![]() ![]() w magazynie nr 21, dział "Budda jest kobietą" |
Wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć na temat tantry, ale baliście się zapytać wywiad z Mirandą Shaw przeprowadzony przez Craiga Hamiltona
Zachodni uczeni przedstawiają buddyzm tantryczny, którego rozkwit w Indiach przypada na okres od VIII do XII wieku, w sposób uwłaczający kobiecie:
|
|
|
W S T Ę P
Kiedy profesor Miranda Shaw przyglÄ…da siÄ™ kobietom uwiecznionym na obrazach tybetaÅ„skich, nie widzi kolorowych, dwuwymiarowych postaci, które narodziÅ‚y siÄ™ w gÅ‚owie twórcy. Dostrzega natomiast „inspirujÄ…ce kobiety narodzone z przestrzeni”, „upojone wolnoÅ›ciÄ…”, „uwodzicielki peÅ‚ne pasji, radoÅ›ci i gwaÅ‚townej namiÄ™tnoÅ›ci”- promienne odbicia peÅ‚nych mocy, oÅ›wieconych kobiet, które współksztaÅ‚towaÅ‚y Å›wiat buddyjskiej tantry.
Magazyn What Is Enlightenment?: W swojej książce „Passionate Enlightenment” pisze Pani, że poczÄ…tki buddyzmu tantrycznego wywodziÅ‚y siÄ™ z ruchu reformatorskiego, a nawet stanowiÅ‚y pewnÄ… formÄ™ buntu wobec sztywnego, tradycyjnie pojmowanego buddyzmu monastycznego. Kim byli ci buntownicy?
Źródło: Magazyn What Is Enlightenment?
Pisze: „Wydaje siÄ™, że sÅ‚ychać delikatne pobrzÄ™kiwanie ich misternych koÅ›cianych ozdób i czuć powiewy wiatru wywoÅ‚ywane tÄ™czowymi szatami kiedy podróżujÄ… przez buddyjski tantryczny krajobraz.” Spotkanie z takimi wÅ‚aÅ›nie obrazami na wystawie, na drugim roku studiów, pobudziÅ‚o jej wyobraźniÄ™ i ciekawość do tego stopnia, że staÅ‚y siÄ™ bodźcem do napisania pierwszej, wiÄ™kszej pracy naukowej – badania, dziÄ™ki którym przeniosÅ‚a siÄ™ z Harvard Divinity School na odlegÅ‚y tybetaÅ„ski pÅ‚askowyż, w poszukiwaniu zrozumienia tantry zarówno w teorii jak i praktyce.
Wychowana w rodzinie metodystów w maÅ‚ym mieÅ›cie w stanie Ohio, po raz pierwszy zainteresowaÅ‚a siÄ™ religiami Wschodu w wieku czternastu lat, kiedy przyjaciel domu pokazaÅ‚ jej kopiÄ™ Bhagavad Gity. Pomimo tego, że wyrosÅ‚a raczej w duchu Å›wieckim, nie mogÅ‚a oderwać siÄ™ od lektury, która caÅ‚kowicie jÄ… zauroczyÅ‚a. To byÅ‚ poczÄ…tek miÅ‚oÅ›ci do literatury religijnej, której symbole wypeÅ‚niajÄ… przestrzeÅ„ zarówno przedpokoju jak i pokojów w jej maÅ‚ym mieszkaniu, nieopodal uniwersytetu w Richmond, gdzie obecnie jest asystujÄ…cym profesorem religioznawstwa. Jej zapaÅ‚ do wiedzy duchowej zaowocowaÅ‚ studiami doktoranckimi na Harvardzie, gdzie znalazÅ‚a sposób na to, aby buddyzm tantryczny staÅ‚ siÄ™ motywem przewodnim jej badaÅ„. ZwieÅ„czeniem tych prac staÅ‚a siÄ™, wydana w roku 1994, książka: “The Passionate Enlightement. Women in Tantric Buddhism.” („OÅ›wiecenie peÅ‚ne namiÄ™tnoÅ›ci. Kobiety w buddyzmie tantrycznym”). Książka doczekaÅ‚a siÄ™ już czterech wydaÅ„ i miaÅ‚a duży wkÅ‚ad w studia poÅ›wiÄ™cone historii tantry.
Oparta o wyczerpujące badania nad głównymi tekstami tantrycznymi napisanymi w językach źródłowych oraz o dwu i pół letnie studia w Indiach i Nepalu, książka Shaw przedstawia rewizjonistyczne podejście do natury praktyk tantrycznych, które obraca się wokół jednej kwestii: Tantra miała nie tylko przyczynić się do duchowego rozwoju mężczyzn, ale również służyła oświeceniu kobiet. Mimo tego, że przed Shaw w ostatnim ćwierćwieczu ubiegłego wieku, istniały daleko posunięte badania dotyczące zarówno samego buddyzmu jak i tantry, założenie leżące u podstaw takich badań dowodziło, że kobiety włączane były do praktyk tantrycznych o tyle, o ile mogły wspomagać mężczyzn w ich drodze do oświecenia. Shaw odłożyła na bok takie założenie i na nowo przyjrzała się zarówno zapisanym jak i żywym źródłom. Odnalazła świat, w którym kobiety nie tylko żyły i praktykowały na równi z mężczyznami, ale w wielu przypadkach wiodły prym w poszukiwaniach duchowego rozwoju. Co więcej, Shaw odkryła, że wielu poważnie praktykujących tantrę mężczyzn hołubiło kobiety, oddawało im honory i cześć jako tym, które wnoszą oświeconą energię do świata.
Dzięki takiej rewolucyjnej interpretacji tekstów tantrycznych, Shaw udało się połączyć pozornie wzajemnie wykluczające się elementy tej tradycji i dzięki temu stworzyć podstawy dla nowego rozdziału studiów tantrycznych, zarówno dotyczących części teoretycznej jak i praktycznej.
Podczas gdy samo zagadnienie oświecenia nie jest bezpośrednio związane z tematem płci w odniesieniu do duchowej praktyki, natychmiast po lekturze książki Mirandy Shaw wiedzieliśmy, że chcemy z nią porozmawiać. Z racji swojego pionierskiego podejścia jak i pochodzącego z pierwszej ręki dorobku badawczego, wyróżniającego ją spośród tradycyjnych akademików, pani profesor wydaje się być najlepszym wyborem, który pomoże zrozumieć nam zawiły charakter współczesnej tantry. W przeciwieństwie do sposobu pisania innych naukowców, jej styl pokazuje żywe, osobiste zainteresowanie tematem. Najbardziej zaintrygowała nas wyraźna łatwość i pewność z jaką przechodziła bez utraty polotu od subtelnych i przenikliwych wyjaśnień ezoterycznych nauk Buddy, do szczegółowego opisu seksualnego wymiaru praktyki tantrycznej. Pomyśleliśmy wówczas, że Mirada Shaw musi być nietuzinkowym profesorem.
