|
Poznanie poprzez O?wiecenie
Hanne Tugel
Wi?cej o zwi?zkach buddyzmu ze wspó?czesn? zachodni? nauk? na stronie Mind and Life.
|
Buddyzm jest religi? woln? od dogmatów i idei boga stwórcy. Jego zadaniem jest wskazanie cz?owiekowi drogi, któr? o w?asnych si?ach doj?? mo?e do absolutnej rzeczywisto?ci ukrytej przed nasz? codzienn? ?wiadomo?ci?. Filozofia z ponad 2500 letni? tradycj? fascynuje nie tylko zainteresowanych duchowo?ci? ludzi ?wieckich, ale i przeszkolonych w analitycznym my?leniu naukowców. Inspiruje ich podobie?stwo w pogl?dzie na ?wiat tak odleg?ych systemów.
Dalaj Lama nieskr?powanie dyskutuje z naukowcami o naturze materii. W jego szkole filozoficznej nigdy nie by?o m?cz?cej dyskusji na temat kosmologii i teorii ewolucji. Buddyzm nigdy nie konkurowa? z nauk? na polu metod badawczych. Jednym z fundamentów dalekowschodnich systemów filozoficznych jest idea wspó?zale?no?ci, która wyra?a si? poprzez aktywne wspó?czucie i prac? dla po?ytku istot oraz brak zainteresowania dla eksperymentów maj?cych na celu zg??bienie tajemnic materii. Dwa i pó? tysi?ca lat temu Budda poleci? swoim uczniom "nie rozchu?tywa? wahad?a my?li w niesko?czono??", poniewa? "nie jest to nawet najmniejszy krok w stron? szcz??cia i pokoju".
Jego uczniowie badali natur? rzeczy na poduszce medytacyjnej, a sw? m?dro?? zamiast w prawa matematyczne ubierali w poezj?. Na pocz?tku trzeciego wieku naszej ery mistrz Nagard?una napisa?:
Im dalej jeste?my od ?wiata,
tym bardziej wydaje nam si? rzeczywisty.
Im bli?ej go jeste?my,
tym trudniej jest go zobaczy?.
Wymyka si? nam niczym fatamorgana.
Cytat ten na pewno przypad?by do gustu niejednemu, wspó?czesnemu fizykowi próbuj?cemu wyja?ni? laikom zawi?o?ci jego dyscypliny. W mi?dzyczasie przedstawiciele wschodu i zachodu doszli do wniosku, ?e podobie?stwa nie s? przypadkiem. XIV Dalaj Lama, powszechnie szanowany przywódca Tybeta?czyków, mówi o podstawowym pokrewie?stwie Buddyzmu i nauk przyrodniczych. Od paru lat poszukuje dialogu, poniewa? "ró?nymi drogami mo?na doj?? do poznania. Czasami drogi te przecinaj? si?."
Na przyk?ad na polu wolnego od uprzedze? nastawienia. Historyczny Budda jest prototypem cz?owieka poszukuj?cego. Urodzi? si? 560 lat przed Chrystusem na terenie dzisiejszego Nepalu jako Sidhartha Gautama. Zostawi? jednak bezpieczne ?ycie nast?pcy tronu, gdy zrozumia? co?, co sta?o si? pó?niej podstaw? jego nauki: cierpienie jest g?ównym czynnikiem ludzkiej egzystencji. Nawet je?eli uda si? nam unikn?? nieprzyjemnych wra?e?, a uczepi? si? tych przyjemnych, to ostatecznie ka?de cia?o starzeje si?, jest wra?liwe na choroby i umiera.
Ten fatalizm nie przypad? jednak m?odemu szlachcicowi do gustu. Próbuj?c znale?? wyj?cie z tej sytuacji eksperymentowa? z ró?nymi duchowymi filozofiami swych czasów. Przez siedem lat ?y? w ?cis?ej ascezie jako ?ebrz?cy mnich. Z czasem odwróci? si? jednak od ekstremalnego samoumartwienia i w g??bokiej medytacji osi?gn?? Nirwan?, stan umys?u wolny od pomieszania i niewiedzy. Do?wiadczenie to opisuje si? jako bezpo?rednie do?wiadczenie tego, jakimi rzeczy s?, pe?ne rozwini?cie ludzkiego potencja?u.
