Biblioteczka Buddyjska
"Przekroczyć próg mądrości - polemiki ciąg dalszy"



List otwarty Dennisa Paulsona do
Tenzina Gjatso, XIV Dalaj Lamy


Dennis Paulson jest założycielem i dyrektorem Fasting Center International. Wydał książkę Voices of Suruiual in the Nuclear Age.


Wasza Świątobliwość,

Ktokolwiek będzie największy wśród was,
pozwólcie mu być sługą wszystkich.

Jezus Chrystus



10 grudnia 1968 r., na kilka godzin przed tym, jak nasz przyjaciel Thomas Merton, który był być może jednym dwóch (obok Paula Tillicha) największych teologów chrześcijańskich XX wieku, został znaleziony martwy w swojej chatce w Bangkoku (Tajlandia), zakończył swoją mowę na temat "Marksizm a perspektywy życia monastycznego", tymi, ostatnimi wypowiedzianymi publicznie na Ziemi, słowami:

"Wierzę też, że otwierając się na buddyzm, na hinduizm i na te wspaniałe tradycje Azji, zdobywamy cudowną szansę dowiedzenia się czegoś więcej o możliwościach tkwiących w naszych własnych tradycjach, ponieważ tamte religie dotarły, z punktu widzenia natury, o wiele głębiej niż my. Połączenie naturalnych technik i łask, a także innych rzeczy, jakie się nam objawiają w Azji, z chrześcijańską wolnością Ewangelii, powinno nas wszystkich wreszcie doprowadzić do owej pełnej i transcedentalnej wolności, która wykracza poza różnice kultur i sprawy zewnętrzne i poza podziały na to i tamto. Na tej uwadze kończę" 1.



Niestety, Wasza Świątobliwość, nasz przyjaciel Jego Świątobliwość Jan Paweł 11, który przed dekadą dołączył do nas, aby pomóc powstrzymać marsz naszego gatunku ku nuklearnemu unicestwieniu, [wypowiadając się] w mojej książce "Głosy ocalenia w erze nuklearnej (Voices of Survival in the Nuclear Age)", wykazuje, co stwierdzam ze smutkiem, oczywiste braki znajomości buddyzmu. Spowodowało to, że oczernił buddyzm w swojej najnowszej książce "Przekroczyć próg nadziei" 2.

"Pośród religii, na które wskazuje dokument Nostra aetate, należy zwrócić szczeg61ną uwagę na buddyzm, który jest w pewnym sensie, podobnie jak chrześcijaństwo, religią zbawienia.. Trzeba jednakże zaraz dodać, że soteriologia buddyzmu stanowi poniekąd odwrotność tego, co jest istotne dla chrześcijaństwa.

Dobrze znana jest na Zachodzie postać Dalajlamy, przywódcy duchowego Tybetańczyków. Ja również kilkakrotnie się z nim spotkałem. Dalajlama przybliża buddyzm ludziom chrześcijańskiego Zachodu i wywołuje zainteresowanie zarówno duchowością buddyjską, jak też i jej metodami modlitwy. Dane mi też było spotkać 'patriarchę' buddyjskiego w Bangkoku w Tajlandii, a wśród otaczających 90 mnichów znajdowali się także ludzie pochodzący na przykład ze Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj zauważamy pewne rozprzestrzenianie się buddyzmu na Zachodzie.

Soteriologia buddyzmu stanowi punkt centralny i w pewnym sensie punkt jedyny tego systemu- Jednakże zarówno tradycja buddyjska, jak i metody z niej wynikające, znają prawie wyłącznie 'soteriologię negatywną'3.

'Oświecenie', jakiego doznał Budda, sprowadza się do przeświadczenia, że świat jest zły. Jest on też źródłem zła i cierpienia dla człowieka. Ażeby się wyzwolić od tego zła, trzeba wyzwolić się od świata. Trzeba zerwać te więzy, jakie łączą nas z zewnętrzną rzeczywistością - więzy istniejące w naszej ludzkiej konstytucji, w naszej psychice i somatyce. Im bardziej uwalniamy się od tych więzów, im bardziej wszystko, co światowe, staje się nam obojętne, tym bardziej wyzwalamy się od cierpienia, czyli od zła, które pochodzi ze świata.