Pomimo tego, że byÅ‚em po lekturze jej pracy, a także wielokrotnych rozmowach telefonicznych w dniu, w którym Miranda Shaw odebraÅ‚a mnie z lotniska Richmond, w dalszym ciÄ…gu spodziewaÅ‚em siÄ™ kogoÅ› bardziej przypominajÄ…cego bibliotekarza niż atrakcyjnÄ…, uduchowionÄ… kobietÄ™, która mnie powitaÅ‚a. „Nie spodziewaÅ‚am siÄ™ kogoÅ› tak mÅ‚odego”, powiedziaÅ‚a, Å›ciskajÄ…c mi rÄ™kÄ™ i ciepÅ‚o siÄ™ do mnie uÅ›miechajÄ…c. Kiedy z piskiem opon pokonywaliÅ›my zakrÄ™ty w drodze powrotnej z lotniska do miasta, zaczynaÅ‚em powoli rozumieć MirandÄ™ Shaw, którÄ… zainspirowaÅ‚y obrazy taÅ„czÄ…cych w przestrzeni jogiÅ„. SiedzÄ…c w swoim mieszkaniu w pozycji lotosu, w otoczeniu erotycznych malunków reprezentujÄ…cych zarówno klasycznÄ… jak i współczesnÄ… sztukÄ™, podzieliÅ‚a siÄ™ ze mnÄ… zarówno wiedzÄ… na temat poglÄ…du i praktyki tantry buddyjskiej, jak i szczerym entuzjazmem dla tematu, który zagnaÅ‚ jÄ… w najdalsze zakÄ…tki ziemi.
W Y W I A D
Miranda Shaw: Pionierzy tantry pochodzili z różnych środowisk. Byli wśród nich ludzie wywodzący się zarówno z rodzin królewskich i arystokracji, jak i różnych plemion, a także osoby zajmujące się wszelkiego rodzaju handlem i rzemiosłem. Po wykrystalizowaniu się tantry, niektórzy z praktykujących w klasztorach opuścili je, nie chcąc dłużej żyć w oderwaniu od codziennego życia. Tym niemniej największy bodziec dla rozwoju tantry nie pochodził z klasztorów, a od ludzi świeckich, którzy chcieli praktykować jogę i inne duchowe ścieżki, ale niekoniecznie w murach klasztornych w cieniu celibatu, pozbawieni kontaktu z płcią przeciwną i rodzinami.
WIE: Przed pojawieniem się tantry, buddyzm praktykowany był tylko i wyłącznie w surowym otoczeniu monastycznym. Czy to oznacza, że jeśli chciało się poważnie praktykować, trzeba był wstąpić do klasztoru?
MS: Dokładnie tak. Istniały oczywiście praktyki dotyczące etycznego działania i proste medytacje, które wykonywali ludzie świeccy, tym niemniej daleko im było do duchowych poszukiwań oświecenia.
WIE: Jakie były kluczowe wydarzenia, które wywołały ten nowy ruch?
MS: Rozwój buddyzmu odbywaÅ‚ siÄ™ przy okazji ekspansji na nowe obszary geograficzne, grupy spoÅ‚eczne i kultury. W okresie pojawienia siÄ™ tantry raz jeszcze zaobserwować można ekspansjÄ™ podstaw Nauk, co owocuje wyjÅ›ciem do ludzi mieszkajÄ…cych na przykÅ‚ad w górach, a także na obrzeżach grup spoÅ‚ecznych bÄ…dź w dolnych warstwach spoÅ‚eczeÅ„stwa. WnieÅ›li oni wÅ‚asne formy praktyki duchowej, symbolikÄ™ i zachowania rytualne. W ten sposób ich doÅ›wiadczenie zostaÅ‚o włączone do buddyjskiej tantry. Jednym z zachowaÅ„ rytualnych wniesionych przez te grupy spoÅ‚eczne jest szamaÅ„ska praktyka „przeistaczania siÄ™ w bóstwo - jidama”. Technika ta zostaÅ‚a potem połączona z tantrycznym celem, jakim jest osiÄ…gniÄ™cie stanu buddy w tym życiu.
WIE: Co dokÅ‚adnie oznacza „przeistaczanie siÄ™ w jidama”?
MS: Urzeczywistnienie obecności jidama, czyli doskonałych właściwości buddy, na każdym podstawowym poziomie funkcjonowania: ciała, mowy i umysłu. Nie oznacza to tylko postrzegania świata na poziomie mentalnym w taki sposób, jakby się było jidamem czyli jako harmonijnego, czystego i doskonałego takim jakim on już jest, jako sfery estetycznego splendoru, ale także mówienie w taki sposób jakby wyrażał się jidam: posługiwanie się słowami pełnymi wglądu, wyzwolenia i współczucia. To co mnie poruszyło w tantrze, to praktyka urzeczywistnienia obecności jidama w swoim ciele i manifestowanie jego doskonałych właściwości, przy pomocy własnych działań. Ale nie idzie tu tylko o manifestowanie obecności jidama tylko po to, aby otrzymać należną mu cześć, lub nabyć zdolność uzdrawiania, czy wykonywania innych działań, ale aby zamanifestować pełnię oświecenia, stanu buddy w tu i teraz.
WIE: To było bez wątpienia całkowicie nowatorskie podejście do praktyki buddyjskiej. Co tak naprawdę wydarzyło się w tamtym czasie?
MS: Tantra wzorowała się na starożytnym modelu jogicznym znanym z Indii, w którym wokół nauczyciela posiadającego nauki, przekaz i metody, gromadzili się uczniowie chcący je praktykować. Częstokroć godzili się na życie w pobliżu mistrza. Razem praktykowali i prawdopodobnie razem udawali się na pielgrzymki, tworząc małe wspólnoty. Nie istniała żadna forma centralnej organizacji ani władzy, które zawczasu cenzurowałyby nauki albo decydowałyby o tym, kto miałby nauczać. Wszystko to przyczyniło się do tego, że był to bardzo twórczy okres.
WIE: Jakie były podstawowe praktyki tantryczne?
MS: Zasadnicze techniki utrzymywania uważnoÅ›ci i buddyjskie nauki o etycznym postÄ™powaniu już wówczas byÅ‚y znane. To co zostaÅ‚o dodane to byÅ‚y techniki jogiczne, okreÅ›lone sposoby pracy z oddechem i energiami znajdujÄ…cymi siÄ™ w ciele, które zostaÅ‚y zaczerpniÄ™te z jogicznych nauk pochodzÄ…cych z Indii. Także wiele elementów rytualnych oraz technik magicznych i taÅ„ców ma tam swoje źródÅ‚a. To, co wyróżniaÅ‚o ten okres, to prawdopodobnie wprowadzenie jogi zjednoczenia – praktyki, którÄ… kobiety i mężczyźni wykonywali razem po to, aby przeksztaÅ‚cić energie powstaÅ‚e w trakcie seksualnego zjednoczenia, w bardziej wyrafinowane stany Å›wiadomoÅ›ci, mÄ…droÅ›ci i bÅ‚ogoÅ›ci.
WIE: W jaki sposób seksualność, a w zasadzie praktyka jogi w zjednoczeniu miała przynieść pożytek na drodze do oświecenia?
MS: Seksualność jest wyjątkowo silnym, pierwotnym i niezbywalnym aspektem natury ludzkiej. Jednym z podstawowych paradygmatów tantrycznych był pogląd, że w niektórych formach praktyk medytacyjnych, energie seksualne były po prostu marnotrawione. Niektórzy pionierzy tantry byli przekonani, że życie w celibacie nie tylko nie było ukoronowaniem czyjejś seksualności, ale raczej ją represjonowało, a nawet było formą ucieczki przed nią. W rzeczywistości stanowiło to tylko przeniesienie na przyszłe życia pracy, którą i tak należy wykonać, aby zintegrować wszystkie aspekty funkcjonowania i sprawować pełnię władzy nad każdą formą energii.
WIE: Czyli cała istota rzeczy zawierała się w przekonaniu, że jeśli złożyło się ślubowania czystości na całe życie, to nie było szansy na pozyskanie władzy nad energiami seksualnymi?
MS: Istnieją nauki tantryczne mówiące o tym, że bez praktykowania w zjednoczeniu i bez pracy z energiami na tym poziomie, niemożliwe jest osiągnięcie oświecenia w ciągu jednego życia.
WIE: Wyczytałem w Pani książce, że jeden z tekstów zawiera stwierdzenie, iż Budda nie osiągnął oświecenia pod drzewem bodhi, jak to się powszechnie uważa, ale w pałacu, w zjednoczeniu ze swoją żoną.
MS: To są dokładnie te nauki, do których się odwołuję. Mówią one, że niemożliwe jest osiągnięcie oświecenia w jednym życiu bez tantrycznego zjednoczenia. Według nich nawet sam Budda Siakjamuni wykonywał praktyki w zjednoczeniu ze swoją żoną, zanim opuścił pałac. W przeciwnym razie, nie zamanifestowałby oświecenia później.
WIE: Pisze Pani dalej, że pomimo osiÄ…gniÄ™cia oÅ›wiecenia już w paÅ‚acu, Siakjamuni porzuciÅ‚ swoje królestwo, zostaÅ‚ włóczÄ™gÄ… i przez lata oddawaÅ‚ siÄ™ surowym praktykom ascetycznym po to, aby zainspirować ludzi do duchowych poszukiwaÅ„ – ludzi, których mógÅ‚ poruszyć tylko tak drastyczny czyn jakim byÅ‚o wyrzeczenie siÄ™ królestwa.
MS: Tak, osiągnął on oświecenie w zjednoczeniu. Potem, aby pociągnąć za sobą ludzi poruszonych takim działaniem, którzy i tak sami skazani byli niejako na podążanie ścieżką wyrzeczeń, odegrał przed nimi to iluzoryczne przedstawienie ascezy.
WIE: To naprawdę fascynująca historia. Tym niemniej mogę sobie wyobrazić jak przedstawiciele Therawady lub innych, bardziej tradycjonalistycznie nastawionych szkół, zarzucają zwolennikom tantry, że było to zwykłe retuszowanie historii wynikające z czysto ideologicznych pobudek.
MS: To co Siakjamuni zrobił, osiągnął i powiedział, i tak zostało zniekształcone przez upływ czasu, gdyż pierwsze teksty źródłowe pojawiły się sto lat później. Tym niemniej uważam, że tantryczny przekaz jest prawdopodobny.
NawiÄ…zujÄ…c do tego tematu chciaÅ‚abym podkreÅ›lić, że praktykujÄ…cy tantrÄ™ nie oceniali ludzi, którzy nie mogli lub nie chcieli używać seksualnych energii na Å›cieżce duchowej w tym życiu. Zdawali sobie sprawÄ™ z tego, że celibat jest odpowiedni dla niektórych ludzi, z powodu uwarunkowaÅ„ karmicznych. PoglÄ…d tantryczny natomiast wniósÅ‚ ze sobÄ… przekonanie o tym, że niektórzy ludzie posiadajÄ… ogromne pokÅ‚ady namiÄ™tnoÅ›ci – gwaÅ‚townej, piÄ™knej i żywej, zabarwionej dużą dawkÄ… emocjonalnoÅ›ci Tantra miaÅ‚a stać siÄ™ ofertÄ… dla tych, którzy chcieli używać caÅ‚ego swojego arsenaÅ‚u po to, by nie marnotrawić posiadanej energii, której istnienia w żaden sposób nie mogli negować.
WIE: Kiedy tak Pani o tym mówi, nie sposób nie ulec wrażeniu, że istnieją różne ścieżki dla różnych typów ludzi, a tantra skierowana jest do osób pełnych namiętności, które stale doświadczają niewyobrażalnych pokładów energii i intensywności.
MS: Dokładnie tak. Teksty ciągle to podkreślają: tantra jest dla ludzi pełnych pasji.
WIE: Jak to ma się teraz do poglądu, do którego odwołała się Pani przed chwilą, że zjednoczenie tantryczne jest jedynym sposobem, dzięki któremu można osiągnąć stan buddy w tym życiu?
MS: Osiągnięcie pełnego stanu buddy w tym życiu jest celem tantry. Natomiast nie jest nim w szkołach Mahajany i Therawady. Dlatego nie ma tutaj żadnej sprzeczności.
WIE: Ale w jakimkolwiek życiu to siÄ™ wydarzy, to z tego punktu widzenia bÄ™dzie to zawsze „to” życie. Ci, którzy praktykujÄ… tantrÄ™ zdajÄ… siÄ™ twierdzić, że koniec koÅ„ców jedyna droga do osiÄ…gniÄ™cia oÅ›wiecenia prowadzi przez praktykÄ™ w zjednoczeniu.
MS: Właśnie tak. Co ciekawsze wierzą w to, że aby osiągnąć oświecenie trzeba wejść w kontakt i wyzwolić energię serca, która dla nich jest sednem, punktem centralnym świadomości na najgłębszym poziomie. To właśnie w tym miejscu kumulują się lęki, nienawiść i gniew nagromadzone w ciągu wielu egzystencji. Twierdzą, że tylko energia powstała na skutek praktyki w zjednoczeniu ma moc rozsadzenia zalegających przez wieki pokładów egoistycznych zachowań, życia w iluzji i zaprzeczaniu, a także rozpuszczania nienawiści i strachu na poziomie serca.
WIE: W jaki sposób odbywa siÄ™ to „rozsadzenie”? W swojej książce pisze Pani, że „wspólna praktyka z partnerem tantrycznym wydaje siÄ™ mieć wpÅ‚yw na otwarcie serca na najgłębszym poziomie, uwolnienia go od wszelkich wÄ™złów, ograniczeÅ„ i zaciemnieÅ„ powstaÅ‚ych na skutek błędnych poglÄ…dów i folgowaniu emocjom.”
MS: Jednym z celów jogi zjednoczenia jest koncentracja energii znajdującej się w okolicy brzucha, będącego skupiskiem wewnętrznego ognia, który adepci tantry chcą rozniecić. Dzięki praktyce zjednoczenia, cała uwaga skoncentrowana jest w tym rejonie, który znajduje się kilka cali poniżej pępka w miejscu, gdzie będą pojawiały się doznania seksualne. Tym niemniej w przeciwieństwie do zwykłego stosunku seksualnego, w którym partnerzy pozwalają sobie na oddanie się przyjemności, praktykujący tantrę koncentrują swoją energię i uwagę na tym właśnie punkcie, w celu pobudzenia wewnętrznego ognia. Kiedy żar zostaje wzniecony i ogień zaczyna intensywnie płonąć, można wykonywać pewne medytacje po to, by okiełznać te energie w sercu. Jedną z nich jest skierowanie energii do góry w kierunku serca. W tracie przechodzenia przez serce, na skutek swojej intensywności, w naturalny sposób energia rozsupłuje tzw. węzeł i rozsadza osady. Z chwilą rozpuszczenia tych pozostałości można czasami doświadczyć uwalnianej emocji, jak przekształca się w przytomność. Czasami kiedy do czynienia mamy z rozpuszczoną nienawiścią lub strachem, można odczuć uwalniającą się emocję. Przekształcanie emocji nagromadzonych w przeszłości i uwolnienie ich kiedy narastają, zamiast projektowanie ich na obecne sytuacje, wymaga ogromnej uważności.
WIE: Brzmi to tak, jakby praktyka wymagała czegoś znacznie więcej, niż tylko wytworzenia ogromnej dawki energii. Mianowicie pielęgnowania określonych właściwości i siły charakteru po to, aby praktykujący był w stanie znieść wszystko to, co takie natężenie energii wzbudzi.
MS: Istnieje niebezpieczeństwo ponownego przywiązania się. W trakcie powstawia zarówno emocji jak i pełnych mocy stanów umysłu, jeśli nie jest się dostatecznie zdeterminowanym aby je odciąć, można ponownie uwikłać się w dawne neurozy. W tym czasie energie wymagają aby z nimi pracować w taki czy inny sposób. To dlatego mówi się, że podążanie ścieżką tantry jest jak chodzenie po ostrzu noża. Nie jest pozbawione niebezpieczeństw. Siła energii, z którymi się pracuje i poziomy psyche, które się pojawiają stwarzają potencjalne zagrożenie dla równowagi umysłu.
WIE: Jak to jest praktykować tak blisko z drugą osobą, kiedy ma się do czynienia z tak potężnymi energiami i emocjami? Związki tantryczne muszą być niebywale intensywne.
MS: Związek daje możliwość obserwowania nas samych, bycia lustrem dla partnera i pracy z energiami, które stale się pojawiają. Kiedy to bezpośrednie zaangażowanie połączone zostanie z mocą praktyki, związek stanie się źródłem wewnętrznego spalania i całkowitej transformacji.
WIE: Wydaje się, że duchowe zaangażowanie partnerów sięga znacznie dalej niż tylko po wspólne wykonywanie praktyk na poziomie energii. Czy wychodzi także naprzeciw wyzwaniom jakie stawia życie razem i czy dostarcza sposobów na to, aby stać się wartościowym człowiekiem?
MS: Związek wybiega znacznie dalej niż tylko bycie wartościową osobą. Chodzi tu o sposób w jaki się wspieramy na drodze do oświecenia, co samo w sobie jest innym poziomem interakcji. Może to dotyczyć rzeczy, które na pierwszy rzut oka wydają się nie mieć znaczenia. Dlatego bardzo ważne w doborze partnera tantrycznego jest to, aby miał podobny do naszego poziom emocjonalnej, intelektualnej oraz duchowej wrażliwości. Ponieważ procesy te wymagają nie tylko umiejętności nie przywiązywania się na poziomie emocjonalnym, ale także posiadania określonych cech intelektualnych, takich jak zdolność do rzetelnego dekonstruowania bagażu czyichś doświadczeń, zarówno pod względem zawartości jak i prób ich interpretacji.
WIE: Brzmi to tak, jak gdyby wybór partnera tantrycznego był poważnym przedsięwzięciem, poprzedzonym dogłębną analizą, a nie czymś, co się po prostu do związku dodaje.
MS: Znacznie trudniej byłoby włączyć praktykę tantryczną do istniejącego już związku, niż zacząć nowy, będący od początku związkiem o charakterze tantrycznym, ponieważ w istniejących związkach obecne już są określone wzorce. A wtedy mamy do czynienia ze wszystkimi tymi wzorcami, dodanymi do schematów i nawyków pochodzących z poprzednich egzystencji, z którymi staramy się uporać. Chciałabym wierzyć, że w teorii jest to możliwe, ale nie wydaje mi się, aby to mogło zadziałać.
WIE: Jedna z praktyk, którÄ… szczegółowo opisuje Pani w swojej książce, łączy bÅ‚ogość i pustość, a w zasadzie próbÄ™ urzeczywistnienia pustej natury aby podoÅ‚ać doÅ›wiadczeniu bÅ‚ogoÅ›ci. Kiedy używa Pani sÅ‚owa „bÅ‚ogość” w tym kontekÅ›cie, ma Pani na myÅ›li po prostu erotycznÄ… przyjemność? Czy chodzi tu o ten rodzaj przyjemnoÅ›ci, z którym wiÄ™kszość z nas jest zaznajomiona?