Po niestrudzonych poszukiwaniach sta? si? Budd?, o?wiecon? istot?. Swoim uczniom nie przekaza? ?adnej gotowej religii, któr? mo?na by przyj?? poprzez jakie? wyznanie wiary, mówi? raczej, ?e droga do przezwyci??enia cierpienia jest otwarta dla ka?dego. Ka?dy musi j? jednak samemu odnale?? i samemu ni? pod??y?. W ka?dej sytuacji mamy wolno?? wyboru, cia?em, mow? i umys?em mo?emy stworzy? sobie pozytywn? lub negatywn? karm?, lepsz? lub gorsz? przysz?o??. Tak czy owak prawo karmy dzia?a. Ka?dy zbiera, w tym, lub w przysz?ych ?yciach to, co sam sobie ?wiadomie zasieje. Dobra karma jest niezb?dna na ?cie?ce duchowego rozwoju.
Ten kto osi?gn?? o?wiecenie mo?e opu?ci? ?wiat naznaczony cierpieniem, karm?, ?mierci? i narodzinami. Na d?ugiej drodze do o?wiecenia Budda poleca? przyj?? postaw? charakterystyczn? dla zachodniej nauki: radzi? przez ca?y czas sprawdza? rzekome pewniki, kwestionowa? dogmaty. Dobrym przyk?adem jest tu pocz?tek s?ynnej mowy Buddy do Kalamów: "Nie przyjmujcie na wiar? ?adnych poda? ani pogl?dów. Nie przyjmujcie niczego tylko dlatego, ?e taki jest zwyczaj, ani z szacunku dla waszego duchowego nauczyciela. Nie wzorujcie si? na innych, nie pod??ajcie za pozorn? rzeczywisto?ci?, ani nie przyjmujcie ?adnych powierzchownych opinii..."
Zasada sceptyczno?ci odpowiada naukowej metodyce, tym bardziej, ?e pojawia si? tu kolejna zgodno??: brak wiary w to, co wydawa?oby si? by? oczywiste. Buddyzm uczy, ?e pozory myl?, rzeczywisto?? w ostatecznym rozrachunku nie istnieje. Podobn? ide? wysnu? ju? Platon w swym porównaniu rzeczywisto?ci do jaskini, natomiast dla fizyków od XX wieku stwierdzenie to nale?y do podstaw ich nauki.
Jak bardzo rzeczywista jest rzeczywisto??, któr? postrzegamy? Równie? na to pytanie buddy?ci s? w stanie odpowiedzie? bez u?ywania drogich aparatur pomiarowych. Siedz?c na swojej poduszce medytacyjnej ?wicz? si? w postrzeganiu przedmiotów jako wytworów umys?u. Pytaj? na przyk?ad "Jaka jest natura sto?u?" Pa?? mog? tu ró?norakie odpowiedzi. Dla barmana jest to praktyczny mebel. Dla ma?ego dziecka to nie poruszaj?cy si? czworonóg. Dla kornika obiad i dom.
Co jest wi?c esencj? sto?u poza tymi szczególnymi spojrzeniami? Czym jest "stó? sam w sobie"? Odpowied? brzmi: niczym. Pod niezliczonymi, mo?liwymi definicjami sam stó? znika, tak jak ka?dy inny przedmiot je?li dobrze si? mu przyjrzymy. Buddy?ci mówi? tu o ?unjata, pusto?ci zjawisk.
Z drugiej strony jednak ta pustka jest równocze?nie pe?ni?, dowodem istnienia uniwersalnej wspó?zale?no?ci. Nasz stó? to niepowtarzalne zej?cie si? warunków: drzewa i miejsca w którym ros?o, ?wiat?a s?onecznego, gleby, wody i fotosyntezy. Gdyby przodkowie stolarza, który zrobi? ten sosnowy stó?, nigdy si? nie spotkali, na pewno sytuacja wygl?da?aby dzi? inaczej.
Siedzie?. Milcze?. Rozpozna? wspó?zale?no?? w strumieniu nietrwa?o?ci...
Buddyjska praktyka wytwarza dystans do postrzeganego ?wiata, ?agodzi "lgni?cie" do przemijaj?cego królestwa zmys?ów. W pewnym momencie pojawia si? dziwne pytanie: czym jest to "ja", które tu my?li i próbuje medytowa?, k?óci si? i po??da, kocha i nienawidzi?
Wed?ug nauki Buddy fundament, na którym spoczywa nasza osobowo??, jest z?udn? konstrukcj?. Kto pragnie osi?gn?? o?wiecenie musi zbada? swoje wyobra?enie o "ja" i w ko?cu je przezwyci??y?. Jest to nie?atwe zadanie i sama intelektualna analiza tu nie wystarcza. Kluczem jest medytacja. Na zewn?trz podobnie wygl?daj?ce praktyki przewija?y si? przez wszystkie religie i epoki, rzadko gdzie odgrywa?y jednak tak centraln? rol? jak w buddyzmie.
Dzi?ki medytacji buddy?ci s? w stanie zaatakowa? bastion, którego próby zdobycia wp?dzaj? neurologów na skraj rozpaczy: niewy?wiczony umys? nie potrafi w obiektywny sposób obserwowa? samego siebie. B?d?c podmiotem ci?gle wtr?ca si? w proces obserwacji. Medytacja jest sztuk? wywiedzenia umys?u w pole. Jak mówi Dalaj Lama, dzi?ki niej "wychodzimy ze swojej wewn?trznej twierdzy po to, ?eby nast?pnie, krok po kroku, wej?? do niej z powrotem."
Siedzie?. Milcze?. Nie rozmy?la?. Nie my?le? o nie my?leniu...
Podczas kiedy naukowcy wyt??aj? umys?y do granic wytrzyma?o?ci, buddy?ci pozwalaj? mu si? naturalnie rozlu?ni? i uwolni? od konceptualnego my?lenia. Celem wgl?du do wewn?trz jest wewn?trzny spokój. Jeden z najbardziej znanych niemieckich buddystów, zmar?y w 1985 roku Lama Anagarika Govinda, opisa? medytacj? jako mo?liwo??, "poszerzenia granic ?wiadomo?ci poza tylko-indywidualne i ograniczone przez czas ramy".
Naukowcy tak mogliby przet?umaczy? t? wypowied? na swój j?zyk: ?wiadomo?? uwolniona od wszystkich nabytych i utrwalonych nawykami sposobów postrzegania mo?e urzeczywistni? stan przypominaj?cy chwil? przed Wielkim Wybuchem, stan w którym obecny jest ca?y potencja? ka?dego dalszego rozwoju.
A mianowicie? I jak mo?na tego dowie???? Je?eli chodzi o ocen? subiektywnych stanów ?wiadomo?ci buddyzm i nauka posiadaj? odmienne kryteria. Wynik eksperymentu z udzia?em fotonów nie zale?y od tego, kto go przeprowadza. Powinno wi?c by? tak samo w przypadku badania czyjego? stanu ?wiadomo?ci. Pojawia si? tu jednak problem dla tych, dla których badane do?wiadczenie nie jest znane. To tak jak opisywa? daltoni?cie majestat i pi?kno kwiatu maku. Dla niego czerwono?? jest tylko abstrakcyjnym s?owem, mo?e jedynie przyj??, ?e istnieje taka jako??, takie do?wiadczenie. Nieo?wieceni mog? jedynie przyj??, ?e istnieje co?, co Buddowie opisuj? nast?puj?co: prawdziw? natur? umys?u jest przejrzysto?? i jasno??, otwarta przestrze?. Ka?dy podzia? na przedmiot i podmiot znika.
