Zadaj pytanie
 PYTANIE: 2003/072 poprzednie pytanie nastepne pytanie

>>> Jak buddyzm patrzy na narkotyki? Chodzi mi szczególnie o marihuanę.

Zażywanie substancji zmieniających świadomość nie idzie w parze z buddyjską praktyką. Dotyczy to także marihuany. Lama Ole Nydahl, który sam w latach sześćdziesiątych nie stronił od LSD i marihuany i przemycał haszysz z Nepalu do Europy, wyjaśnia, że oprócz niszczenia bardzo wrażliwego subtelnego systemu energetycznego ciała, palenie marihuany przyczynia się do zaniku krytycznego myślenia. Alkohol jest tutaj nieco bezpieczniejszy: jeżeli pewnego wieczoru wypijemy zbyt dużo piwa czy wina, to rezultatem tego, na drugi dzień, będzie kac. Zaczynamy wówczas przepraszać wszystkich znajomych, których poobrażaliśmy dzień wcześniej ;-) - jasno widzimy wtedy różnice pomiędzy naszym zachowaniem na trzeźwo i kiedy jesteśmy pijani, ponieważ tak bardzo kontrastują one ze sobą. Kiedy palimy marihuanę, kontrast ten jest o wiele mniejszy, trudno nam dostrzec, że jednak znajdujemy się na prowadzącej w dół równi pochyłej. Ponadto, biorąc pod uwagę sposób dystrybucji marihuany w naszym kraju, dostęp do innych substancji, które powodują w organizmie o wiele większe spustoszenie, a ponadto uzależniają znacznie silniej niż alkohol, jest bardzo łatwy.

Sam w przeszłości, zanim jeszcze spotkałem się z buddyzmem, paliłem sporo marihuany, eksperymentowałem z LSD i innymi substancjami. Dzięki tym doświadczeniom zmienił się mój sposób postrzegania świata, który był mocno osadzony w newtonowsko-kartezjańskim paradygmacie. Dały mi one bodziec do dalszych poszukiwań. Obecnie widzę, że dalsze korzystanie z usług chemii jest bezcelowe: możliwości tych substancji wyeksploatowałem do końca i nie są już one w stanie dać mi żadnych nowych wrażeń. Można powiedzieć, że substancje psychodeliczne to drzwi do nowej percepcji, ale według buddyzmu zmieniona percepcja jest nadal tkwieniem w iluzji, chodzi tu przecież o wyjście poza wszelkie uwarunkowane postrzeganie rzeczywistości.

XVI Karmapa, któremu w latach szećdziesiątych podarowano bardzo dużą ilość LSD stwierdził, że wrażenia występujące po zażyciu nawet tak silnego psychodelika, w porównaniu z czystą i głęboką medytacją przypominają lizanie lodów przez szybę. Skoro wpływają negatywnie na organizm i praktykę medytacyjną, stosowanie ich tym bardziej nie ma sensu.

(jw)




>>>>>>Zadaj pytanie: