cych na tej planecie! Nie taki jest cel tolerancji. "Nie jestem sk?onny do szukania jednej uniwersalnej religii. Nie s?dz?, ?eby to by?o rozs?dne. Je?li zbyt daleko posuniemy si? w poszukiwaniu podobie?stw, jednocze?nie ignoruj?c ró?nice, to doprowadzimy dok?adnie do tego!" - dodaje Dalajlama.
Stanowiska metafizyczne musz? by? jasno wyra?one; nie ma ?adnego powodu, by utrzymywa? na ich temat jakie? dwuznaczno?ci. Je?li udowodni si?, ?e s? b??dne, to buddyzm b?dzie gotów do zaakceptowania w?asnych pomy?ek.6 Nietolerancja polega na byciu tak bardzo przekonanym do wyznawanej przez siebie prawdy, ?e chce si? j? wszystkim narzuci?, czy to w ?agodny sposób, czy te? - niestety - przemoc?. Trzeba mie? wystarczaj?co otwarty umys?, ?eby zrozumie?, ?e to, co nam odpowiada, niekoniecznie odpowiada ca?emu ?wiatu. "Je?li pocz?stowali?my si? jakim? daniem, nie mo?emy powiedzie?: Poniewa? mi to smakuje, ca?y ?wiat musi je?? to samo. Ka?dy powinien ?ywi? si? takim pokarmem, jaki zapewnia mu najlepsze zdrowie fizyczne i funkcjonowanie jego w?asnego organizmu".
Na planie praktyki duchowej wiara w Boga mo?e niektórym ludziom dawa? poczucie blisko?ci z ich Stwórc? i zach?ci? do kultywowania mi?o?ci i altruizmu, ?eby mogli wyrazi? w ten sposób wdzi?czno?? i uczestniczy? w mi?o?ci Boga do wszystkich istot. Natomiast dla innych lepszym ?ród?em inspiracji do tego, by rozwija? mi?o?? i wspó?czucie, jest g??bokie zrozumienie wspó?zale?no?ci zjawisk, prawa przyczyny i skutku oraz pragnienie osi?gni?cia O?wiecenia, ?eby w jeszcze bardziej skuteczny sposób pomaga? innym. Podsumowuj?c: "Kiedy anga?ujemy si? w drog? duchow?, wa?ne jest, by by?a to ta praktyka, która najlepiej odpowiada naszemu mentalnemu rozwojowi, predyspozycjom, sk?onno?ciom duchowym. (...) Dzi?ki temu dojdzie do wewn?trznej transformacji, wewn?trznego spokoju, które uczyni? z nas osob? dojrza?? duchowo, dobr?, ?yczliw?, stabiln?, pe?n? rado?ci. Takie kryteria powinno si? rozpatrywa? podczas poszukiwania duchowej strawy".
_______________
Przypisy:
1 W swoim Komentarzu do logiki (Pramana-vartika) Dharmakirti napisa?: "Kto przeszkodzi?by skutkowi uzupe?ni? przyczyn??".
2 Minyak Kunsang Seunam, komentarz do IX rozdzia?u Bodhicharyava-tara, w Comprendre la vacuité, dz. cyt., s. 201.
3 Tam?e, s. 202.
4 Zwolennicy teizmu odpowiadaj? na taki argument nast?puj?co: wszechwiedza Boga polega na obj?ciu ca?ego spektrum prawdopodobie?stwa wydarze? i dlatego nie k?óci si? ona z woln? wol?. Jednak mo?na tutaj przedstawi? nast?puj?cy kontrargument: po?ród niesko?czonego spektrum prawdopodobie?stwa znajduje si? równie? ta "linia wydarze?", która si? naprawd? urzeczywistnia. Wszechwiedz?cy Bóg powinien wiedzie?, ?e to w?a?nie te, a nie inne, wydarzenia spo?ród wszystkich pozosta?ych mo?liwo?ci s? realizowane. Je?eli nie wiedzia?by tego, nie by?by wszechwiedz?cy, zatem dylemat pomi?dzy woln? wol? cz?owieka a wszechwiedz? Boga nie zostaje rozwi?zany poprzez takie postawienie sprawy. - przyp. t?um.
5 Le dalai-lama parle de Jésus, Brépols, 1996, s. 79.
6 Lama Ole Nydahl, pierwszy zachodni ucze? XVI Karmapy i za?o?yciel blisko 400 o?rodków medytacyjnych, powiedzia? podczas jednego z wyk?adów: "Nauka potwierdza ka?dym swym prze?omem kolejne wypowiedzi Buddy, ale je?li kiedy? jaki? jej pogl?d okaza?by si? jednoznacznie prawdziwy, a buddyzm by si? myli?, powinni?my wówczas zaufa? nauce. Budda sam by tego chcia?!" - przyp. t?um.
|
Matthieu Ricard & Trinh Xuan Thuan, "Niesko?czono?? w jednej d?oni" |