Pewni co do istnienia stanu zwanego o?wieceniem, buddy?ci s? otwarci na konfrontacj? z wszystkimi, którzy upieraj? si? przy czysto materialistycznym podej?ciu. Inne religie powinny si? na nich wzorowa?. W niedawnej rozmowie z neurologami Dalaj Lama powiedzia?, ?e "buddy?ci nie mog? zgodzi? si? z teori?, ?e ?wiadomo?? pochodzi od materii. Mo?e ona mie? na ?wiadomo?? wp?yw, nie jest jednak jej ?ród?em.". Umys? istnieje "niezale?nie od fizycznych cz?stek", nie jest "wi??niem materii".
Debata zosta?a rozpocz?ta. Buddy?ci postrzegaj? swoj? wiedz? jako niezale?n?, posiadaj?c? 2500 letni? tradycj? i od tylu lat nie obalon?, nauk? o ?wiadomo?ci. Pracowa?a jedynie na innym polu u?ywaj?c innych metod ni? akademicka nauka zachodniego ?wiata. Dlatego buddy?ci s? te? bardziej pewni siebie w dyskusjach ni? chrze?cija?scy teologowie, których argumentacja opiera si? na ?wi?tych pismach. Nie boj? si? równie? zadawa? g??bokich pyta?, które nie daj? spokoju ró?nym profesorom: co by?o przed Wielkim Wybuchem? Jakie jest ?ród?o praw natury? Co ??czy mikro-?wiat i jego prawa ze ?wiatem w którym ?yjemy? A przede wszystkim: Co jest w stanie nam pomóc? Co jest dla nas szkodliwe?
Etyczno-filozoficzne pytania przera?aj? niektórych naukowców tak samo, jak teologów dyskusje o roli Wielkiego Wybuchu w boskim planie. Pojedynczy badacz jest tylko trybikiem w maszynie, która bez wytchnienia produkuje naukowo-techniczny post?p. Homo Scientificus, cz?owiek materialistycznej ery, rozszczepia atomy, wysy?a sondy do gwiazd, próbuje z?apa? w gar?? ewolucj?, inwestuje pieni?dze w akcje firm Hi-Tech - i jednocze?ni odczuwa kryzys poczucia sensu.
Tymczasem cierpienie zawzi?cie nie chce opu?ci? ?wiata. Pewnie dlatego tak wielu ludzi oczarowuje posta? mnicha w ?ó?to-czerwonych szatach, który nagle pojawi? si? tu z odleg?ych Himalajów.
Siedzie?. Milcze?. ?mia? si?.
Kiedy Dalaj Lama mówi o ?wiecie, wszystko brzmi prosto "Przejrzyste zrozumienie i kochaj?ce serce powinny ze sob? wspó?pracowa?". Jego ?wi?tobliwo??, dociekliwy, pe?en dobrego humoru i zainteresowania, ze swoim zara?liwym, g?o?nym ?miechem uto?samia to, o czym mówi. Oboj?tnie czy przemawia akurat w Insbrucku, w laboratorium, w którym przeprowadza si? fotonowe eksperymenty. Czy te? na uniwersytecie Harvard, wy?ynie my?li, wyja?nia jak stara si? zrobi? u?ytek ze swoich zdolno?ci "Od dzieci?stwa by?em bardzo zainteresowany nauk? i technologi?, s? one z pewno?ci? konieczne dla dobrobytu ludzko?ci. Spójrzmy jednak do wewn?trz, chocia? nasza g?owa nie jest a? tak wielka, jest tam w dalszym ci?gu wiele obszarów do zbadania. Dlatego my?l?, ?e rozs?dnie jest po?wi?ci? po?ow? swojej energii na badanie zewn?trznego, a po?ow? na badanie wewn?trznego ?wiata."
|
magazyn "GEO", stycze? 1999. T?umaczy? Grzegorz Ku?nierz. |




