|
M?dro?? poprzez zbli?enie
Konferencja "Mind and Life 1998"
Wi?cej o zwi?zkach buddyzmu ze wspó?czesn? zachodni? nauk? na stronie Mind and Life.
|
Spotkanie na szczycie
Dlaczego Dalaj Lama interesuje si? paradoksami fizyki kwantowej? Co spodziewaj? si? uzyska? najwy?szej klasy fizycy z rozmowy z himalajskim m?drcem? Nauka i buddyzm przy wszystkich ró?nicach d??? do tego samego celu: pragn? w wolny od uprzedze? sposób, gruntownie zrozumie? natur? rzeczy. Poni?szy tekst stanowi dokumentacj? wymiany my?li, która mia?a miejsce podczas trzydniowej konferencji w Insbrucku. Jest to ekskluzywny protokó? z niecodziennego spotkania na szczycie Wschodu z Zachodem.
Uczestnicy:
Wschodni pogl?d:
DALAJ LAMA: przywódca tybeta?czyków i laureat pokojowej nagrody Nobla. Buddyjski mnich, urodzony w 1935 roku w wie?niackiej rodzinie w Tybecie. Mieszka na wygnaniu w Indiach w Dharamsali, gdzie cz?sto spotyka si? z zachodnimi badaczami.
Gesze Thubten JINPA: Filozof i Religioznawca, studiowa? zachodni? filozofi? na uniwersytecie w Cambridge. T?umacz wi?kszo?ci ksi??ek Dalaj Lamy.
B. Allan WALLACE: Fizyk urodzony w USA, maj?cy za sob? jednak dziesi?cioletni pobyt w klasztorze. Obecnie tworzy "Program Studiów Tybeta?skich" na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara.
Zachodnia nauka:
Anton Zeilinger: Profesor fizyki na uniwersytecie w Insbruku. By? wspó?autorem eksperymentu, który wywo?a? mi?dzynarodow? sensacj?: teleportacji kwantowej fotonów. Stan cz?steczki ?wiat?a symultanicznie przenosi si? na inn? cz?steczk? znajduj?c? si? w dowolnej odleg?o?ci, bez udzia?u ?adnych znanych fizycznych oddzia?ywa? wzajemnych. To co dla fanów Science-Fiction w stylu "Star Trek" mo?e wyda? si? "wskakiwaniem w nadprzestrze?" dla Zeilinger jest "odkrywaniem ukrytych informacji o naturze". Wyniki odkry? zastosowane zostan? na razie nie do budowy statku kosmicznego Enterprise, lecz do nowych typów maszyn licz?cych, tak zwanych komputerów kwantowych.
Arthur Zajonc: Profesor fizyki w Amherst College w USA, zajmuje si? g?ównie fizyk? kwantow?. Autor ksi??ki pt. "Wspólne oblicza ?wiat?a i ?wiadomo?ci".
Ostoje pewno?ci
Ka?da konstrukcja my?lowa - nauka, filozofia czy religia - opiera si? na pewnych za?o?eniach a-priori, fundamentach, które zwolennicy danego nurtu uwa?aj? za oczywiste. U?wiadomienie sobie tych za?o?e? wyostrza pogl?d na swoj? w?asn? pozycj?. Pokazuje cechy wspólne i przeciwie?stwa ró?nych ?wiatopogl?dów oraz wskazuje na granice poznania, które stoj? przed lud?mi.
Zeilinger: Wywodzimy si? z ca?kowicie odmiennych tradycji filozoficznych, posiadaj?cych odmienne zaplecza kulturowe. Pojawia si? tu ciekawe pytanie, jakie Wasza ?wi?tobliwo?? poruszy? podczas naszego ostatniego spotkania w Dharamsali: Cz?owiek mo?e prowadzi? swoje dociekania tylko do pewnego punktu, w którym musi opowiedzie? "Tak w?a?nie jest. Taka jest natura rzeczy". To co naprawd? chcieliby?my wiedzie?, to kiedy mo?emy w?a?ciwie co? takiego powiedzie?? Kiedy mo?emy by? pewni, ?e nie ma ju? ?adnej g??bszej przyczyny? Jest to bardzo wa?ne pytanie je?eli chodzi o podstawy teorii (fizyki) kwantowej?
DALAJ LAMA: W buddyzmie "Tak w?a?nie jest" mówimy o rzeczach, których nie da si? ju? dalej wyja?ni?. Nie mam tu na my?li pyta? w stylu "Dlaczego jab?ko spada z drzewa?", "Dlaczego s?o?ce jest ?ó?te?", "Czym w ogóle jest ?ó?to???" Nawet je?eli nie byliby?my w stanie udzieli? ?adnych wyja?nie?, nie by?oby to wystarczaj?ce kryterium, ?eby móc powiedzie? "Tak w?a?nie jest".
Formujemy jednak w buddyzmie wyra?enia typu "Pozytywne dzia?ania prowadz? do dobrych rezultatów" albo " Karmicznym wynikiem szczodro?ci jest bogactwo i dobrobyt". Tak, i dlaczego? Tu odpowiedzieliby?my "Tak w?a?nie jest". To samo powiedzieliby?my o cechach charakterystycznych ?wiadomo?ci: Jasno?? i przejrzysto??. Dlaczego w?a?nie takie w?a?ciwo?ci? Tak w?a?nie jest. Mogliby?my równie? zapyta? "Dlaczego foton posiada trzy w?a?ciwo?ci - kierunek, cz?stotliwo?? i polaryzacj??" Czy istnieje tu jakie? g??bsze wyja?nienie czy mamy zaufanie do tego, ?e tak w?a?nie jest?
