Zadaj pytanie
 PYTANIE: 2003/092 poprzednie pytanie nastepne pytanie

>>> Kilka lat temu umarła moja mama. Chorowała krótko. Ratowaliśmy ją opłacając lekarzy, którzy stosowali różnego rodzaju zabiegi. W rezultacie tylko przedłużyliśmy z bratem jej męczarnie. Dręczy mnie poczucie winy, że nie umiałam pojąć, że ona odchodzi. Nie umiem sobie z tym poradzić. Co mam zrobić?

Nam, ludziom Zachodu, śmierć wydaje się czymś obcym i niepożądanym. W rzeczywistości jest ona czymś równie naturalnym jak narodziny i cały proces życia, my jednak tak bardzo boimy się jej, że nie potrafimy zaakceptować śmiertelności naszych bliskich i własnej.

Twoje wyrzuty sumienia nikomu nie są w stanie pomóc, ani twojej matce, ani tobie, to główny powód, by przestać się nimi zajmować. Przeszłość jest martwa, nie warto ciągnąć jej za sobą. Myślę, że twoja matka, gdyby mogła widzieć, jak cierpisz z tego powodu, również zgodziłaby się z tym zdaniem. Jednocześnie jestem pewien, że razem z bratem kierowaliście się dobrą motywacją, w której przecież nie chodziło o to, by przedłużyć cierpienie waszej mamy, lecz chcieliście, by ona nadal żyła wśród was, byście mogli cieszyć się wzajemnie swoją obecnością. Jeżeli istnieje szansa na uratowanie ludzkiego życia, warto je ratować. Jeżeli jednak szanse są żadne - bądźmy razem z umierającą osobą i pozwólmy jej spokojnie odejść, dodając otuchy.

Z buddyjskiego punktu widzenia, cierpienie jakiego doświadczamy, oznacza, że "wypalają się" nasiona negatywnej karmy. Tym samym, cierpienia twojej mamy, których doświadczyła podczas ostatnich dni swojego życia, zapobiegły być może jeszcze większym cierpieniom, które mogły ją czekać w przyszłym wcieleniu. Jak widzisz, nawet najbardziej beznadziejna sytuacja nie jest taka beznadziejna, jak się nam może wydawać. Po prostu zaakceptuj swoją przeszłość, wyciągnij z niej wnioski, podchodząc do śmierci z mniejszym lękiem i życz swojej mamie, gdziekolwiek się teraz znajduje, by była szczęśliwa. A najlepiej rozszerzaj to życzenie na wszystkie istoty. Warto tutaj zacytować słowa jogina Milarepy: "Moja religia to żyć i umrzeć bez żalu" oraz Patrula Rinpocze: "Ponieważ w każdej chwili może nadejść rozstanie, nie złośćmy się na siebie, nie krytykujmy, nie wojujmy. Być może tylko krótko będziemy razem, po co więc psuć tę chwilę, lepiej wypełnić ją miłością i serdecznością."

Zobacz również podobne pytanie:
2002-130

(jw)




>>>>>>Zadaj pytanie: