Żyjemy w świecie, gdzie wiele informacji i wiadomości a w dużym stopniu także Dharma są przekazywane masowo, np. na kursach medytacyjnych. Osobiście nie potrzebuję, a przynajmniej tak mi się wydaje, bezpośredniego kontaktu, by rozwinąć zaufanie i oddanie gdyż mam podświadomie stuprocentową pewność, że pewni nauczyciele są "autentyczni", rzecz jednak w tym, że jeśli nauczyciel nie będzie mógł przekazać odpowiednich nauk to z całego oddania nic nie wyniknie. A trudno mieć osobisty kontakt z nauczycielami Dharmy, którzy nauczają raczej szerszego grona odbiorców poprzez wykłady i kursy. Nie mogą oni przecież podchodzić indywidualnie do każdego słuchacza i wyjaśniać mu ten aspekt Dharmy, który akurat powinien usłyszeć, z przyczyn czysto praktycznych. Aby się przekonać o autentyczności nauczyciela trzeba często wiele czasu, a w przeciwienstwie do naszych poprzedników jesteśmy w nieco gorszej sytuacji. Chciałbym się dowiedzieć jak kwestia znalezienia nauczyciela ma się we współczesnym świecie?
W Diamentowej Drodze nauczyciel nie jest tylko kimś, kto udziela nam nauk i praktyk, z kim możemy spotkać się na osobistym planie i porozmawiać. Lama jest ogniwem, które "łączy" nas z naszą własną Naturą Buddy. Możemy ją jednak zobaczyć tylko dzięki własnej otwartości na lamę i zaufaniu, że my sami jesteśmy buddami, gdyby było inaczej, tzn. gdyby nasze Oświecenie zależało wyłącznie od lamy, to zapewne (zakładając ich wielkie współczucie) już dawno wszyscy zostalibyśmy przez nich oświeceni.
Istnieje pewna historia, która pokazuje siłę tkwiącą w takiej postawie. Opowiada ona o człowieku, który przez wiele lat praktykował pod okiem swojego mistrza, wobec którego posiadał wielkie oddanie. Zauważył jednak, że od pewnego czasu jego rozwój utknął w miejscu, poradził się więc swojego guru, co zrobić z taką sytuacją. Ten odpowiedział, że powinien udać się na długie odosobnienie w górach i praktykować guru-jogę. Człowiek zrobił to, co poradził mu jego mistrz, przez długi czas medytował na swojego lamę i w końcu urzeczywistnił Oświecenie. Chcąc podziękować swojemu nauczycielowi za przekazane nauki opuścił swoją pustelnię i poszedł się z nim spotkać. Kiedy trafił do miejsca, w którym przebywał jego mistrz, zobaczył, że guru, na którego medytował przez wiele lat jako na uosobienie Stanu Buddy tak naprawdę wcale nie urzeczywistnił tego poziomu. Jednak stan, który on sam zrealizował w wyniku wytrwałej i pełnej zaufania praktyki, był tak stabilny i potężny, że już go nie utracił.
Lama Ole mówi, że w dzisiejszych czasach bardzo trudno zachować wszystkie reguły stosowane tradycyjnie przy wyborze nauczyciela, tak jak było to w dawnym Tybecie. Jesteśmy jednak w tej dobrej sytuacji, że prowadząc tak dynamiczne życie, rozwijamy samodzielność, co nie było do końca możliwe w Tybecie. Jak sam zauważyłeś, żyjemy o wiele bardziej intensywnie, poświęcamy się wielu różnym aktywnościom, życie nie płynie tak leniwie jak kiedyś. Lama Ole radzi więc, by zobaczyć w jaki sposób funkcjonuje nauczyciel, któremu chcielibyśmy zaufać. Nie musi on koniecznie lewitować ani przechodzić przez ściany, powiniśmy jednak porównać, czy to, co mówi jest zgodne z tym, co robi, jeżeli to możliwe, możemy pojechać z nim w dłuższą podróż, po czym sami zapytać siebie, czy chcielibyśmy za 20-30 lat funkcjonować w taki sposób, jak on. Po prostu wykorzystujemy takie środki, jakie są nam dostępne.
Patrz także teksty:
Nauczyciel i uczeń - Lama Ole Nydahl
Nauczyciel podobny Buddzie czy nieoddzielny od niego? - Siakja Trizin Rinpocze
(jw)
 Zadaj pytanie:
|