Czy w ten sposób przybliżamy się do Boga? W 'oświeceniu' przekazanym przez Buddę nie ma o tym mowy. Buddyzm jest w znacznej mierze systemem 'ateistyczny'. Nie wyzwalamy się od zła poprzez dobro, które pochodzi od Boga, wyzwalamy się tylko poprzez zerwanie ze światem, który jest zły. Pełnia tego zerwania, to nie zjednoczenie z Bogiem, ale tak zwana nirwana, czyli wejście w stan doskonałej obojętności względem świata. Zbawić się, to znaczy przede wszystkim uwolnić się od świata, zobojętnieć na świat, który jest źródłem zła. Na tym cały proces duchowy się kończy".



Następnie, po kilku akapitach poświęconych złudnym próbom buddyzmu, usiłującym "nawiązać do mistyków chrześcijańskich", papież kontynuuje:

"Prawda o Bogu Stwórcy i o Chrystusie Odkupicielu świata jest potężną siłą inspirującą, stałą afirmacją stworzenia, stałą potrzebą jego przetwarzania i udoskonalania.

Sobór Watykański II tę prawdę całej rozciągłości potwierdził. Tak więc zatrzymanie się na negatywnym odniesieniu do świata, na stwierdzeniu, że świat jest tylko źródłem cierpienia dla człowieka, od którego trzeba się oderwać, jest nie tylko jednostronne, ale stanowi zasadniczą trudność dla rozwoju człowieka i rozwoju świata, który został człowiekowi dany i zadany przez Stwórcę. Czytamy w Gaudium et spes: 'Ma więc Sobór przed oczyma świat ludzi, czyli całąrodzinę ludzką wraz z tym wszystkim, wśród czego ona żyje; świat będący widownią historii rodzaju ludzkiego, naznaczony pomnikami jego wysiłków, klęsk i zwycięstw; świat, który - jak wierzą chrześcijanie - z miłości Stwórcy powołany do Bytu i zachowywany, popadł wprawdzie w niewolę grzechu, lecz został wyzwolony przez Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, po złamaniu potęgi Złego, by wedle zamysłu Bożego doznał przemiany i doszedł do pełni doskonałości' (n. 2).

Widać z tego, że pomiędzy religiami Dalekiego Wschodu, a w szczególności pomiędzy buddyzmem a chrześcijaństwem, jest zasadnicza różnica w rozumieniu świata. Świat jest bowiem stworzeniem Bożym, jest odkupiony przez Chrystusa. Człowiek spotyka w świecie Boga i nie potrzebuje tak bezwzględnego oderwania od świata, aby odnaleźć się w głębiach swej wewnętrznej tajemnicy. Dla chrześcijaństwa nie ma sensu mówić o świecie jako o jakimś złu 'radykalnym', gdyż u początku jego drogi znajduje się Bóg Stwórca miłujący swoje stworzenie, który 'Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale 'miał życie wieczne' (J 3.16).

W tym momencie wypada chyba przestrzec tych chrześcijan, którzy z entuzjazmem otwierają się na rozmaite propozycje pochodzące z tradycji religijnych Dalekiego Wschodu, a dotyczących na przykład technik i metod medytacji oraz ascezy. W pewnych środowiskach stało się to wręcz rodzajem mody, którą przejmuje się dość bezkrytycznie. Trzeba, aby najpierw dobrze poznali własne duchowe dziedzictwo, żeby także zastanowili się, czy mogą się tego dziedzictwa ze spokojnym sumieniem wyrzekać. Należałoby tutaj także przypomnieć doniosły, choć zwięzły dokument Kongregacji Nauki Wiary O niektórych aspektach medytacji chrześcijańskiej (15.10.1989 r.). Udziela się w nim właśnie odpowiedzi na pytanie 'czy i jak' modlitwa chrześcijańska 'może być ubogacona metodami medytacji. wyrosłymi w kontekście odmiennych religii i kultur' (n. 3)" .



