Buddyzm może zrozumieć tylko ktoś, kto wychował się w tradycji tej religi, lub ktoś, kto zgłębił całą spisaną o niej wiedzę. Dlatego uważam, że przenoszenie buddyzmu na grunt kultury europejskiej jest chybionym pomysłem, aczkolwiek sam buddyzm nie jest niczym złym.
Nie zgodziłbym się z tym. Buddyzm jest światopoglądem uniwersalnym, by poznać jego istotę, nie trzeba od małego nasiąkać buddyjskimi ideami. Warto zauważyć, w jak odmiennych kulturowo krajach rozwijał się buddyzm. Azja jawi się nam jako coś jednorodnego, tymczasem jest to kipiący tygiel wielu cywilizacji, w którym mieszają się całkowicie odmienne kultury - wystarczy porównać odmienność Indii, Tybetu i Chin. Buddyzm ma to do siebie, że stosunkowo łatwo dostosowuje swoją zewnętrzną formę do okoliczności, w jakich się pojawia. Podobnie dzieje się z buddyzmem w naszym kręgu cywilizacyjnym.
Także poznanie całego tradycyjnego piśmiennictwa poświęconego buddyzmowi jest fizycznie niewykonalne nawet dla tybetańskich mnichów, którzy dysponują najobszerniejszym buddyjskim kanonem pism. Zgłębienie buddyzmu nie oznacza zgłębiania ksiąg lecz zgłębianie, poznawanie siebie i świata, w którym się funkcjonuje. Słynny mistrz Bodhidharma tak wyraził się o poznawaniu esencji nauk Buddy i podążaniu za nimi: "Prawdziwa Droga jest rzeczą najwyższą. Nie może być wyrażona słowami. Jaki więc pożytek z pism? Jeśli ktoś dostrzega swoją naturę, znajduje Drogę, nawet jeśli nie umie czytać".
(jw)
 Zadaj pytanie:
|