Zajonc: Dobry przyk?ad.
DALAJ LAMA: Buddy?ci maj? du?o zaufania do natury ?wiadomo?ci. Nic tu nie jest zaciemnione. Nie chodzi tu o nasz? niewiedz?. To jest "Chuni" - jest tak jak jest.
Zeilinger: Jakie jest ?ród?o tego zaufania. Czy bazuje ono na logicznych analizach?
WALLACE: Nie ma ?adnego wyja?nienia, a sami buddy?ci te? ?adnego nie szukaj?. Z takimi sytuacjami na pewno musicie spotyka? si? równie? w fizyce kwantowej: Ufamy, ?e nie tylko nie da si? ju? znale?? ?adnej g??bszej przyczyny, ale ?e ?adnej g??bszej przyczyny po prostu nie ma.
Zajonc: Dla naukowców istnieje co? takiego jak szara strefa. Dlaczego cia?a posiadaj? bezw?adno??? Dlaczego opieraj? si? ruchowi? Niektórzy uznali "Bo tak w?a?nie jest". Jednak od czasów Einsteina przyczyn? widzimy w tym, ?e cia?o to znajduje si? w relacjach ze wszystkimi cia?ami we wszech?wiecie. I w dalszym ci?gu nie jest pewne, czy dotarli?my do granicy, czy te? debata jest otwarta i przyczyna zostanie jeszcze bardziej zg??biona.
Zeilinger: Jak mo?na analizowa? w odniesieniu do ?wiadomo?ci, czy pytanie jest w dalszym ci?gu otwarte? Sk?d mo?emy to wiedzie?? I kiedy?
WALLACE: Ka?dy przypadek nale?y rozpatrywa? oddzielnie.
DALAJ LAMA: Nie jest to pytanie o wiedz? czy niewiedz?. Nawet Budda z ca?? swoj? wszechwiedz? na pytanie" Dlaczego ?wiadomo?? posiada te dwie charakterystyczne cechy" odpowiada? nie inaczej jak "Tak w?a?nie jest". Równie? na pytanie "Dlaczego pozytywne dzia?ania przyci?gaj? dobre skutki, a negatywne dzia?ania z?e skutki" pad?a ta sama odpowied?.
Zajonc: Anton, czy zgodzisz si? ze mn?, ?e jest tak troch? równie? z prawami natury? Mogliby?my pyta? "Dlaczego E=mc2 ?" Odpowiemy wtedy "Badali?my, odkryli?my i ustalili?my, przynajmniej prowizorycznie. To jest szczyt naszej wiedzy". Kiedy jednak zapytamy "Dlaczego istnieje takie prawo?", wtedy mo?emy powiedzie?, ?e dotarli?my do pewnej granicy.
Zeilinger: Jednak w tym przypadku mo?emy poda? g??bsz? przyczyn?. Wyprowadzamy j? z teorii wzgl?dno?ci. Najlepszym przyk?adem dla naszego "tak w?a?nie jest" mo?e by? raczej co?, co nazywamy zasadami symetryczno?ci: Prawa natury s? teraz i za dziesi?? minut takie same. S? takie same tutaj jaki i w Dharamsali. Nie musi tak by?, ale wydaje si?, ?e tak w?a?nie jest. Tutaj mo?emy powiedzie? "Tak w?a?nie jest. Nie ma ?adnej g??bszej przyczyny."
JINPA: Czy "tak w?a?nie jest" ma zastosowanie w stosunku do wielu praw natury?
Zajonc: Wiele skomplikowanych prawid?owo?ci w naturze po gruntownym zbadaniu okazuje si? by? kombinacj? prostszych praw. Fizycy uwa?aj? za eleganckie sprowadzanie zagadnie? do podstaw. S? to bardzo proste i ?adne zasady, z których mo?na bardzo wiele wyprowadzi?: si?a ci??enia, elektromagnetyzm, teoria kwantowa. Cz?owiek zapytuje si? "Sk?d pochodzi moc tych prostych zasad?" Niektórzy fizycy formuj? odpowied? prawie metafizycznie mówi?c " Prawa te posiadaj? tak wielk? moc, poniewa? reprezentuj? rodzaj najmo?liwszego porz?dku we wszech?wiecie." I tu mo?na powiedzie? "Tak, takimi w?a?nie rzeczy s?."
WALLACE: Jest tu wiele podobie?stw do buddyzmu. Mówimy o prawach karmy. Jedno jak ju? wspomnieli?my mówi, ?e negatywne dzia?ania przyci?gaj? negatywne skutki. Istniej? jeszcze trzy takie zasady i ?adnej z nich nie da si? wyprowadzi? z innej. S? fundamentalne.
Modele a rzeczywisto??
Problemem wspó?czesnej fizyki jest niemo?no?? jej zobrazowania: wyniki eksperymentów zwykle zaprzeczaj? naszemu codziennemu do?wiadczeniu. Naukowcy z konieczno?ci rezygnuj? z idei modelu, który by?by w stanie przedstawi? w równym stopniu tak Makro- jak i Mikro-?wiat.
Zajonc: Na Zachodzie cz?sto chcieliby?my zobaczy? pewien obraz albo model, który wyja?nia?by wyniki obserwacji. Jednak na polu fizyki kwantowej przegrywamy z kretesem, je?eli nalegamy aby ten obraz by? przejrzysty. W klasycznej fizyce ka?dy przedmiot, na przyk?ad ten d?ugopis, mia? swoje miejsce i pr?dko??. Przeprowadza?o si? pomiary i wszystko by?o klarownie zdefiniowane. W fizyce kwantowej sprawa ma si? inaczej: chybimy. Mo?emy poda? miejsce. Kiedy tylko to zrobimy pr?dko?? staje si? niejasna.
Chwytamy si? jednego elementu rzeczywisto?ci i w tym samym momencie inny znika. Wtedy mówimy "Okej, zmierzy wi?c pr?dko??". Uzyskujemy znowu dok?adny wynik z tym, ?e miejsce staje si? niejasne.
Nazywamy to komplementarno?ci?: nie jest mo?liwe jednoczesne okre?lenie wszystkich fizycznych w?a?ciwo?ci przedmiotu. Tylko niektóre mo?emy zdefiniowa?. Wybór urz?dzenia, jakim dokonamy pomiaru decyduje o tym, jaka mo?e by? rzeczywisto??.
JINPA: Podobne sytuacje znamy w buddyzmie. Bez wzgl?du na to jak? rzecz czy wydarzenie obserwujemy, czy jest to twór mentalny czy materialny, im bardziej staramy si? odnale?? jego ostateczn? rzeczywisto??, tym bardziej wydaje si? ona znika?. Wydaje si?, ?e traci swoj? to?samo??.
Zeilinger: Wida?, ?e buddy?ci maj? dwa i pó? tysi?ca lat przewagi. W Zachodniej nauce a? do pocz?tku dwudziestego wieku dominowa? statyczny obraz ?wiata: wszech?wiat by? wielkim zegarem, który kiedy? dawno temu uruchomi? jego twórca. Bóg, wszechmocny zegarmistrz, wprawi? go w ruch i od tej pory ?wiat deterministycznie toczy si? swoj? drog?. Cz?owiek natomiast my?la?, ?e je?eli pozna wszystkie mechanizmy rz?dz?ce dzia?aniem zegara i zrozumie jak wszech?wiat wygl?da? na samym pocz?tku, to wtedy ca?a reszta b?dzie jasna.
Przy dzisiejszym zrozumieniu ten obraz nie jest ju? mo?liwy. Obecnie wiemy, ?e to jak wszech?wiat b?dzie wygl?da? za pi?? sekund w tej chwili nie jest jeszcze ustalone, w ka?dym b?d? razie nie w pe?ni. My?l?, ?e ma to wp?yw na sposób, w jaki postrzegamy ?wiat. Osobi?cie bardziej podoba mi si? ten otwarty pogl?d na wszech?wiat. Jest w pewnym sensie bardziej romantyczny. Nie jest taki nudny.
Z drugiej strony jest jednak bardziej skomplikowany. Mój przyjaciel Abner Shimony jest jednym z niewielu ludzi na ?wiecie, którzy s? równocze?nie profesorami fizyki i filozofii. Cz?sto mówi, ?e "wi?kszo?? praktykuj?cych fizyków cierpi na schizofreni?. Maj? dwie pó?kule mózgowe. W laboratorium podwójn? egzystencj? fotonów uwa?aj? za oczywisty fakt. Kiedy jednak wyzwiemy ich do dyskusji o podstawach teorii kwantowej, zaczynaj? nagle u?ywa? filozoficznej strony i mówi?: fale i cz?steczki równocze?nie - to oczywista sprzeczno??, tak nie mo?e by?."
DALAJ LAMA: Czy jest wi?c tak, ?e patrz?c z perspektywy mechanizmów kwantowych, nie ma sensu mówienie o rzeczywisto?ci w sensie ogólnym?
Zeilinger: Nasz pogl?d na ?wiat musi na czym? bazowa?. To co? mo?emy nazwa? "do?wiadczeniem dnia codziennego". Nie w?tpimy w nie. Na podstawie w?a?ciwo?ci tych rzeczy, które bezpo?rednio postrzegamy, tworzymy ca?? reszt? opisu rzeczywisto?ci. Nast?pnie obserwujemy takie zjawiska, jak kwantowa natura przedmiotów, i w pewnym sensie staj? si? one nierealne. Mówi?c o rzeczywisto?ci musimy by? tu bardzo ostro?ni.
Z bardzo puryta?skiego punktu widzenia mo?na by rzec: Jedyn? rzecz? o jakiej mo?emy mówi?, to do?wiadczenia w codziennym ?wiecie. Wszystkimi innymi twierdzeniami mo?emy co najwy?ej ostro?nie si? delektowa?. Trzeba ca?y czas by? ?wiadomym faktu, ?e mog? one by? ca?kowicie b??dne lub podlega? zmianom.
Pytanie, a postawienie go jest chyba najwa?niejszym co mo?emy zrobi?, brzmi nast?puj?co: czy kiedy tworzymy modele bazuj?ce na naszym codziennym do?wiadczeniu, czy jest mo?liwe, ?e to co uzyskamy, z ca?? nasz? zachodni? nauk? i ?wiatopogl?dem, jest jedynie jednym z wielu mo?liwych modeli?
Mo?liwe, ?e da si? stworzy? ca?kowicie odmienny rodzaj fizyki. Czy tak mo?e by?? Czy powinni?my zacz?? od nowa, cofn?? si? 1500 lat wstecz? Mo?e Galileusz i Newton wyznaczyli b??dny kierunek? Dla mnie jest to jedno z najciekawszych pyta?: czy mogliby?my stworzy? rodzaj nauki, który by?by zupe?nie odmienny od tej, z jak? mamy dzi? do czynienia? Mam nawet par? pomys?ów, od czego mo?na by zacz?? jej tworzenie.
