|
Bezstronna otwarto??
Fragment wst?pu do autobiografii Dilgo Khjentse Rinpocze "L?ni?cy Ksi??yc".
Dzongsar Khjentse Rinpocze |

| Ksi??ka obj?ta patronatem medialnym "Cyber Sanghi". |
|
|
?ród?o: Fragment ksi??ki "L?ni?cy Ksi??yc. Autobiografia Dilgo Khjentse Rinpocze", Wydawnictwo Rogaty Budda
Nie?atwo znale?? osob?, o której z ca?? szczero?ci? mo?na powiedzie?, ?e posiada pe?en ogl?d sytuacji, bez wzgl?du na to, czy dotyczy ona polityki, ekonomii, czy sztuki wojennej. Podobnie jest w ?wiecie duchowym, w którym niezwyk?? rzadko?ci? s? ludzie szczerze zainteresowani wiarygodnym prezentowaniem sylwetki Buddy Siakjamuniego i samej Dharmy. W Tybecie wyró?ni? mo?na cztery g?ówne szko?y buddyzmu i ka?da z nich zaciekle chroni i promuje swoj? w?asn? tradycj?. W obr?bie ka?dej ze szkó? istnieje te? wiele pojedynczych linii przekazu, które – zw?aszcza ostatnimi czasy – po?wi?ca?y o wiele wi?ksz? uwag? swoim w?asnym interesom ni? dobru buddyzmu jako takiego. Oczywi?cie uczniom chroni?cym swoje linie przekazu przy?wiecaj? jak najlepsze intencje, kiedy staraj? si? oni zapobiega? potencjalnym zagro?eniom w najlepszy znany im sposób. Nierzadko jednak zapomina si? o szerszym spojrzeniu i w rezultacie zainteresowanie Dharm? Buddy stopniowo ulatuje z ludzkich umys?ów. Niestety, b??d ten zdaj? si? pope?nia? cz?onkowie wszystkich linii przekazu, co przyczynia si? do powstawania tendencji sekciarskich i ich umacniania. Kiedy w takiej sytuacji zaczyna ponadto kie?kowa? nieuchronne zainteresowanie ?yciem doczesnym, interesy pojedynczych klasztorów lub instytucji niemal zawsze wezm? gór? nad dobrem danej linii przekazu. W zwi?zku z powy?szym nie b?dzie przesad? stwierdzenie, ?e Tybeta?czycy niemal zupe?nie zapomnieli o Buddzie Siakjamunim i jego naukach.
Wizjonerzy cechuj?cego si? otwarto?ci? ruchu rime – wspaniali Dziamjang Khjentse ?angpo oraz Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje – dostrzegali t? s?abo?? i zdawali sobie spraw? z konieczno?ci utrzymania w obr?bie buddyzmu wszystkich szkó? i linii przekazu, o czym mo?emy przeczyta? w ich pismach. My?l?, ?e bezpiecznie b?dzie powiedzie?, i? ka?da z linii przekazu, które przetrwa?y do dzisiejszego dnia, naprawd? wiele zawdzi?cza – czy to po?rednio, czy bezpo?rednio – tym dwóm niezwyk?ym mistrzom. Dilgo Khjentse Rinpocze by? moim zdaniem jedynym autentycznym dzier?awc? tradycji rime, b?d?cej spu?cizn? Dziamjanga Khjentse ?angpo i Dziamgona Kongtrula Lodro Thaje, i po dzi? dzie? nie spotka?em ani nie s?ysza?em o ?adnym innym mistrzu, który utrzymywa?by ducha tego ruchu tak wiernie, jak on.
Dilgo Khjentse Rinpocze nigdy by sobie nie pozwoli? na po?owiczny szacunek wobec rime, jak to mia?o miejsce w przypadku lamów, którzy ograniczali si? do przyozdabiania swoich ?cian wizerunkami mistrzów tej tradycji; nie traktowa? te? rime jako swego rodzaju politycznie poprawnej postawy, któr? nale?y przyj??, by lepiej si? wypromowa?. On naprawd? cieszy? si? z istnienia ka?dej buddyjskiej linii przekazu, troszczy? si? o ni? i nierzadko zdarza?o si?, ?e pomocnicy Rinpocze zupe?nie nie?wiadomie przysparzali mu zmartwie?, kiedy przynosili niepomy?lne wiadomo?ci, mog?ce mie? negatywny wp?yw na ruch rime – takie jak strata którego? z wa?nych nauczycieli lub spory w obr?bie linii.