Nasz, wykształcony w Columbii i Cambridge, przyjaciel Tom Merton, zmarł w Bangkoku w bardzo podejrzanych okolicznościach, jak na silnie zbudowanego 53-1etniego człowieka, którego energia była legendarna. List napisany przez sześciu trapistów z delegacji na konferencję w Bangkoku, ujawnia ich zastrzeżenia:

"Niedługo po tym, jak (po swoim wykładzie Merton) nas opuścił, usłyszano dobiegający z jego chatki krzyk, pomyśleliśmy jednak, że musieliśmy się przesłyszeć. Pod koniec południowej siesty znaleziono 90 na podłodze. Leżał na plecach, a na jego piersi znajdował ciągle włączony wentylator. Na prawym boku i prawym ramieniu widać było głębokie poparzenia i skaleczenia. Z tyłu głowy powoli wyciekała strużka krwi. Jedna z zakonnic, która miała pewne doświadczenie medyczne, szybko zbliżyła się do jego boku, ale było oczywiste, że już nie żyje. Przybył lekarz tajski, a po nim następny. w tym stadium trudno było określić, co stało się przyczyną jego śmierci.

Uznano, że mógł wziąć prysznic, a po odświeżeniu się, w pobliżu wentylatora miał atak serca. Upadając, przewrócił na siebie wentylator. Mogło też być tak, że kiedy zrobił krok na kamienną podłogę, został porażony prądem. Wkrótce po tym jak policja zakończyła śledztwo (...) ciało wytarto ręcznikiem, a potem ubrano i położono na łóżku. Zaczęliśmy czuwać przy ciele, odmawialiśmy różaniec i słowa psalmów, dopóki nie przybyli urzędnicy armii amerykańskiej, którzy zabrali ciało. (...) Poinformowano o tym konsulat amerykański, a jedna z sekretarek, panna Berry, wyszła i zażądała 0d wojska wydania ciała i należących do niego rzeczy (...) Armia amerykańska przewiozła jego ciało do swego szpitala w Bangkoku" 4.



Brat Patrick Hart napisze później w posłowiu do jego książki:

"W niemal tydzień później, po próbie przeprowadzenia autopsji, która okazała się nieudana z powodu międzynarodowej biurokracji, ciało przewieziono do Kalifornii (jak na ironię, na pokładzie amerykańskiego samolotu wojskowego lecącego z Wietnamu) 5. Stamtąd, samolotem regularnych linii lotniczych przewieziono je do Oakland, a potem do Louisville, gdzie oczekiwał na nie opat [Naszej Pani Gethsemani, opactwa cystersów w Kentucky - D.P.] z grupą zakonników, w towarzystwie miejscowego przedsiębiorcy pogrzebowego. Trumnę otwarto w pomieszczeniu przedsiębiorstwa w New Haven, gdzie kilku zakonników dokonało identyfikacji ciała. Potem zapieczętowano ją na zawsze" 6.



Interesujące, Wasza Świątobliwość, jest to, że spośród dotychczasowych 264 papieży, jedynie dwóch uczczono tytułem 'Wielki': Leona (440-61) i Grzegorza (590-604). Z czternastu dalaj lamów , podobnym tytułem uczczono dwóch: piątego i trzynastego. Jego Świątobliwość Jan Paweł II ma 74 lata 7; komunikaty o jego stanie zdrowia podały, że na wycieczce w listopadzie 1993 r. złamał prawe ramię, a następnie 28 kwietnia [1994] upadł w swojej watykańskiej łazience i złamał prawą nogę w udzie. Odwołanie jego październikowej podróży do USA i mowy w ONZ jeszcze silniej podsyciły pogłoski - które Watykan był zmuszony zdementować - że polski papież jest chory na raka, że ma skłonności do krótkotrwałych omdleń, i że cierpi na chorobę Parkinsona.

Thomas, gdyby żył, miałby obecnie 79 lat. Niektórzy, rzecz jasna, zastanawiają się, czy Brat Ludwik (jak został nazwany przez Kościół), nie został "usunięty" w postmodernistycznym stylu Inkwizycji za tak widoczną herezję. Wybaczenie dla tych, którzy zostali potępieni za herezję przez rzymski kościół katolicki, zawsze przychodziło powoli, nawet jeśli fakty dowodziły omylności papieża. Galileusz, włoski astronom, matematyk i fizyk, który udoskonalił teleskop, a następnie udowodnił prawdę teorii Kopernika o tym, że planety w rzeczywistości obracają się wokół słońca, a nie wokół Ziemi, w końcu doczekał się apologii ze strony Kościoła, w 1994 r., w 352 lata po swojej śmierci.