DALAJ LAMA: Zanim do tego wrócimy - pozosta?my na chwil? przy pa?skim modelu cz?steczki ?wiat?a. Tu fotony wydaj? si? by? czym? nieokre?lonym, jakim? szyfrem. We?my jednak gar?? tego domniemanego szyfru i przez chwil? pomrugajmy oczami. Jak przechodzimy od ?wiat?a postrzeganego jako abstrakcyjne zjawisko kwantowe do tego co powoduje oparzenia s?oneczne i pozwala nam mruga? oczami?
Zajonc: Jasno?? pozwala nam mruga?. Powodowanie oparze? równie? jest od dawna znan? w?a?ciwo?ci? ?wiat?a. ?adna z nich nie nale?y do tych osobliwych w?a?ciwo?ci kwantowych, które s? tak trudne do poj?cia. Materiali?ci maj? jednak odczucie, ?e do opisu zewn?trznego ?wiata musimy u?y? tych w?a?nie niezwyk?ych w?a?ciwo?ci.
WALLACE: Mnie si? to podoba. Nie mo?na powiedzie?, ?e fotony istniej? niezale?nie od urz?dzenia s?u??cego do ich wykrywania. Nie mo?na te? powiedzie?, ?e istniej? jedynie w teorii. To klasyczny przyk?ad trzeciej drogi. L?dujemy tu w samym ?rodku buddyzmu. Powinni?my przezwyci??y? schizofreni? naukowców. Musimy obserwowa? zjawiska w laboratorium, a nast?pnie sprowadza? je do makro-?wiata i pyta?: jaki ma to wp?yw na nasze ?ycie?
Zajonc: Dobre. Trudne, ale dobre.
DALAJ LAMA: W mi?dzyczasie wi?c wszystko sta?o si? jasne. S?o?ce ?wieci. Co dzieje si? jednak z tymi wszystkimi fotonami pochodz?cymi ze s?o?ca - czy istniej? poza systemem pomiarowym? Gdyby ca?a ludzko?? znik?a i nikt nie przeprowadza?by pomiarów - czy wtedy s?o?ce nie wysy?a?oby ju? ?adnych fotonów? Tak wi?c: w jaki sposób ??czymy fotony, zasad? nieokre?lono?ci, w?a?ciwo?ci teorii kwantowej ze s?o?cem, gwiazdami i codziennym ?wiatem?
Zajonc: W?a?ciwo?ci kwantowe s? fundamentem chemii. We?my na przyk?ad cz?steczk? wody i wi?zanie elektronowe spajaj?ce j? razem. Elektrony okr??aj? j?dro atomu. Zasada nieokre?lono?ci kwantowej sprawia, ?e niektórych z nich nie mo?na przypisa? do ?adnego z atomów. Wydaje si?, ?e nale?? do obydwu albo do ?adnego. Wydaje si?, ?e wskakuj? i wyskakuj? z atomu i to w?a?nie tworzy wi?zanie mi?dzycz?steczkowe. Bez tego ?ycie nie by?oby mo?liwe. Dlatego w?a?ciwo?ci, którymi si? zajmujemy, nie s? ?adnymi abstrakcyjnymi zjawiskami albo drogimi zabawami w wie?ach z ko?ci s?oniowej.
DALAJ LAMA: S? podstaw? uniwersum, fizycznego ?wiata. To wa?ny punkt.
Kolejne pytanie do wspó?czesnego modelu: je?eli nie mo?na powiedzie?, ?e foton jest cz?steczk?, dlaczego mo?emy mówi? o poszczególnych, ró?nych cz?steczkach ?wiat?a? Implikuje to istnienie kierunku, wymiarów przestrzennych. Je?eli mieliby?my punkty ca?kowicie pozbawione przestrzennych wymiarów, nie mia?oby znaczenia ile ich jest - du?o niczego to te? nic.
Zeilinger: W fizyce widzimy to nast?puj?co: istniej? punkto-podobne cz?stki, na przyk?ad elektrony. Jednak wcale nie wynika z tego, ?e ich dzia?anie i oddzia?ywania wzajemne jest ograniczone przestrzennie. Mo?emy powiedzie?, ?e si? "rozci?gaj?", oddzia?uj? na co?, co znajduje si? w pewnej odleg?o?ci. Elektrony wymieniaj? fotony. Z bycia punktem nie wynika, ?e nie mo?na na tym czego? zbudowa?.
Zajonc: Descartes wierzy?, ?e nie mog? istnie? wymiary bez materii. To twierdzenie zosta?o zachwiane ju? w XIX wieku. Naukowcy tacy jak Faraday czy Bo?kovi? pokazali, ?e punkty powinni?my widzie? raczej jako pola mocy i ?e w?a?nie ta si?a stwarza wymiary. Byt wywodzi si? z mocy, a nie z substancji.
WALLACE: Równie? w przypadku oddzia?ywa? wzajemnych pomi?dzy nie posiadaj?cymi wymiarów przestrzennych elektronami pojawia si? pewna trzecia w?a?ciwo??, której nie da si? zlokalizowa?, jednak posiadaj?ca wymiar przestrzenny: interakcja, pole i tu da si? to co? zebra? do kupy, tak ?e otrzymujemy mas?.
Zajonc: Tak jest. Mo?na powiedzie?, ?e ta trzecia w?a?ciwo?? jest potrzebna do uzyskania wymiaru przestrzennego.
