Jeżeli człowiek ma być "wolny" to dlaczego podporządkowuje się prawom jakiejś religii, która i tak w jakiś sposób ogranicza jego wolność?
Jeżeli chcesz się czuć swobodnie w wodzie, a nie potrafisz pływać, to zapisujesz się do szkoły pływania i uczysz się tego. W przeciwnym wypadku twoja swoboda ograniczałaby się tylko do płycizn. Jeżeli naprawdę chcesz wypłynąć na głęboką wodę, musisz nauczyć się pływać od kogoś, kto już to potrafi.
Wolność polegająca na przymuszaniu się do ciągłej kontestacji wszystkiego nie jest wolnością, lecz pewną formą zniewolenia. To, czy jakaś religia nas zniewala, czy pomaga zrealizować pełną wolność, zależy od tego, w jaki sposób do niej podchodzimy: czy bezwarunkowo przyjmujemy jej idee bez zagłębiania się w szczegóły, czy też próbujemy je badać, analizować i na tym opierać nasz wybór. O głoszonych przez siebie naukach Budda powiedział, że są jak tratwa, która ma pomóc przeprawić się na drugi brzeg wzburzonej rzeki. Jeżeli ktoś się już tam znajdzie, nie musi taszczyć tratwy dalej ze sobą - powinien ją porzucić. Na pewnym etapie tratwa jest jednak niezbęda.
(jw)
 Zadaj pytanie:
|