Jedn? z okazji do zakosztowania pe?ni geniuszu mistrzów rime mo?e by? czytanie ich dzie? zebranych. Kiedy porównamy je z dzie?ami zebrany mi autorstwa Dilgo Khjentse Rinpocze, oka?e si?, ?e wszystkie je w równym stopniu przenika g??boki szacunek wobec nauk wszelkich szkó?. Taka cze?? jest prawdziw? rzadko?ci? w dzie?ach wi?kszo?ci lamów, których wyda? ?wiat. O ile? cz??ciej zdarza si?, ?e w dzie?ach tych to ich w?asna linia i nauki przekazywane w jej obr?bie zachwalane s? jako najdoskonalsze.
Skoro tak wielu jest dzi? wokó? fa?szywych mistrzów rime, sk?d mo?emy mie? pewno??, ?e danego nauczyciela naprawd? cechuje otwarto??? Czy istnieje rozstrzygaj?cy dowód na to, ?e kto? szczerze pod??a za duchem rime? Trudno jest, rzecz jasna, wyrokowa?, czy wewn?trzne przymioty danej osoby zbie?ne s? z przes?aniem tej tradycji. Pozostaje nam wi?c zatem przygl?da? si? znakom zewn?trznym, cho? samo w sobie podej?cie to nie jest wolne od ogranicze?. Ca?kiem du?o, moim zdaniem, mówi o cz?owieku to, od ilu mistrzów ró?nych linii otrzyma? on nauki. W czasach, w których przysz?o nam ?y? – kiedy to lamowie i uczniowie pragn? ochrania? si? wzajemnie jak zazdro?ni ma??onkowie – naprawd? niewielu jest mistrzów, którzy podobnie jak Dziamjang Khjentse ?angpo (poprzednik Dilgo Khjentse Rinpocze) otrzymali nauki od ponad stu ró?nych guru. Jak?e wielu jest dzi? uczniów, którzy za cnot? uwa?aj? tak? sam? lojalno?? wobec nauczyciela, jak? pospolici ludzie przejawiaj? wobec przywódcy partii politycznej. Taka lojalno?? jest naprawd? g?ópia, a ich niezachwiane oddanie jest w gruncie rzeczy zatwardzia?? stronniczo?ci?! Dilgo Khjentse Rinpocze sam mia? ponad pi??dziesi?ciu nauczycieli z ró?nych linii przekazu, od których przez d?ugi czas otrzymywa? najwa?niejsze nauki. Widzia? równie?, jak wiele po?ytku przynios?y mu te do?wiadczenia, w zwi?zku z czym nak?ania? swych w?asnych uczniów, aby pobierali nauki u wielu nauczycieli, bez wzgl?du na to, czy tego chcieli, czy te? nie.
My?l?c o czasie, który sp?dzi?em z Dilgo Khjentse Rinpocze, wci?? bardzo wyra?nie widz? oczami wyobra?ni co?, czego prawdopodobnie ju? nigdy w ?yciu nie zobacz? – nieprzerwany strumie? ludzi wywodz?cych si? z ró?nych linii przekazu i ze wszystkich warstw spo?ecznych, który dzie? w dzie? p?yn?? przez jego pokój. Oczywi?cie zna?em wielu mistrzów, których odwiedzali uczniowie tej samej linii, ale nigdy nie spotka?em nauczyciela, do którego przychodziliby reprezentanci wszelkich mo?liwych szkó?. Po có? przychodzili, je?li nie po Dharm?? Dla mnie by? to dowód na to, ?e wszyscy oni ca?kowicie ufali Dilgo Khjentse Rinpocze. Jego uczniami by?o wielu szanowanych dzi? mistrzów, takich jak Jego ?wi?tobliwo?? XIV Dalajlama albo nie?yj?cy ju? Dziamjang Khjentse Czieki Lodro, b?d?cy zarazem jego nauczycielem.