DALAJ LAMA: W Buddyzmie mamy s?owo lung, które oznacza wiatr, chocia? mo?e bardziej odpowiednie by?oby energia lub pole. Je?eli cz?stki istnia?yby bez zwi?zku z czym? innym, nie by?oby ?adnego lungu, ?adnych wzajemnych oddzia?ywa?, ?adnej mo?liwo?ci poznania. Czy istnia?aby wtedy przestrze?? My?l?, ?e z punktu widzenia wspó?czesnej nauki nie mo?na by wtedy mówi? o przestrzeni. Tak wi?c relacje s? esencjonalne równie? dla tego co rozumiemy pod terminem przestrzeni. Mo?na tutaj wysnu? pewn? analogi?: mówimy o przedmiocie na którym pewne dzia?anie jest wykonywane, samym dzia?aniu oraz o sile (podmiocie) t? czynno?? wykonuj?cej. Nie mo?emy jednak mówi? o sile wykonuj?cej dzia?anie w oderwaniu od samego dzia?ania, tak jak nie mo?emy mówi? o przedmiocie w oderwaniu od dzia?ania. Wszystko jest ze sob? wzajemnie powi?zane.
Zajonc: Tutaj poruszamy kolejne wa?kie pytanie: czy wszystko jest relacjami? W ka?dej sytuacji, w której co? postrzegamy wyst?puje obserwowany przedmiot, akt obserwacji oraz sam obserwator. Kiedy brakuje jednego z tych elementów wszystko si? rozpada. Tak, ten pogl?d jest równie? elementem sk?adowym zachodniej nauki, zachodniej fizyki.
Zeilinger: Czy Wasza ?wi?tobliwo?? widzi to równie? w ten sposób?
DALAJ LAMA: Tak, nie ma sensu rozprawia? o czym?, co nie pozostaje w relacji z czym? innym.
Zeilinger: My równie? tak uwa?amy. Jest to stosunkowo jasne. Nic nie istnieje samo z siebie w izolacji. Ogólny obraz stwarza poszczególne elementy. Teraz nadszed? wi?c czas na pytanie: czy jest mo?liwy tylko ten obraz, który w?a?nie widzimy? Czy te? inne s? do pomy?lenia?
DALAJ LAMA: W zasadzie alternatywy s? jak najbardziej mo?liwe. W tybeta?skiej filozofii s? nawet ró?ne propozycje. Szko?a Gelug reprezentuje pogl?d normalnych ludzi, zrozumienie prawa przyczyny i skutku. Nast?pnie mamy perspektyw? w pe?ni o?wieconego umys?u, pogl?d Wielkiej Doskona?o?ci. Tu rzeczywisto?? postrzegana jest z ca?kowicie odmiennej perspektywy. Gdzie? pomi?dzy znajduje si? pogl?d szko?y Sakja, tych, którzy w?a?nie znajduj? si? na drodze do o?wiecenia. Wszyscy postrzegaj? te same zjawiska, ten sam ?wiat. Jednak z zupe?nie odmiennym rezultatem.
Zajonc: Przyczyna i skutek stanowi cz??? pierwszego pogl?du. Czy to prawo nie wchodzi w sk?ad pozosta?ych pogl?dów?
DALAJ LAMA: Kiedy w buddyjskich debatach mówimy o przyczynie i skutku, zwykle mamy na my?li uwarunkowania karmiczne. One istniej? jednak tylko na poziomie zwyk?ego, za?mionego umys?u. W normalnej, codziennej ?wiadomo?ci. Na poziomie oczyszczonego umys?u nie ma dyskusji na temat karmy. Nie ma tam miejsca dla karmy.
WALLACE: Nasz ?wiatowy umys? jest wprz?gni?ty w uwarunkowania karmiczne, natomiast umys? Buddy nie. To stadium zosta?o przezwyci??one.
DALAJ LAMA: Z punktu widzenia Buddy w ostatecznym rozrachunku zjawiska nie istniej?. Poniewa? jednak nie s? w ten sposób postrzegane przez zwyk?y umys?, Budda wspó?czuj?co mo?e równie? patrze? z nieo?wieconej perspektywy; mówimy tutaj o wieloperspektywowym stanie uwa?no?ci.
Zeilinger: Chcia?bym tu przytoczy? pewien paradoks przyczynowo?ci z punktu widzenia fizyki kwantowej. Przeprowadzone zosta?y eksperymenty, wyniki których wydaj? si? sugerowa?, ?e skutek wyprzedza przyczyn?: foto zostaje wybity z atomu, zanim zostanie w ogóle dostarczona niezb?dna do tego porcja energii. Jest to mo?liwe je?eli wydarza si? w bardzo w?skich przedzia?ach czasowych. Czy w buddyjskim zrozumieniu przyczynowo?ci wyst?puje ?cis?y przebieg zdarze??
DALAJ LAMA: We?my przyk?ad ziarna i kie?ków. Wszystkie buddyjskie szko?y zgadzaj? si? co do tego, ?e z konieczno?ci przyczyna poprzedza skutek. Natomiast pojawiaj? si? ró?nice zda? co do tego, czy zale?no?? wyst?puje tylko w jedn? stron?. Niektórzy twierdz?, ?e zale?no?? jest obustronna. Nie tylko kie?ek jest zale?ny od ziarna, ale i ziarno jest zale?ne od kie?ka. Nie tylko z powodu ??cz?cego je czasu, raczej w takim sensie, ?e nasze wyobra?enie o przyczynie zale?ne jest od rezultatu z którym obecnie mamy do czynienia.