MS: W praktyce tantrycznej wychodzi siÄ™ poza zwyczajnÄ… przyjemność i podąża siÄ™ za niÄ… do jej źródÅ‚a, którym jest natura umysÅ‚u, stworzona z czystej, doskonaÅ‚ej bÅ‚ogoÅ›ci. Wchodzi siÄ™ w obszary czystej radoÅ›ci, która jest pozazmysÅ‚owa, tym niemniej używa siÄ™ zmysłów, aby jÄ… osiÄ…gnąć. DziÄ™ki użyciu przyjemnoÅ›ci zmysÅ‚owej dochodzi siÄ™ do jej podstaw. Ale kiedy znajdujemy siÄ™ w tym głębokim stanie bÅ‚ogoÅ›ci, bardzo Å‚atwo o przywiÄ…zanie do przedmiotu przyjemnoÅ›ci, lub jej źródÅ‚a, którym jest partner, a także doÅ›wiadczania przyjemnoÅ›ci jako wartoÅ›ci samej w sobie, i przeksztaÅ‚cenia jej w jeszcze jedno doÅ›wiadczenie generujÄ…ce uwikÅ‚anie. Dlatego wÅ‚aÅ›nie doÅ›wiadczenie bÅ‚ogoÅ›ci, łączone jest z medytacjÄ… na pustość. Bardzo ważne w tantrze jest to, aby połączyć doÅ›wiadczenie intensywnej bÅ‚ogoÅ›ci z urzeczywistnieniem pustoÅ›ci. Adepci tantry zaznajomieni sÄ… z filozofiÄ… madhyamaki. RozumiejÄ…, że wszystkie zjawiska pozbawione sÄ… wewnÄ™trznej esencji - trwaÅ‚ego, niezależnego istnienia. Tak wiÄ™c w tym sensie pojawia siÄ™ zrozumienie, że Å›wiat jest iluzoryczny i wobec tego nie może być źródÅ‚em satysfakcji ani ostatecznej bÅ‚ogoÅ›ci. To co partnerzy robiÄ… w momencie doÅ›wiadczenia bÅ‚ogoÅ›ci, to włącznie tego poglÄ…du do doÅ›wiadczenie bÅ‚ogoÅ›ci samej w sobie i dekonstrukcja jej po to, aby zobaczyć, że nie ma tego kto doÅ›wiadcza. BÅ‚ogość pojawiÅ‚a siÄ™ w pewnego rodzaju pustej przestrzeni. Nie ma tego kto by posiadaÅ‚ bÅ‚ogość. Nie ma też źródÅ‚a bÅ‚ogoÅ›ci. Połączenie bÅ‚ogoÅ›ci z wglÄ…dem w pustość powinno zbliżyć każdego z partnerów do szerszej, podobnej do przestrzeni, pozbawionej centrum Å›wiadomoÅ›ci – w istocie bÄ™dÄ…cej doÅ›wiadczeniem Å›wiadomoÅ›ci uniwersalnej.
WIE: Jest jeszcze inny fragment w Pani książce, w którym opisuje Pani przekształcenie przyjemności zmysłowej w duchową ekstazę.
MS: Tak to się właśnie wydarza. Dzięki wglądowi w pustość zwykła przyjemność zostaje przekształcona w przyjemność transcendentalną.
WIE: Dobrze. Tak więc istnieje intensywne doświadczenie erotycznej przyjemności i trzeba się na tym całkowicie skoncentrować.
MS: Tak, a potem włączamy w to nasze zrozumienie pustoÅ›ci. Dekonstruujemy przyjemność. Postrzegamy jÄ… jako pustÄ…. W tracie przechodzenia przez ten proces, usuwa siÄ™ wszystkie elementy przywiÄ…zania, tak wiÄ™c ustawia siÄ™ siebie samego, czyli tego który doÅ›wiadcza, niejako poza samÄ… przyjemnoÅ›ciÄ…. Przedmiot zostaje oddzielony od bÅ‚ogoÅ›ci bÄ™dÄ…cej jego przyczynÄ…. Również samo pojmowanie doÅ›wiadczenia w kategoriach bÅ‚ogoÅ›ci, a nawet samo sÅ‚owo „bÅ‚ogość”, zostajÄ… od niej oderwane. W trakcie dekonstrukcji różnych aspektów bÅ‚ogoÅ›ci, zostaje ona przeksztaÅ‚cona ze zwykÅ‚ej bÅ‚ogoÅ›ci czy przyjemnoÅ›ci w bÅ‚ogość transcendentalnÄ…, pozbawionÄ… jakichkolwiek cech i nie dajÄ…cÄ… siÄ™ opisać.
WIE: Czy to więc błogość się zmienia czy też zostaje niejako obrana z tego wszystkiego co na nią nałożyliśmy w celu oświecenia tego, co już i tak było oświecone?
MS: W tantrze usuwa się przeszkody stające na drodze do doświadczenia jej w pełni. Według nauk tantrycznych, ta transcendentalna błogość jest już zawarta w każdym momencie doświadczenia, ale przysłaniają ją nasze własne projekcje dotyczące samego doświadczenia, oczekiwania naszego ego wobec tego, co się wydarza.
WIE: Jednym w głównych tematów Pani książki jest relacja damsko-mÄ™ska i rola pÅ‚ci. Stawia Pani jasno sprawÄ™, że w praktyce jogi zjednoczenia mężczyźni powinni hoÅ‚ubić kobiety. Wielokrotnie okreÅ›la Pani mężczyzn jako „wyznawców”, „sÅ‚ugi”, a nawet „niewolników” kobiet. W szczególnoÅ›ci radzi mężczyznom, aby „przyjmowali schronienie w sromie szlachetnej kobiety”, a nawet powinni „chcieć dotknąć i wchÅ‚onąć każdÄ… substancjÄ™, którÄ… wyprodukuje kobiece ciaÅ‚o.”
MS: I wylizać każdą część jej ciała jeśli ich o to poprosi!
WIE: To dość ekstremalny stopień uwielbienia i zdecydowanej chęci podporządkowania się w związku kobiecie. To literalne traktowanie kobiet niczym boginie.
MS: Zgadza się, boginie. Celem praktyki tantrycznej jest przeistoczenie się w boginię czy też dakinię. Kobieca ścieżka polega na uzmysłowieniu sobie, że w swej istocie jest się dakinią czyli żeńskim buddą. Traktowanie z szacunkiem kobiet ma je wspomóc w urzeczywistnieniu ich oświeconej natury. Jeśli mężczyźni traktowaliby je tylko jako równe sobie albo podporządkowane im, musiałby walczyć z tym poglądem i takim podejściem, aby osiągnąć wewnętrzną doskonałość. Adeptki tantry tego nie chcą.
WIE: Jeśli osiągnięcie doskonałości jest głównym celem tantry, czy nie jest nim także dla mężczyzn?
MS: Ależ oczywiście.
WIE: Czy w takim razie kobiety traktują ich jak bóstwa/heruków?
