|
Gdy pojawia si? "ja"
Francisco Varela
Varela jest biologiem, szefem dzia?u bada? w Centre National de Recherche Scientifique, profesorem cognitive science i epistemologii w paryskiej Ecole Polytechnique. Autor "Principles of Biological Autonomy" (1979), "Autopoiesis and cognition" (wraz z Humberto Maturan?, 1980), "Embodied Mind" (z Evanem Thompsonem i Eleanor Rosch, 1982)
|
Odnosz? nieraz wra?enie, ?e przez ca?e ?ycie poszukuj? odpowiedzi na jedno i to samo pytanie. Oto, jak grzyby po deszczu, pojawiaj? si? coraz to nowe, obdarzone to?samo?ci? byty, które tworz? nowe ?wiaty, a w?a?ciwie same si? nimi staj? - jako zbiór komórek, osoba, grupa. Jak to si? dzieje?
Zjawisko pojawienia si? to?samo?ci trwa nieprzerwanie; dzi?ki niemu co chwila powstaj? zupe?nie nowe jako?ci: ?ycie, umys?, spo?ecze?stwo. Jednocze?nie to, czego pojawienie si? obserwujemy, tylko pozornie jest konkretnym, namacalnym bytem. Faktycznie bowiem jego istnienie opiera si? na procesach tak niestabilnych, ?e a? trudno uwierzy?, ?e mog? one stanowi? podstaw? istnienia czegokolwiek trwa?ego. Jest to paradoks, który moim zdaniem, le?y u podstaw zrozumienia istoty zagadnienia.
Odpowiedzi na pytanie, czym jest to?samo?? biologiczna, szukam studiuj?c procesy b?d?ce przedmiotem bada? kilku dyscyplin naukowych: neurologii, cognitive science oraz immunologii. Aby zrozumie?, czym jest to?samo?? biologiczna, nale?y przede wszystkim zwróci? uwag? na istnienie wyra?nej granicy mi?dzy poziomem oddzia?ywa? miejscowych, a poziomem "ogólnym", na którym mamy do czynienia z to?samo?ci?. W przypadku autopoiesis uk?adem posiadaj?cym to?samo?? biologiczn? jest ukszta?towana struktura komórkowa. Nie posiadaj? jej poszczególne cz?steczki, cho? istniej?ce mi?dzy nimi oddzia?ywania daj? pocz?tek strukturom, a wi?c stanowi? zal??ek to?samo?ci organizmu. Na ni?szym poziomie istnieje moment przej?cia pomi?dzy materi? nieo?ywion? a o?ywion?. Oczywi?cie, to samo zjawisko przej?cia dotyczy uk?adu nerwowego. Mi?dzy neuronami istniej? oddzia?ywania o specyficznym charakterze, zwi?zane z przekazywaniem bod?ców mi?dzy zmys?ami a uk?adem motorycznym. Dzi?ki tym oddzia?ywaniom powstaje dynamiczny uk?ad powi?za?, który stanowi o zakresie mo?liwo?ci ?wiadomego postrzegania. Moim zdaniem, to samo rozumowanie mo?na by zastosowa? do umys?u, uk?adu immunologicznego czy wreszcie ca?ego cia?a - w ka?dym wypadku mamy do czynienia ze zjawiskiem "podskórnych" reakcji, które stanowi? podstaw? istnienia konkretu. Ów konkret tworzy za? to?samo?? na danym poziomie organizacji. Zgodnie z moim rozumowaniem, istnienie owej to?samo?ci jest ewidentne, gdy? to ona w?a?nie jest p?aszczyzn? oddzia?ywa?. Nie da si? natomiast ?ci?le okre?li?, gdzie si? ona znajduje. W wielu przypadkach mo?e w ogóle nie by? umiejscowiona.
Mo?na uzna?, ?e organizmy stanowi? splot wielu takich "nie umiejscowionych" to?samo?ci. Nikt z nas nie posiada jednej, ogólnej to?samo?ci, lecz wiele pomniejszych. W zale?no?ci od rodzaju relacji cz?owieka z otoczeniem, dostrze?emy istnienie to?samo?ci komórkowej, immunologicznej, umys?owej i wielu innych. Ka?da z nich jest innym obliczem tej samej osoby (...)
Moja praca nad autopoiesis by?a wprowadzeniem w te zagadnienia; stara?em si? ?ci?le ustali?, jaka jest minimalna struktura, któr? mo?na by okre?li? mianem ?ywej, a nast?pnie opracowa? adekwatne modele automatów komórkowych. By?o to na pocz?tku lat siedemdziesi?tych, czyli zanim ruszy?a lawina bada? nad sztucznym ?yciem. Ca?y pomys? opiera? si? na za?o?eniu, ?e ?wiadomo?? biologiczna nie jest biern? reprezentacj? ?wiata zewn?trznego, lecz nieustaj?c? kreacj? ?wiata poprzez te same procesy, które stanowi? o istnieniu ?ycia (...)