WALLACE: Mo?na przytoczy? tu jeszcze bardziej bezpo?redni? analogi? do pa?skiego eksperymentu, pochodz?c? z innej szko?y buddyjskiej. Wyst?puje tam termin jednostki czasowej, odpowiadaj?cej oko?o sze??dziesi?tej cz??ci uderzenia bata. Oczywi?cie mo?emy wyobrazi? sobie jeszcze mniejsze podjednostki. Rozumiemy jednak, ?e przy dalszym dzieleniu zaciera si? poczucie "przedtem" i "potem", up?yw czasu przestaje by? tak przejrzysty.
Zeilinger: To jest dla nas bardzo interesuj?ce. Zobaczymy, czy mo?na to prze?o?y? na grunt wspó?czesnej fizyki.
Rzeczywisto?? a rola obserwatora
Jak rzeczywiste jest to, co uwa?amy za rzeczywisto??? Czy w ogóle istnieje jaka? obiektywna rzeczywisto??, niezale?na od obserwatora? Wspó?czesna fizyka dowiod?a, ?e to obserwator stwarza rzeczywisto??, któr? chce zbada?. Buddy?ci generalnie zgadzaj? si? z tym pogl?dem, uzupe?niaj?c go ró?nymi komentarzami: jedna z buddyjskich szkó? uwa?a, ?e ca?y materialny ?wiat to czysta iluzja.
DALAJ LAMA: Pytali?cie o rol? obserwatora w naszym ?wiatopogl?dzie. Z punktu widzenia szko?y Svatantrika, która z historycznie uformowa?a si? jako druga, obserwator odgrywa istotn? rol? w definicji rzeczywisto?ci. We?my na przyk?ad definicj? czasu. Przedstawiciele szko?y Svatantrika twierdz?, ?e aby móc w ogóle mówi? o czasie musz? istnie? przedmioty znajduj?ce si? ze sob? we wzajemnych relacjach.
WALLACE: Czas jest czym? dopisanym do zmian. Obserwator postrzega rzeczy, które podlegaj? ci?g?ym zmianom.
DALAJ LAMA: Mo?emy powiedzie?, ?e zwierz?ta do?wiadczaj? czasu, ale nie znaj? poj?cia czasu. Jest ono zale?ne od j?zyka.
Zajonc: Pojawi?y si? tu dwie idee: Pierwsza to zmiana, mo?e by? to na przyk?ad erozja ?a?cuchów górskich. Druga tyczy si? czuj?cych istot, które s? w stanie do?wiadcza?, nie formuj? jednak ?adnych poj??. Cz?owiek jako pierwszy ubra? do?wiadczenia w s?owa.
WALLACE: Tak. Aby mog?o zaistnie? poj?cie czasu musi pojawi? si? równie? co?, co podlega zmianie. Sprawa wygl?da podobnie w odniesieniu do przestrzeni: równie? aby j? zdefiniowa? potrzebujemy przedmiotów. Tak wi?c ani czas ani przestrze? nie istniej? same z siebie. Wy?aniaj? si? z rzeczy, które same nie s? czasem ani przestrzeni?. Proces przemiany nie jest czasem. Substancja nie jest przestrzeni?. W obydwu przypadkach pojawia si? jednak pewne przypisanie.
Zeilinger: To jest bardzo wspó?czesna fizyka.
Zajonc: To jest Einstein. We wszech?wiecie pozbawionym przedmiotów i zmian nie by?oby sensu mówi? o czasie ani przestrzeni.
WALLACE: A to jest dopiero jeden z najprymitywniejszych systemów filozoficznych w Buddyzmie. Ju? tam zosta? przyj?ty ten pogl?d.
DALAJ LAMA: Kolejna szko?a, Cittamatra, przyjmuje bardzo teoretyczny punkt widzenia. Jej przedstawiciele w ogóle kwestionuj? istnienie substancjonalnej rzeczywisto?ci materialnego ?wiata. Uwa?aj?, ?e poza ?wiadomo?ci? nie ma ?adnego fizycznego ?wiata. Twierdz?, ?e to co widzimy na zewn?trz to iluzja. Kiedy tylko proces postrzegania zostaje zako?czony, znika równie? postrzegane wcze?niej zjawisko. Istniej? tylko kulisy i nic za nimi. Nast?pnie przedstawiciele tej szko?y mówi? o istnieniu wspólnego wszech?wiata w takim sensie, ?e mój strumie? ?wiadomo?ci jest spleciony ze strumieniami ?wiadomo?ci innych ludzi. Z tego powodu pojawia si? wspólny, zewn?trzny ?wiat, chocia? w rzeczywisto?ci jest on tylko iluzj?. Dlatego równie? czas i przestrze? s? tylko abstrakcyjnymi, mentalnymi tworami.
JINPA: Twierdzenie, ?e nie istnieje ?adna rzeczywisto?? stwarza zagro?enie popadni?cia w ekstremalny subiektywizm. Istniej? ludzie, którzy w?tpi?, ?e kiedy wszyscy wyjdziemy z tego pomieszczenia, to te filary nadal b?d? tu sta?y.
Zeilinger: Z identycznymi pytaniami spotykamy si? w dyskusjach nad teori? kwantow?. Jedno ze s?ynniejszych brzmi "Czy ksi??yc jest na niebie wtedy, kiedy nikt na niego nie patrzy?"