Patrz?c na dzisiejszy buddyzm tybeta?ski, obawiam si?, ?e w zapomnienie popadnie ca?y po?ytek, jaki wielcy mistrzowie przynie?li wszelkim liniom. Pami?ci tej zagra?a bowiem tempo, w jakim szerzy si? stronniczo??, któr? dostrzec mo?na nie tylko w?ród nieco bardziej materialistycznego m?odszego pokolenia. Równie? pokolenia starsze – zdawa?oby si?, ?e „zdrowsze” – nie s? od niej wolne. Stronniczo?? to jedna z przywar, których nie uda?o si? temu ?wiatu wypleni?; nawet lamowie tybeta?scy nie bardzo wiedz?, jak sobie z ni? poradzi?. Ale nie jest to te? ?adna nowo??. Historia buddyzmu tybeta?skiego pe?na jest opowie?ci o jego chwalebnej przesz?o?ci, w której wida? zarazem, w jak niewielkim stopniu pojedyncze linie troszczy?y si? o dobro swych konkurentów.
Stronniczo?? jest dzi? tak powszechna, ?e nawet najbardziej urzeczywistnionym mistrzom zdarza si? szydzi? z idei rime, jak gdyby ca?y ten ruch by? ob?udnym gestem dobrej woli, którego i tak nie sposób wcieli? w ?ycie. Moim zdaniem to tak, jakby ?wiat pozby? si? ju? Dziamjanga Khjentse ?angpo i Dziamgona Kongtrula Lodro Thaje wraz z ca?ym ich dorobkiem i odes?a? ich do krainy legend, do czasu a? pojawi? si? ów wielki mistrz – Dilgo Khjentse Rinpocze – którego sam mog?em pozna? i który ca?ym sob? uciele?nia? tych wspania?ych nauczycieli.
Zainteresowanie i troska, jakimi Dilgo Khjentse Rinpocze darzy? inne linie buddyzmu tybeta?skiego, by?y niemal obsesyjne. Prawie nie zdarza?o mu si? oddawa? czczym pogaw?dkom ani pozwala?, by czas przep?ywa? mu mi?dzy palcami. Przez wi?kszo?? swych dni od wczesnych godzin rannych a? do nocy udziela? nauk, redagowa? je lub wyja?nia? albo sk?ada? zamówienia na ?wi?te ksi?gi, malowid?a i rze?by. Pomimo niezwyk?ego urzeczywistnienia, które sprawia?o, ?e otrzymywanie kolejnych nauk wydawa?o si? w jego przypadku zgo?a niepotrzebne, gdy tylko Rinpocze napotyka? dzier?awc? linii przekazu, której grozi?o unicestwienie – co zdarza?o si? do?? cz?sto, poniewa? sam zabiega? o to, by ich odnajdywa? – natychmiast dok?ada? stara?, aby otrzyma? od niego przekaz i nauki. I to bez wzgl?du na to, jakim dziwakiem mia?by si? ów mnich czy jogin okaza?. Pewnego razu, kiedy towarzyszy?em Dilgo Khjentse Rinpocze w jego pielgrzymce po Tybecie, zatrzymali?my si? na jeden dzie? w Czengdu. Zgodnie z naszym programem mia? to by? jeden z bardzo niewielu wolnych dni, podczas których Rinpocze móg?by odpocz??. Jednak wie?ci o jego wizycie rozesz?y si? po okolicy i t?umy ludzi przyby?y do hotelu z pro?b? o audiencj?. W?ród odwiedzaj?cych znalaz? si? pewien prosty mnich, b?d?cy w posiadaniu bardzo rzadkich nauk, których Rinpocze nigdy dot?d nie otrzyma?. Natychmiast wi?c poprosi? o nie mnicha, w ten sposób – jak mo?na by?o przewidzie? – jego wolny dzie? sta? si? jednym z najbardziej pracowitych.
- t?umaczenie Bart?omiej M?czy?ski.