Pamiętaj, że w owym czasie Merton był najbardziej znanym katolikiem w świecie. W tym czasie papież Paweł VI nie podróżował po świecie tak jak nasz przyjaciel Jan Paweł II, który był w stu krajach i przebył więcej mil, niż wszyscy poprzedni papieże razem wzięci, a książki Mertona w katolickich księgarniach zajmują kilka półek. Dlatego potencjalnie niemożliwe było ekskomunikowanie tego teologa-trapisty o światowej sławie, którego zuchwałość kazała mu się ubiegać o trzy audiencje u Ciebie, i który na krótko przed swoją niespodziewaną śmiercią zaczął studiować medytację i dzogczien z Czatralem Rinpocze. Po trzecim spotkaniu z Tobą, napisał:

"Była to bardzo ciepła i serdeczna rozmowa i pod koniec miałem uczucie, że zostaliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi i że jesteśmy sobie w jakiś sposób bardzo bliscy. Odczuwam głęboki szacunek i sympatię dla niego jako człowieka, a także jestem przekonany, że istnieje między nami prawdziwa więź duchowa. Zauważył, że jestem 'katolickim gesze', co - jak powiedział Harold jest najwyższą możliwą pochwałą, jaką można usłyszeć z ust Gelugpa: coś w rodzaju doktoratu honoris causa!" 8.



Jan Paweł II, z powodu swego równie sztywnego stanowiska wobec zagwarantowania katolickim kobietom w swoim kościele jakiejkolwiek większej religijnej roli (żadnych księży-kobiet), i swojego całkowitego sprzeciwu wobec jakiejkolwiek formy kontroli urodzin, włączając w to używanie prezerwatyw (co, jak przyjmuje oficjalny katolicki socjolog Andrew Greeley, odrzuca 87% amerykańskich katolików) , jest dzisiaj uważany przez wielu ludzi na Zachodzie (by przytoczyć słowa George' a Weigela, prezydenta waszyngtońskiego Ethics and Public Policy Center, opublikowane ostatnio w artykule w Los Angeles Times) za "mizoginistycznego polskiego autokratę, który mógł być użyteczny podczas załamania się komunizmu, ale który obecnie zmienił się w impotenckiego króla Leara, z furią atakującego świat współczesny ze wszystkimi jego czynami i całą pompą".

Zdając sobie jednak sprawę z tego, że miliony ludzi na całym świecie kupią jego ostatnią książkę, to wstyd, Wasza Świątobliwość, że Ty i papież nie możecie po prostu przedyskutować w CNN jego pochodzących z niedoinformowania, negatywnych poglądów na temat buddyzmu, tak jak czynią to kandydaci na prezydenta USA. Być może wówczas, idąc w ślad starożytnej indyjskiej tradycji dysput pomiędzy wielkimi duchowymi przywódcami, wszyscy zwolennicy pokonanego nauczyciela zmienią przedmiot lojalności, czym przyczynią się nie tylko do największej, 'duchowej' reformacji w historii człowieka, ale czym dokonają również przesunięcia 'własności'. To oczywiście żart.

Chociaż, mówiąc poważnie, Wasza Świątobliwość, być może nadszedł czas dla naszych przyjaciół w globalnej sieci CNN, aby zebrać się nie na debatę w politycznym stylu , która coraz mniej interesuje ludzi na Zachodzie, ale raczej pewnego rodzaju forum edukacyjne na temat prawdziwych wierzeń i praktyk tych dwóch wielkich ścieżek duchowych. W potencjalnym audytorium, które będzie obejmowało sobą, rzecz jasna, całą kulę ziemską, a więc Jego Świątobliwość Jana Pawła II i Waszą Świątobliwość, być może zasiądą również wykształceni uczeni z Rzymu i z tego, co Merton humorystycznie nazwał 'Himalajskim Watykanem'. Będą mogli połączyć' swe wysiłki, aby czuwać nad prawdziwą doktryną, która odcina korzeń niewiedzy, oddzielający ludzi od siebie, w najprawdziwszym duchu tych słów katolicką 9.