DALAJ LAMA: Mi osobi?cie wszystkie te filozoficzne idee wydaj? si? by? dosy? nieuzasadnione. Nie daj? nam ?adnej odpowiedzi na pytanie "Co nam szkodzi, a co przynosi nam po?ytek?", "Jak mo?emy z?agodzi i ostatecznie rozpu?ci? nasze po??danie i nienawi???"
Kolejna, najbardziej zaawansowana szko?a, Madhjamika, posuwa si? jeszcze dalej. Jej zwolennicy mówi?: zanegowanie istnienia obiektywnej rzeczywisto?ci mo?e by? pomocne w przezwyci??aniu naszych emocjonalnych reakcji. Jednak nie wystarcza to do uwolnienia si? od podstawowej tendencji do lgni?cia i awersji, które nale?y przezwyci??y?. Jaki z tego wniosek? Rzeczy, które postrzegamy, istniej? i mog? okaza? si? tak po?yteczne jak i szkodliwe dla naszego rozwoju. Jednak nie istniej? w sposób, w jaki postrzegamy je na poziomie naszej codziennej ?wiadomo?ci. Nasze postrzeganie nie jest czyste.
Te pogl?d jest bardzo subtelny, poniewa? nie popada w skrajno?? teoretyków uwa?aj?cych ?wiat jedynie za wytwór umys?u. Równie? dla zwolenników Madhjamiki zewn?trzna rzeczywisto?? jest zale?na od podmiotu i jego wyobra?e?. Uznaj? jednak obiektywne istnienie zewn?trznego ?wiata, przynajmniej w pewnym stopniu.
WALACE: Wed?ug tego pogl?du umys? stwarza rzeczywisto?? poprzez jej nazwanie, poprzez stworzenie poszczególnych terminów. Musz? przy tym zosta? spe?nione odpowiednie warunki. Wynik musi by? niekwestionowalny.
Zeilinger: Logicznie spójny?
JINPA: Zanim uznamy jakie? poznanie, zrozumienie za prawdziwe, musz? zosta? spe?nione trzy warunki. Po pierwsze musi by? zgodne z naszym powszechnym do?wiadczeniem. Nie znaczy to, ?e co? staje si? prawdziwe przez to, ?e wszyscy w to wierz?; cz?sto zdarza si? tak, ?e wielu ludzi wierzy w co?, co okazuje si? nie by? prawdziwe. Po drugie nie mo?e by? sprzeczne z innymi, sprawdzonymi umowami. Po trzecie nie mo?e zosta? obalone poprzez dalsz? analiz?. Wszystkie te kryteria wynikaj? z perspektywy obserwatora, podmiotu.
DALAJ LAMA: Mimo wszystko równie? przedmiot spe?nia pewn? rol? w uznaniu jakiego? poznania za obowi?zuj?ce. Dla buddystów czynnikiem zmieniaj?cym zwyk?? obserwacj? w obowi?zuj?cy pogl?d jest jego analogia do rzeczywisto?ci.
WALLACE: Pojawia si? tu problem teorii poznania: Czy fenomeny kwantowe istnia?y, zanim jeszcze fizyka kwantowa sta?a si? dziedzin? nauki? Przed Maxem Planckiem nie by?o nikogo, kto przeprowadzi?by pomiary kwantowe.
Zeilinger: By?by to za daleko posuni?ty subiektywizm.
WALLACE: Jak wi?c wydostaniemy si? z potrzasku?
Zeilinger: Zastosowa?bym tu trzeci warunek szko?y Madhjamika: Pewne zrozumienie obowi?zuje dopóty, dopóki nie zostanie obalone przez gruntowne zbadanie sprawy. Przed Planckiem nasz pogl?d by? bardzo ograniczony. Niektóre teorie - jak ta, ?e przedmioty istniej? niezale?nie od obserwatora - nie by?y jeszcze obalone. Obecnie wiemy wi?cej. Wcze?niejszy punkt widzenia uwa?amy za przestarza?y, nowy pogl?d uzyskuje aktualno?? wstecz.
Problem w tym, ?e nigdy nie uprawomocnimy jakiego? prawa po wsze czasy, nigdy nie uzyskamy ostatecznej pewno?ci. Zawsze istnieje mo?liwo?? uniewa?nienia, obalenia. Przed Planckiem obowi?zywa? pewien tymczasowy sposób widzenia rzeczy. Teraz mamy inny, ale równie? tymczasowy, punkt widzenia.
Zajonc: Interesuj? mnie równie? pytania dotycz?ce ewolucji: Co dzieje si? z rzeczywisto?ci?, kiedy nie ma nikogo, kto móg?by j? postrzega?. Oraz: Jak do tego wszystkiego ma si? sama wiedza. Czy ma ona swój w?asny status, ?yje w?asnym ?yciem? Nie chodzi o przedmiot, na temat którego mo?emy co? wiedzie?, ale o sam? wiedz?. Mo?emy wyobrazi? sobie sytuacj?, w której przedstawiciel zupe?nie obcej kultury wchodzi w kontakt z jakim? nowoczesnym urz?dzeniem. Nie ma ?adnej nazwy dla tego, co widzi przed sob?. Dla tej osoby nie jest to komputer ani maszyna licz?ca. W jakim wi?c sensie nasz komputer istnieje dla tej osoby?
JINPA: Omówili?my punkt widzenia szko?y Madhjamika. Co prawda twierdzenie o istnieniu obiektywnej rzeczywisto?ci jest nie do obronienia, to jednak gdy pojawia si? porozumienie co do pewnej terminologii, pojawia si? jaka? obowi?zuj?ca koncepcja, pojawia si? równie? rzeczywisto?? - równie? wtedy, gdy nie wszyscy bior? w tym udzia?.