Chcia?bym przekona? wszystkich o istnieniu autentycznych zwi?zków mi?dzy koncepcjami od dawna znanymi w buddyzmie a badaniami naukowymi. Tradycja zachodnia zawsze unika?a poj?cia niejednorodnej to?samo?ci, ta sama osoba mia?a zawsze tylko jedno wcielenie. Tymczasem brak ego, brak jednolitej to?samo?ci jest w buddyzmie podstaw?. W ci?gu minionych dwóch tysi?cy lat buddy?ci stworzyli wyrafinowan? filozofi?, fenomenologi? i epistemologi?, a tak?e znale?li sposoby zr?cznego pos?ugiwania si? nimi w praktyce. Nam pozostaje korzysta? z ich dorobku, podobnie jak uczeni doby renesansu interpretowali nauk? Galileusza opieraj?c si? na my?li filozoficznej staro?ytnych Greków.
Buddyzm jest praktyk?, nie wiar?, ka?dy buddysta jest w pewnym sensie kap?anem - anga?uje si? w religi?, tak jak uczony anga?uje si? w prowadzone badania czy pisarz w tworzon? powie??; jest to najwa?niejsza sprawa, stale obecna w jego my?lach, niezale?nie od tego, czym si? w danej chwili zajmuje. Wspó?czesny cz?owiek dysponuje tak? ilo?ci? wolnego czasu, a jednocze?nie jest na tyle m?dry, ?e jest w stanie praktykowa? to, co dawniej by?o dost?pne wy??cznie mnichom. Buddyzm przenika do kultury Zachodu poprzez ludzi, którzy go praktykuj?, poprzez osoby szukaj?ce w tej religii ucieczki. Buddyzm pojawia si? we wszystkich aspektach naszej kultury - kluczowe koncepcje w biologii czy fizyce to nic innego ni? buddyzm w europejskim przebraniu.
Buddyzm sta? si? inspiracj? dla stworzonej przeze mnie wizji umys?u. Nikomu poj?cie niejednorodnej to?samo?ci nie jest tak bliskie, jak buddystom. Wiedz? oni, ?e ja nie istnieje, czuj? to, jest to ich w?asne, prze?ywane do?wiadczenie. Dlatego mi?dzy innymi filozofia buddyzmu wydaje mi si? tak poci?gaj?ca.
Umys? w moim przekonaniu jest wy?aniaj?c? si? warto?ci?, a najwa?niejsz? i najciekawsz? konsekwencj? jego istnienia jest poczucie w?asnego ja. Odczuwam obecno?? mojego ja tylko dlatego, ?e daje mi ono mo?liwo?? kontaktu z tym, co jest na zewn?trz. Jestem "mn?" dzi?ki interakcjom, lecz moje ja nie istnieje w sposób namacalny, nie mo?na go w ?aden sposób umiejscowi?. Taki obraz jest analogiczny do my?lenia o innych rodzajach to?samo?ci, o których ju? wspomina?em, lecz ró?nice mi?dzy nimi a tworz?cym si? ja, cho? subtelne, s? niezwykle istotne. Nowa jako??, która powstaje na fundamencie z sieci zale?no?ci, to stan spójno?ci, umo?liwiaj?cy uk?adowi wchodzenie w relacje z innymi uk?adami istniej?cymi na tym samym poziomie. Nie da si? powiedzie?: "ta jako?? znajduje si? w tym miejscu". Rozpatruj?c przypadek autopoiesis nie da si? stwierdzi?, ?e ?ycie - stan w którym nast?puje samoprodukcja - zawarte jest w jakiej? konkretnej molekule, w DNA, w b?onie komórkowej czy bia?ku. ?ycie zawarte jest w konfiguracji uk?adu oraz w dynamicznym uk?adzie powi?za?, gdy? to w?a?nie z nich wy?ania si? nowa jako??.
Takie rozumowanie jest dla mnie czym? fascynuj?cym, szczególnie w odniesieniu do umys?u i ?wiadomo?ci. Pozwala ono w?a?ciwie oceni?, czym jest naprawd? odczuwane przez nas poczucie w?asnego ja. Moja to?samo??, to w gruncie rzeczy nic innego ni? to?samo?? mojego umys?u. To umys? sprawia, ?e "jeste?my obecni", ?e mo?emy wchodzi? w relacje z innymi. Kontaktujemy si? z podobnymi sobie istotami, a jednak, gdy staramy si? przy?apa? nasze ja na gor?cym uczynku, okazuje si?, ?e jest to niemo?liwe: ja jest równomiernie roz?o?one w ca?ej sieci zale?no?ci, wewn?trz nas.
|
Fragment eseju "Gdy pojawia si? ja" [w:] "Trzecia kultura" pod redakcj? Johna Brockmana, |