MS: Oni również urzeczywistniają wewnętrzną doskonałość i stan buddy z tym, że dla nich właściwym wyrażeniem tego stanu buddy jest uwielbienie doskonałych właściwości kobiety. W tym światopoglądzie to kobiety nadają kierunek oświeconym energiom, energii transformacji w świecie, w pełen mocy sposób. Mężczyzna ma być natomiast biorcą tych energii i ma szanować zarówno je jak i ich źródło. Niektórzy mężczyźni mogą się z tym nie zgodzić, tym niemniej taki jest pogląd tantryczny.
WIE: Pisze Pani, że „mężczyzna musi być ostrożny przy pobudzaniu kobiety tak, aby nie zmÄ…cić uważnoÅ›ci”. Jak on to robi?
MS: To jest pytanie dotyczące wirtuozerii, precyzji, delikatności. Nie można zabierać się do tego w sposób nieudolny lub...
WIE: Ordynarny?
MS: Tak. MyÅ›lÄ™ że sÅ‚owo „delikatność” najlepiej tutaj pasuje. Nie narzucanie siÄ™, nie czerpanie z tego korzyÅ›ci, ale dawanie przyjemnoÅ›ci. To zupeÅ‚na zmiana kierunku. Wymaga to dużego zainteresowania zarówno stanem umysÅ‚u kobiety, jak i etapami jej podniecenia. Zapobiega to temu rodzajowi gwaÅ‚townoÅ›ci zawartej w akcie seksualnym, kiedy mężczyzna już sobie wyobraziÅ‚ wszystkie etapy, przez które ma dopiero przejść by osiÄ…gnąć cel, w dodatku im szybciej tym lepiej.
WIE: Odciągnęłoby ją to od medytacji?
MS: Bez wÄ…tpienia.
WIE: WczeÅ›niej wspomniaÅ‚a Pani, że tantryczne zjednoczenie lub tzw. seksualna joga uważane sÄ… za najwyższe, najbardziej zaawansowane praktyki, które wymagajÄ… starannych przygotowaÅ„, włączajÄ…c w to medytacjÄ™, pielÄ™gnowanie poczucia odpowiedzialnoÅ›ci za wszystko, współczujÄ…cÄ… motywacjÄ™, a nawet porzucenie iluzji oddzielenia, osobnego ja – wszystko po to, aby przygotować siÄ™ do praktyki.
MS: Właśnie tak. I na dodatek wymaga to samotności. Tę praktykę wykonywało się w większości przypadków na odosobnieniach.
WIE: O jakim odosobnieniu tutaj mówimy?
MS: Partnerzy udawali się do lasu, jaskini albo chaty medytacyjnej, do jakiegoś miejsca, w którym byli sami i nikt im nie przeszkadzał. Ponieważ pracowali z bardzo subtelnymi stanami świadomości, nie chcieli być rozpraszani. Trzeba było być bardzo skoncentrowanym i całkowicie oddać się doświadczeniu.
WIE: Nie był to więc rodzaj praktyki, jaki pary wykonywały wieczorami po pracy i kolacji?
MS: Można było to tak traktować pod warunkiem, że już się okrzepło i osiągnęło mistrzostwo w praktyce. Tym niemniej na samym początku, kiedy dopiero zaczynało się ją poznawać, nie było to możliwe. Można było usłyszeć historie o ludziach, którzy udawali się na odosobnienia trwające na przykład sześć miesięcy albo cały rok, gdzie intensywnie praktykowali jogę zjednoczenia zanim zaczęli integrować ją ze swoim codziennym życiem.
WIE: To interesujące usłyszeć, że taki był historyczny i tradycyjny pogląd, gdyż nasze dzisiejsze zrozumienie tantry jest czymś zgoła różnym. Przeglądając magazyny poświęcone tematyce duchowej, natrafiamy na liczne oferty warsztatów tantrycznych prowadzonych przez pary, a kierowanych do innych par lub osób samotnych, które znajdują tam swoją parę, z którą będą intensywnie praktykować przez tydzień może dwa. W porównaniu z tym, co przed chwilą Pani powiedziała, wydaje mi się, że te warsztaty oparte są raczej na zachodnim, terapeutycznym podejściu.
MS: Wydaje mi się, że podstawowa różnica pomiędzy współczesnymi, bardziej świeckimi lub zachodnimi wersjami tantry (ale również niektórymi wersjami hinduskimi) jest taka, że we wszystkich tych podejściach, języczkiem u wagi jest sam związek, a wszystkie elementy i praktyki tantryczne mają na celu wzmocnienie więzi. Natomiast w prawdziwej tantrze związek jest zaledwie środkiem do osiągnięcia oświecenia. Tak więc cel jest zgoła odmienny.
WIE: Jak wiele tego, co w zachodnim świecie robi się w imię tantry, dorasta do tego, o czym Panie pisze?
MS: Wydaje siÄ™, że ludzie Zachodu nie majÄ… takich podstaw, jakie mieliby praktykujÄ…cy pochodzÄ…cy ze Wschodu. Na przykÅ‚ad: praktyka tantry w Indiach, Nepalu czy Tybecie zakÅ‚ada przeciÄ™tnie pięć lat studiów filozoficznych nad doktrynÄ… pustoÅ›ci. Ludzie, którzy wykonujÄ… praktyki tantryczne zadajÄ… sobie pytania typu: „Jakie filozofie studiowaÅ‚eÅ›?” „Jakie teksty?” ZadajÄ… sobie pytania dotyczÄ…ce technicznych zagadnieÅ„ odnoszÄ…cych siÄ™ do pustoÅ›ci. Jaki czÅ‚owiek Zachodu to zrobiÅ‚? Owocem praktyki tantrycznej jest jedność bÅ‚ogoÅ›ci i pustoÅ›ci. Bez zrozumienia pustoÅ›ci zjawisk nie można zdekonstruować emocji, co jest tutaj niezbÄ™dne. Co siÄ™ stanie ze strachem kiedy siÄ™ pojawi, albo gniewem lub pożądaniem? Jak możliwa bÄ™dzie ich dekonstrukcja bez zrozumienia pustej natury zjawisk? Jak powiedziaÅ‚eÅ›, w buddyzmie to nie jest forma psychoterapii.
WIE: Rozumiem, że do praktyk tantrycznych należy również wyobrażanie sobie praktyki w zjednoczeniu, bez posiadania partnera w sensie fizycznym.
MS: Taką praktykę wykonują mnisi, którzy nie chcą złamać ślubów czystości. Robią to po to, aby przygotować się na moment, kiedy będą mogli praktykować w zjednoczeniu w przyszłych wcieleniach.
WIE: Czy można zaryzykować stwierdzenie, że kiedy to robią, będąc w pełni zaangażowanymi, pobudzają się?
MS: Takie jest założenie.
WIE: Czyli muszą pobudzać się seksualnie i robić wizualizacje? Nawet w klasztorach?