WALLACE: Przed stu laty cz?owiek po raz pierwsze opisa? foton. Na pewno jednak fotony istnia?y równie? wcze?niej. Istnia?yby równie? wtedy, gdyby wszyscy ludzie nagle wymarli. Co jednak w przypadku sytuacji, gdy opis nigdy nie nast?pi?? Mówimy: foton. Oczywi?cie nie mo?emy przez to zmieni? historii. Wszystko pozostaje na swoim miejscu, ale teraz istnieje równie? foton, od wielkiego wybuchu po dzie? dzisiejszy.
JINPA: Przyk?adem pochodz?cym z buddyjskich tekstów filozoficznych jest istnienie wy?szych stanów duchowych urzeczywistnianych przez joginów. Te do?wiadczenia nie s? cz??ci? naszego codziennego sposobu postrzegania rzeczywisto?ci, s? dla nas ukryte. Lub w przypadku w?a?ciwo?ci umys?u Buddy, bazuj?cego na bezpo?rednim postrzeganiu. Jego umys? dzia?a w sposób wymykaj?cy si? s?owom. Sam Budda nie opisuje w?a?ciwo?ci swojego umys?u. Mimo tego posiada swoj? rzeczywisto??. Równie? jej jako?? istnieje dla nas jedynie dzi?ki umowie co do pewnych terminów.
Pocz?tek i koniec
Co by?o zanim zacz?? si? czas? Czy wszech?wiat b?dzie istnia? wiecznie, czy te? zniknie w ostatecznym "Big Crunch". Niezbadane roznieca wyobra?ni?.
WALLACE: Kiedy udowodnimy d?ugoterminow? przysz?o?? fotonu, b?dzie to znaczy?, ?e foton istnia? b?dzie wiecznie, z eonu na eon? Nigdy nie nastanie nico???
Zajonc: Tak, foton b?dzie trwa?.
WALLACE: Czy istnia? przed Wielkim Wybuchem?
Zeilinger: Wed?ug mojego zrozumienia czas zacz?? si? wraz z Wielkim Wybuchem, przedtem ?adnego czasu nie by?o. Nie ma wi?c sensu pytanie co by?o przedtem, poniewa? nie istnia?o wtedy w ogóle poj?cie czasu.
WALLACE: Mo?emy jednak zapyta?, dlaczego nast?pi? Wielki Wybuch.
DALAJ LAMA: I w jaki sposób.
Zeilinger: Czy nie mog?aby to by? jedna z tych rzeczy, które po prostu s? jakimi s?? (?miech)
DALAJ LAMA: Mnie interesuje to pytanie.
Zeilinger: Ja pozostawi?bym je raczej otwarte.
DALAJ LAMA: A mianowicie? (?miech)
Zeilinger: Rzek?bym tak: Dywagowanie na ten temat nie ma sensu. S? to tak samo czcze rozmowy jak ?redniowieczne dysputy o tym, ile anio?ów zmie?ci si? w uchu igielnym.
WALLACE: To jest bezpieczna pozycja. Honorowa.
JINPA: W wielu buddyjskich tekstach stoi, ?e, patrz?c z perspektywy ?a?cucha przyczynowo?ci, nigdy ?adnego pocz?tku nie by?o. Ale mo?liwe jest jego przerwanie.
Zeilinger: Z punktu widzenia fizyki koniec jest spraw? ci?gle otwart?. Nie ma pewno?ci co do tego, czy nast?pi "Big Crunch". Niezb?dna do tego jest pewna masa minimalna, aby si?a ci??ko?ci by?a w stanie skoncentrowa? wszech?wiat w jednym miejscu. Jednak to co jeste?my w stanie zobaczy?, w??cznie ze wszystkimi galaktykami, to najwy?ej dziesi?? procent potrzebnej masy krytycznej. Czy istnieje gdzie? we wszech?wiecie masa, która umo?liwi?aby "Big Crunch"? Jedna z mo?liwo?ci to wiele, wiele cz?stek posiadaj?cych mas?, ale dla nas niewidocznych.
WALLACE: Z powodu braku ?adunku?
Zeilinger: ?adunku i paru innych w?a?ciwo?ci. Pierwszym kandydatem s? neutrina. Trwa d?uga dyskusja o tym, czy posiadaj? mas? zerow?, czy maj? malutk? odrobink? masy pozosta?o?ciowej. Najnowsze odkrycia wskazuj? na t? drug? opcj?. Je?eli oka?e si? to prawd?, oznacza? to b?dzie koniec tego wszech?wiata.
JINPA: Wszystko wskazuje na "Big Crunch"?
Zeilinger: Tak. Je?eli oka?e si? to prawd?, b?dzie on znowu mo?liwy. Nie wydarzy si? jednak za naszego ?ycia.
DALAJ LAMA: Wydaje mi si?, ?e to potrwa jeszcze miliardy lat.
Zeilinger: Miliardy lat.
DALAJ LAMA: Dobry powód dla powtórnych narodzin.
Zeilinger: Tak, podziwianie wielkiego kolapsu. (?miech)
WALLACE: Zarezerwujmy sobie ju? teraz troch? czasu!
Zajonc: Dobrze, tak wi?c spotkamy si? ponownie.
|
magazyn "GEO", stycze? 1999. T?umaczy? Grzegorz Ku?nierz. |