W ten sposób popularne mity i wypaczone zachodnie poglądy na buddyzm, jak również konflikty rozumu, będą mogły zostać skutecznie rozwiązane poprzez przeniesienie ich na wyższy punkt widzenia, ten, który ukazali w swoim życiu zarówno Budda jak i (500 lat później) Chrystus, a który Thomas Merton, po trzydziestu latach klasztornego studiowania obu religii, błyskotliwie podsumował z oszałamiającą szczerością w ostatnich dniach swojego szlachetnego życia: " Pomiędzy chrześcijaństwem a buddyzmem nie ma absolutnie żadnych sprzeczności; dlatego też zamierzam się stać tak dobrym buddystą, jak tylko będę w stanie".

Teraz, kiedy Zimną Wojnę mamy już za sobą, Matka Teresa mówi: "Największym problemem, wobec którego stoi współczesny świat, jest (...) duchowa deprywacja (...) to uczucie pustki połączone z poczuciem oddzielenia od Boga i od naszych sióstr i braci na planecie Ziemi".

A więc takie edukacyjne forum może się dobrze przysłużyć. W imię ludzkości.

Oddany ci przyjaciel,
Dennis Paulson


_______________
1 T. Merton, Dziennik azjatycki, Znak, Kraków 1993, 5. 276.

2 Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, KUL, Lublin 1994, 5. 77-80.

3 Słowo soteriologia oznacza według Słownika Webstera: (1) duchowe zbawienie, zwłaszcza to, które jak się uważa w teologii chrześcijańskiej, spełnia się poprzez Jezusa; (2) 'studiowanie tego (zagadnienia)'.

4 W polskim tłumaczeniu, opublikowanym przez Wydawnictwo Znak, brak listu trapistów, który w wydaniu amerykańskim, cytowanym przez D. Paulsona, znajduje się tuż po odczycie Mertona Marksizm a perspektywy życia monastycznego (przyp.red).

5 Merton, podobnie jak dr Martin Luther King Jr. - zamordowany w tym samym roku w wieku 39 lat - był potężnym i bezlitosnym krytykiem amerykańskiej wojny w Wietnamie, która wówczas znajdowała się w kulminacyjnym punkcie.

6 T. Merton, Dziennik azjatycki, 5. 227-8.

7List był pisany w 1994 r. (przyp. red.).

8 T. Merton, Dziennik azjatycki, 5. 122-3. Tytuł gesze nie jest jednak - jak uważa Merton - 'doktoratem honoris causa', ani 'pochwałą', ale rzeczywistym doktoratem, który zdobywa się po kilkunastu latach studiów i zdaniu bardzo trudnego egzaminu końcowego. w szkole gelugpa istnieje jednak jeszcze wyższy stopień: gesze lharampa (przyp. red.).

9 Słowo 'katolicki' słownik Webstera definiuje jako 'uniwersalny' czy 'wszechobejmujący', natomiast termin 'buddyzm', wywodzący się od sanskryckiego buddha, oznacza 'przebudzony' lub 'zjednoczony ze Wszechwiedzącym Umysłem' (znanym chrześcijanom i żydom jako Bóg, muzułmanom jako Allah, hindusom jako Brahma, tubylczym Amerykanom jako Wielki Duch itp. ... wszystko są to równie wartościowe metafory dla tej tajemniczej, bezforemnej, bezpłciowej, najwyższej i wiecznej esencji, nieograniczonej przez ludzkie pojęcia, dla tego, co Einstein wypowiedział słowami: "Każdy, kto naprawdę angażuje się w wysiłki nauki, przekonuje się, że pewien Duch przejawia się w Prawie Wszechświata").



Biblioteczka Buddyjska
spis treści





Buddyzm - http://buddyzm.koti.com.pl



należe do systemu MAGIC BANNER


BannerMania



Naleze do systemu BannerPower


SmartLinks Logo - http://smartlinks.net.pl