MS: Niektórzy tak. Takie odnosi się wrażenie. Uczą się sami kierować tą energią. Nie używają jej po to, aby przynieść sobie ulgę, ale aby pobudzić ją i kontrolować.
WIE: Oprócz samego studiowania tekstów tantrycznych, spędziła Pani dwa i pół roku na badaniach w Azji. Wspomina Pani, że spotkała wielu joginów i jogiń. Jak się Pani wydaje, ilu spośród nich było prawdziwymi mistrzami tantry?
MS: Więcej niż tuzin. Nie wszyscy byli nauczycielami, ale byli poważnymi praktykującymi i doświadczonymi mistrzami. Spotkałam także nieprawdziwych.
WIE: Skąd Pani wie, że byli prawdziwymi mistrzami?
MS: Rozmawiałam z nimi na temat praktyk, a także przyjrzałam się poziomowi i stopniowi uważności, ich zdolności do bycia świadomym tu i teraz. Odniosłam też wrażenie czystości ciała jogicznego osób, z którymi rozmawiałam.
WIE: Co Pani przez to rozumie?
MS: Chodzi o to jak bardzo obecne bądź też nie są pozostałości ego. Można to ocenić poprzez sposób w jaki się poruszają i zachowują, stopień powagi i dostojeństwa jaki wykazują oraz całkowitej uważności w danej chwili. Czyli ich ruchy oraz mowa wyrażają osiągnięcie doskonałości. Zwracałam uwagę właśnie na stopień urzeczywistnienia doskonałych właściwości i obecności tu i teraz. Ale nie tylko. Jeśli myślałabym, że kogoś takiego spotkałam, zadawałabym pytania. To bardzo subtelny proces.
WIE: W swojej książce wspomina Pani Lamę Jorphel, który w pewnym sensie był Pani nauczycielem. Czy miała Pani również innych nauczycieli czy tylko tego jednego?
MS: Spotkałam również wielu innych, inspirujących ludzi, ale to z nim najdłużej pracowałam i najbardziej byłam związana. Zaangażował się także w moje badania i stał się moim przewodnikiem zarówno na poziomie intelektualnym jak i osobistym. Będąc nauczycielem tantrycznym, nie mógł poprzestać na dostarczeniu mi suchych faktów odnośnie tantry czy też duchowego rozwoju. Jego zadaniem, jako nauczyciela, jest prowadzenie i przekształcenie ludzi. Krótko po naszym pierwszym spotkaniu zapytał mnie czy już praktykowałam. Wtedy jeszcze nie. Powiedział mi, że jeśli chcę z nim współpracować to muszę wykonać 100 tysięcy pokłonów, zaczynając od dzisiaj. A także 100 tysięcy powtórzeń mantry oczyszczającej.
OdpowiedziaÅ‚am: „OK”. Nie mogÅ‚am prosić go o nauki tantryczne bez chÄ™ci ich praktykowania.
WIE: W swojej książce opisuje Pani także sposób, w jaki lama pracował z Panią na bieżąco, poprzez natychmiastowe reagowanie na emocje jak i stany psychiczne.
MS: Opisałabym go jako osobę będącą całkowicie przytomną tu i teraz, a także posiadającą zdolność natychmiastowego stosowania nauk, które pokazują stan umysłu uczniów oraz ujawniają ten aspekt ego lub iluzji, który akurat u nich działa. To był wyjątkowo subtelny rodzaj interakcji. Nigdy wcześniej nie doświadczyłam tak wyważonej reakcji na moje działania ze strony zachodniego terapeuty lub psychologa. Zdałam sobie sprawę z tego, że działo się tak na skutek nie wnoszenia przez lamę ego lub różnych projekcji do sytuacji. Dzięki temu miał zdolność odbijania wszystkich gierek ego w czysty sposób.
WIE: Czy została Pani poddana także bardziej zaawansowanemu treningowi tantrycznemu?
Nie do końca jest dla mnie jasne czy Pani sama praktykowała tantrę, o której wspomina?
MS: Nauki tantryczne należą do nauk tajemnych. Nie można o nich mówić. Nie można powiedzieć: „PraktykowaÅ‚am to czy tamto”. To jest caÅ‚kowicie zabronione.
WIE: Czy w takim razie ludzie mówią o tym tylko w teorii?
MS: Rozmawia się o tym z ludźmi, z którymi wspólnie wykonuje się daną praktykę. Mówię w teorii o rzeczach, które są prawdziwe. To wszystko co mogę na ten temat powiedzieć. Niewiele z tego co napisałam, było przedstawione tylko z teoretycznego punktu widzenia. Albo daną rzecz sama zbadałam albo zasięgnęłam rady tego, kto jej doświadczył.
WIE: Lama Jorphel na pewno podzielił się z Panią wieloma rzeczami podczas bycia razem. Czy może Pani powiedzieć co się zmieniło, na skutek tego spotkania?
MS: Dzięki swoim studiom i badaniom bardzo zmieniłam się na każdym poziomie. Nawet komórki w moim ciele uległy przemianie. Także fizycznie całkowicie się zmieniłam. Ludzie, którzy znali mnie zanim zaczęłam swoje badania, a potem ponownie zobaczyli mnie pod koniec tego okresu, nie rozpoznali mnie.
Także mój stosunek do mężczyzn uległ zmianie. Odkryłam, że mężczyźni zdolni są do przyzwoitego, dystyngowanego zachowania, a w końcu do oświecenia. Także to, że potrafią wspierać kobiety na bardzo głębokim, duchowym poziomie, a nie tylko emocjonalnym. Odkryłam całe spektrum przejawów męskiego uwielbienia dla kobiet, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Byłam także otaczana żeńskimi formami przejawiającymi doskonałe właściwości. Zdolność do postrzegania ich pozbawionych ubrań ciał, bardziej w kontekście religijnym niż komercjalnym, świeckim do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni na Zachodzie, bardzo mnie podbudowała jako kobietę. Moje zrozumienie tego, co jest możliwe w związku kobiety i mężczyzny, zmieniło się. Także samoświadomość siebie jako kobiety uległa przemianie. W ciągu życia przyswoiłam sobie wiele poglądów opartych na wstydzie, które ciągle jeszcze pokutują na Zachodzie i nie chodzi tu tylko o ogólne przekonania tkwiące w naszej kulturze, ale także o te formy wstydu, które sama sobie wkręciłam. Z nich też zostałam wyleczona.
Muszę przyznać, że naprawdę poznałam całą tajemnicę i moc płynącą z faktu bycia kobietą, gdyż nauki tantryczne przedstawiają kobietę jaką czystą i doskonałą taką jaka jest. Mówię tutaj o każdej najmniejszej komórce swojego ciała, o energii, a nie tylko o tym, co można po prostu osiągnąć. Mówię tutaj o czysto ontologicznym fakcie. To całkowicie zmienia myślenie.
WIE: W ciÄ…gu ostatnich dwudziestu lat, można byÅ‚o sporo usÅ‚yszeć o nadużyciach ze strony duchowych autorytetów. A w szczególnoÅ›ci dotyczÄ…cych seksualnego wykorzystywania przez nauczycieli buddyjskich, którzy twierdzili, że stosujÄ… nauki tantryczne. Wydaje siÄ™, że sÅ‚owo „tantra” używane jest jako forma usprawiedliwienia tego, co po prostu jest formÄ… zaspokojenia seksualnego, czÄ™sto kosztem ucznia. Nawet wielkiemu Kalu Rinpocze, uważanemu za jednego z najwiÄ™kszych współczesnych mistrzów buddyjskich, czÄ™sto okreÅ›lanemu jako Milarepa XX wieku, a przez wielu postrzeganemu jako żyjÄ…cy budda, zarzuca siÄ™ utrzymywanie kontaktów seksualnych ze swojÄ… mÅ‚odÄ… tÅ‚umaczkÄ… June Campbell, która twierdzi, że byÅ‚a zmuszana do utrzymywania zwiÄ…zku w tajemnicy. ["The Emperor's Tantric Robes" - wywiad z June Campbell dla magazynu Tricycle.]
MS: Nie wÄ…tpiÄ™, że tak byÅ‚o. Emocjonalnie zostaÅ‚a zmuszona do godzenia siÄ™ na wykorzystywanie seksualne i wyniszczajÄ…cy zwiÄ…zku. Niestety, sÅ‚owo „tantra” może stać siÄ™ przykrywkÄ… dla seksualnych praktyk. Tym niemniej kiedy ma siÄ™ do czynienia z takimi praktykami seksualnymi, można Å‚atwo odkryć, że nie sÄ… to praktyki tantryczne. W sposobie w jaki opisuje swojÄ… relacjÄ™ June Campbell nie ma nic tantrycznego. ZwiÄ…zek nie byÅ‚ skierowany na osiÄ…gniÄ™cie oÅ›wiecenia ByÅ‚ czystÄ… formÄ… wykorzystania. To nie byÅ‚a praktyka tantryczna.
Proponowano mi: „Kochaj siÄ™ ze mnÄ…, a staniesz siÄ™ bardziej oÅ›wiecona”, co oczywiÅ›cie nie ma nic wspólnego z podejÅ›ciem tantrycznym. JeÅ›li komuÅ› duchowy nauczyciel mówi, jak miaÅ‚o to miejsce w przypadku June Campbell i innych, że jest to z pożytkiem dla nauczyciela, wtedy od razu wiadomo, że nie jest to tantra. Ponieważ w tantrze w żadnym wypadku nie można wykorzystywać innych osób. Obydwie strony muszÄ… siÄ™ na to zgodzić. Wszelka forma przymusu jest w tantrze zabroniona. MyÅ›lÄ™, że adepci tantry przewidzieli możliwość takiego nadużycia i dlatego stworzyli regułę, w której mężczyzna nie może bezpoÅ›rednio proponować kobiecie wejÅ›cia w tantrycznÄ… relacjÄ™. Musi wyrazić to w sposób subtelny, poÅ›redni za pomocÄ… jÄ™zyka ciaÅ‚a, znaków i tajemnego jÄ™zyka, którego używajÄ… tantrycy.
Na Zachodzie potrzebujemy takiej formy przejrzystości ponieważ życie kobiet, ich wewnętrzny spokój, a nawet praktyka duchowa mącone są przez zwykłe seksualne polowania. Na Zachodzie mówimy po prostu o wykorzystaniu seksualnym. Mam nadzieję, że prace takie jak moja, podobne do tego wywiady i artykuły w czasopismach, przyczynią się do pełniejszego zrozumienia czym jest tantra i sprawią, że ludzie nie będą mogli zasłaniać się samą etykietą.
WIE: Przyglądając się całościowo sprawie wydaje mi się, że jeszcze coś zostaje ukazane poprzez fakt, że tak wielu mistrzom nie udało zastosować oświeconego podejścia do seksualności. I nie mówimy tu tylko o szarlatanach. Wszyscy, którzy spotkali Kalu Rinpocze twierdzili, że był niespotykanie piękną wewnętrznie istotą, wyjątkowym przykładem czystości i człowieczeństwa.
MS: Był niesamowity.
WIE: Więc mam następujące pytanie: Jeśli człowiek taki jak on, który osiągnął tak wysoki stopień rozwoju, w tradycji słynącej z tego, że istnieją w niej tak wyszukane nauki dotyczące seksualności, nie jest w stanie żyć w sposób prawy i zachowywać się przyzwoicie w obliczu seksualnych pokus, czy mądre jest polecanie ludziom, aby obierali ścieżkę praktyk seksualnych jako drogę do osiągnięcia oświecenia?
MS: Te wykorzystania i wypaczenia seksualne tak naprawdę potwierdzają tylko początkowy wgląd i zamysł tantry, jakim było to, że jeśli nie pracowało się bezpośrednio z seksualnością, jeśli tylko chciało się ją stłamsić lub zignorować bez próby zgłębienia jej, nie można osiągnąć oświecenia. Te sprawy nie rozwiążą się same z siebie. A także nie rozpuszczą się same z siebie w przypadku życia w celibacie. To co obserwujemy, nawet w przypadku wielkiego mistrza, to fakt, że jeśli seksualność jest negowana, a jednocześnie inne stronny osobowości, takie jak żądza władzy lub posiadania dostają pożywki, wtedy energie seksualne po prostu będą spoczywały przyczajone do momentu, w którym upomną się o nie nieujarzmione, a nawet zdeprawowane wymiary osobowości. Na tym polega cały sekret tantry: doprowadzić do oświecenia swoją seksualność wraz z całą resztą.
WIE: Więc jeśli seksualność nie jest wzięta pod lupę, jeśli jest pomijana wtedy prawdopodobnie wypłynie gdzie indziej?
MS: Tak, wypłynie na powierzchnię w formie nieoświeconego wymiaru osobowości i na dodatek spowoduje cierpienie twoje i innych. Celem ścieżki do oświecenia jest ustanie cierpienia i przyczyny cierpienia innych. Przypadki takie jak ten po prostu pokazują, że nie ważne jak bardzo jest się oświeconym, nie należy zapominać o seksualności.

Dakini Czinnamunda - więcej na temat jej symboliki w tekście
"Dakinie - tańczące w przestrzeni".
tłumaczenie: Xenia Chudy.






